O swe marzenia walcz…

Ostatni post napisałam 1,5 tygodnia temu… W tym czasie dość dużo się zmieniło.

Jeśli chodzi o WF udało mi się bez problemu przepisać. Będę chodzić na Pilates do prowadzącej, którą kiedyś polecała mi koleżanka :) Jedne zajęcia już za sobą mam, nie jest to takie łatwe, jakie mogłoby się wydawać (oczywiście dla osoby tak w ogóle nie rozciągniętej jak ja), ale o dziwo nawet nie miałam zbyt wiele zakwasów… Chyba przez to, że nie miałam potem już sił, żeby dokładnie wykonywać ćwiczenia, ale i tak to mnie dziwi… Bo po WF byłam wykończona…

Niestety nauka się już zaczęła na dobre i dziś trzeba będzie posiedzieć nad książkami. A w zasadzie cały weekend. Jakoś dam radę, muszę. Niestety przerażają mnie 2 przedmioty: PNJN (Praktyczna nauka języka niemieckiego): LV (czytanie ze zrozumieniem) oraz HV (słuchanie ze zrozumieniem). Praktycznie nie da się do tego przygotować jakoś specjalnie, wszystko zależy od wiedzy, którą się posiada. Parafrazowanie słów, brr, masakra. To i „Kultura i historia” zapowiadają się dla mnie najgorszymi zajęciami, jakie mam. Muszę to jakoś przeżyć i dać radę. „Ich werde nie aufgeben!” (Nigdy się nie poddam).

Znów mi zmieniono plan zajęć. Ponieważ przepisałam sobie wf na środę o 8 rano, a zajęcia, które miałam mieć po nim mi przeniesiono, mam mieć 4 godziny okienka. Jedne już mam za sobą, ale korzystając z ładnej pogody pojechałam odebrać zamówioną książkę. Następne okienka wykorzystam albo na spotkania z przyjacielem albo (najczęściej) pójdę do czytelni i będę się uczyć :) Bo po południu wracam tak późno, że i tak praktycznie rzecz biorąc nie robię nic. Szykuje mi się jedna zmiana, gdyż jedna wykładowczyni chciałaby mieć zajęcia z nami w grupach, a nie całości, więc jak się jej uda, to zajdą zmiany. Mam nadzieję, że po mojej fonetyce ona nie ma żadnych zajęć i wtedy mojej grupie wrzucą z nią zajęcia. Co 2 tygodnie nie będę mieć okienka przed wykładem, tylko wszystko ładnie jedno po drugim… Ale czas pokaże, co nam wymyślą.

Tegoroczna jesień zapowiada się jednak pozytywnie. W środę, jak codziennie, weszłam sobie na fan.pl i przejrzałam katalog płyt LaFee. To taka moja obsesja, z nadzieją, że coś, na co poluję, będzie tańsze. I znów się doczekałam, zrobili przeceny w sumie aż 6 płyt! 5 z nich już mam, ale 6… „Jetzt erst recht (Bravo Edition)” to krążek, o którym marzyłam,  śniłam i koniecznie chcę go posiadać w swojej kolekcji. On zawsze kosztuje sporo kasy, nigdy nie widziałam taniej niż 70zł. A tu… przecena na 24,99zł! Od razu zamówiłam, dziś poproszę tatę, by mi za nią zapłacił ;) Tak więc zostały mi jeszcze 2 rzeczy, które „muszę” mieć. Niestety zarówno „Frei” jak i DVD są strasznie drogie… Ale może doczekam się kiedyś jakiejś fajnej przeceny. Oby :) W tym roku moja kolekcja LaFee i tak niesamowicie się powiększyła :)

Drugim marzeniem, które ma ogromne szanse na spełnienie to… tatuaż. Od 3 lat marzę o wytatuowaniu sobie na nadgarstku „Ring Frei”. Oczywiście z piosenki LaFee „Walcz! Nigdy się nie poddam! To jeszcze nie koniec!”. Od ponad dwóch chcę wytatuować sobie „Scheiß auf die Anderen!” czyli „Wal innych” z cytatu piosenki Panik: „Każdy jest inny niż reszta, zupełnie daleki od perfekcji, róbcie to, co wam się podoba i walcie innych!”. W piosence jest zwrot do „wy”, a po usunięciu jednej literki powstaje zwrot do „ty” :) Opowiadałam Marcie w autobusie, z którą studiuję (tylko, że ona jest w 1 grupie) i z którą się świetnie dogaduję, że chciałabym sobie zrobić dwa tatuaże, ale nigdy mnie na to nie stać. I do rozmowy wtrącił Paweł, który jechał obok nas i rozmawiał ze swoją dziewczyną oraz Kamilem, z którym również studiujemy. Spytał, co dokładnie chcę, po czym zaproponował, że mi je zrobi. Zapłacę tylko za tusz (atrament czy czego się tam używa ;p) a zrobi mi po znajomości. Podobno kilku osobom już zrobił coś i wszystkie były zadowolone, więc cholernie się cieszę! Wczoraj przyniosłam mu wstępny szkic „Ring Frei”, a on na poniedziałek ma namalować, jakby to mogło wyglądać. Mnie to wychodzi strasznie krzywo, jakoś nie mam talentu xD

To marzenie jest tak blisko realizacji, na wyciągnięcie ręki, a nadal nie wierzę, że może się spełnić. Boję się, że to sen, z którego mogę się wkrótce zbudzić. Czekam na to z niecierpliwością (i oczywiście z jakąś obawą też – boję się, że jak zacznie robić, to ja ucieknę z krzykiem czy coś w tym stylu oraz narobię sobie wstydu xD) i po prostu nie dotarło jeszcze do mnie, że to, na co czekałam tyle czasu, zostanie w końcu zrealizowane…

Do rysunków dodałam moją ostatnią i myślę, że jak do tej pory najlepszą pracę ;) Zapraszam do obejrzenia :)

Reklamy

One thought on “O swe marzenia walcz…

  1. jelly

    ze studiami dasz sobie rade :) obie to wiemy :) ja jestem ciekawa jak to bedzie ze mną. Jutro wstaje o 4 rano i jade do szkoły. Ciekawa jestem nowych osób, ale czuje się pewniej bo znam już na tyle szkołe,żeby wiedzieć gdzie co jest ;) jesli chodzi o zakochanie to mysle, że to bedzie moblizujące. Bedziesz z chęcia wstawała rano i chodziła na zajęcia :) a to jest dobra rzecz ;) i zapomnisz o Mikołaju.

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s