Lonely, I’m so lonely…

Ostatnio pisałam wam, że jadę do cioci opiekować się kotem. Mimo że ciocia opóźniła wyjazd o jeden dzień zgodnie z planem od wczoraj jestem w jej domu.

Zawsze powtarzam, że jestem typem samotnika, lubię spędzać cały dzień w moim domu, w szczególności pokoju. Byłam pewna, że opieka kotem nie będzie straszna, wiele nie potrzebuję, a tu mam, co robić: jest komputer, telewizor, wzięłam książki… Jednak już wczoraj, kilka dni po moim przyjeździe poczułam, że czuję się straaaasznie samotna. Dziwne uczucie, które nie doskwiera mi nigdy w domu. Nawet jeśli cały dzień siedzę w swoim pokoju i wychodzę tylko po to, by pójść do łazienki czy kuchni…

Jednak tutaj trochę czuję się przytłoczona tą samotnością. Pusty dom, który nie jest jakiś ogromny, ale porównując z mieszkaniem moich rodziców wydaje się bardzo duży, potęguje uczucie. Dobrze, że w razie kłopotów zawsze jest rodzina wujka w domu obok… do tego kot, który na ogół śpi albo się łasi i miauczy, a że ja słabo go znam, nie wiem, czego chce. Rano i wieczorem to wiem, że chce jeść. Ale w dzień? Czy naprawdę chodzi tylko o głaskanie?
Wczoraj miałam straszne schizy, kiedy on chodził po domu czy coś drapał. Takie dziwne uczucie, strach, czy przypadkiem ktoś nie wszedł do domu. Co tutaj jest niemożliwe bez klucza. Drzwi są takie, że jeśli się je zatrzaśnie – od zewnątrz za cholerę się nie dostaniesz bez klucza. Nawet jeśli nie jest pozamykane „na trzy spusty” jak to określiła moja ciocia.

Żeby nie było strasznie cicho, włączyłam sobie muzykę. Zabrałam kilkanaście płyt z domu, po czym po przesłuchaniu jednej dwukrotnie stwierdziłam, że brakuje mi głosu, który mówi, a nie śpiewa. I od tamtej pory mam włączone cały czas radio :) Jak dobrze, że mojego ulubionego można słuchać przez Internet. O ile wcześniej drażniło mnie, że prezenterzy mówią tak dużo, to teraz jakoś tego potrzebuję.

Jakoś muszę przeżyć te kilka dni, po czym wrócę do ukochanego domku, za którym już tęsknię…

I zgadnijcie, co było pierwsze, co zrobiłam ;) Oczywiście włączyłam komputer i jak zobaczyłam klawiaturę to aż się przeraziłam. W życiu nie widziałam takiej brudnej! Widać, że korzysta z niej dość często dziecko (mój kuzyn ma 7 lat i sporo gra). Aż się lepiła… Więc żeby korzystać z komputera wyczyściłam ją szczotką, od razu lepiej ;) Moja jest czyszczona o wiele za rzadko, ale nigdy nie doprowadziliśmy do takiego stanu! o_O

Pewnie odezwę się dość szybko. A teraz chyba pora wynieść się na taras i poczytać książkę ;)

Reklamy

4 thoughts on “Lonely, I’m so lonely…

  1. JElly

    Czekam na dalsze relacje z pobyty. Rozumiem co czujesz, ja też uważam się ja samotnika-domownika ale jak jestem sama wdomu to strasznie się czuje. Kiedy czuje obecność kogoś obok jest lepiej ;)

    Odpowiedz
  2. Miśka

    Tak teraz dzieciaki dbają o klawiatury … xD Z każdym dniem będzie lepiej ;] Czekam na dalsze wieści.

    Odpowiedz
  3. Metaliczna

    Ja tam bym nie miała absolutnie nic przeciwko tygodniowych wakacji od wszystkich domowników. Mam już ich serdecznie dość. Ale widzisz, jakoś przeżyłaś i dramatu nie było aż takiego ;) A kto są fajne – nie znasz się ;P

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s