Dzień Bloga

Wiem, że normalnie dzień bloga obchodzony jest jakoś pod koniec sierpnia, o czym tak naprawdę dowiedziałam się w tym roku ;) Jednak ja mam swoje własne święto, które mogę nazwać moim prywatnym dniem bloga. Co roku, o ile o nim nie zapominam, staram się go jakoś obchodzić, chociażby wpisem na bloga czy przypominaniem sobie, jak to się wszystko zaczęło…

Wybór dnia na obchodzenie tego święta nie jest przypadkowy. Zacznę od tego, że to dzień dzisiejszy, czyli 26 październik. Dlaczego? To właśnie tego dnia, w 2006 roku założyłam swojego pierwszego bloga. Zrobiłam to kilka dni po uzyskaniu stałego łącza do Internetu i dziś nie wiem, co mną kierowało i motywowało, by właśnie założyć bloga. Skąd w ogóle powstał ten pomysł? No cóż, to chyba pozostanie na zawsze w czeluściach mojego mózgu, do którego części po tylu latach nie jestem w stanie dotrzeć. Ale co roku zadaję sobie to pytanie i co roku nie znajduję na nie odpowiedzi.

Pierwszym blogiem był pamiętnik. Założyłam go na portalu onet.pl, gdzie blogowałam aż do kwietnia tego roku. Do dziś pamiętam, że adres brzmiał ‚samotna romantyczka’, a samo ‚samotna’ stało się moim nickiem. Owszem, wtedy tak się czułam, chociaż patrząc na to z perspektywy czasu, nie wiedziałam czym jest prawdziwa samotność, którą poznałam później.

Ogólnie nie żałuję, że założyłam tego bloga. Mimo że miałam w sumie kilka ‚pamiętników’, które usuwałam, by założyć na nowo, a czasem zmieniałam adres… Mimo że nie raz został wykorzystany w celach przeciwko mnie, co pamiętam do dziś, jak w październiku, czy może nawet już wrześniu 2007 roku bałam się wchodzić na niego i czytać komentarze, które delikatnie mówiąc były niezbyt miłe. Za bardzo przejmowałam się obelgami, tym, co inni o mnie myślą, co doprowadziło do mojego oddalenia się od ludzi, utracenia wiary w nich i o mały włos, nie skończyłabym w grobie… I to dosłownie.

Wzięło się to również stąd, że jedną z moich licznych wad jest fakt, że piszę za dużo o sobie. O wiele za dużo o moich przemyśleniach i ludziach, którzy są w moim otoczeniu, a w szczególności kiedy chodzi o kogoś, w kim się zakocham. Staram się z tym walczyć, by nie pisać zbyt wiele, ale wiadomo, nie zawsze mi to wychodzi :) Może też dlatego, że właśnie dzięki blogom poznałam wielu wspaniałych ludzi, który tak naprawdę znają mnie tylko z tych opowieści oraz rozmów na gadu-gadu czy poprzez e-maile. Nie raz uzyskiwałam od nich wsparcie oraz rady, co powinnam dalej zrobić. To właśnie dzięki temu poznałam osoby, które przeszły to, co ja dopiero przeżywałam i co dawało mi siłę do walki. Jedną z takich osób jest Agata, której do końca życia będę wdzięczna za to, co dla mnie zrobiła i co próbowała dla mnie zrobić. Ale oczywiście ona nie jest jedyną osobą, która mi pomogła. Tych osób jest wiele, niektórzy byli w moim życiu tylko przez kilka miesięcy, inni lat, a jeszcze inni są ze mną do dziś. Kiedy wspominam sobie tamte czasy i osoby, z którymi byłam blisko, a dziś albo w ogóle nie mam kontaktu albo tak słaby, że po prostu nie wiem o czym możemy porozmawiać, może być to trochę dobijające. I tak chyba najbardziej z tego wszystko dobija mnie to, że wyżej wspomniana Agata, która ratowała mnie każdego dnia dobrym słowem, dziś jest mi obca. A nasza znajomość nie kończy się na Internecie, miałam okazję spotkać ją, porozmawiać i nawet zrobiłyśmy sobie wspólne zdjęcia…

Oczywiście blogi to nie tylko pamiętniki. Jeszcze tego samego roku, w którym powstała ‚samotna romantyczka’ założyłam blog z inną kategorią: opowiadanie. Takich blogów również miałam kilka, niektóre doczekały się masy odcinków oraz czytelników, inne ledwie zaczęłam i już traciłam zapał. Ale to właśnie dzięki temu odkryłam, że chcę pisać i zostać pisarką. Dzięki temu przez cały ten czas się rozwijałam, pisałam lepiej, a wszystkie krytyczne uwagi przyjęłam do serca, starając się poprawić swoje błędy. Do dziś pamiętam, jak zostałam zjechana przez Amelię, a później wytknięto mi wiele błędów w recenzji jednego z moich opowiadań. I wtedy wypisałam sobie wszystkie rady, wydrukowałam i do dziś wiszą na mojej tablicy korkowej, i zawsze, kiedy biorę się za pisanie czytam je i staram się stosować do tych rad.

6 lat… Wydaje się to tak małą liczbą, tak małym odcinkiem czasu. Oczywiście ja, jako 21-letnia dziewczyna, patrzę na to inaczej. W końcu to 1/3 mojego życia. W ciągu tego czasu bardzo się zmieniłam. Kiedy zakładałam pierwszego bloga byłam bardzo zakompleksiona, nieśmiała, nie wierzyłam w siebie, czułam się samotna i byłam dziecinna. Miałam wiele nieistotnych marzeń, nie dostrzegałam tego, co mam i na dobrą sprawę, nie cieszyłam się tym. A mogę powiedzieć, że tamten okres był naprawdę piękny, jeden z najpiękniejszych w moim życiu, ale to tylko jeden z przykładów, jak nasza psychika może to wszystko popsuć. W ciągu tych lat przeżyłam piekło, znalazłam się na dnie, by się od niego odbić i otarłam się o śmierć. Dostałam drugą szansę, narodziłam się na nowo, by wydostać się z gówna, w jakie się wplątałam i zrozumieć to, co jest naprawdę ważne. Skłamałabym, gdybym stwierdziła, że wyzbyłam się wszystkich wad, jakie wypisałam powyżej. Nadal mam kompleksy, bo któż ich nie ma, ale nie przejmuję się nimi. Mam duży nos i na dodatek z garbem? Olewam to. Mam wadę wzroku? Trudno, nienawidzę okularów, ale za to oczy za nimi są bardzo ładne. Nie podoba mi się mój brzuch? Pieprzyć to, mogłabym nad nim popracować, ale że mi się nie chce… ;) Nadal jestem nieśmiała, jednak już nie tak bardzo. Zyskałam więcej pewności siebie, co czasem mnie zaskakuje. Mimo chwil zwątpienia wierzę w siebie i w to, że spełnię swoje marzenia. Jeśli nie dziś, to jutro. Nie jestem samotna, mam wspaniałych przyjaciół, znajomych, poza tym nauczyłam się doceniać chwile samotności. Czasem człowiek musi pobyć sam ze sobą, ale oczywiście też nie za dużo, bo można zwariować ;) Dziecinna nadal jestem, tj. teoretycznie jestem dorosła, a nadal czuję się nastolatką. Jednak nie uważam tego za wadę, ba, ja się cieszę z tej mojej cechy i staram się to pielęgnować w sobie. Najważniejsze jest to, że wiem, co jest najważniejsze w życiu. Cieszę się z wszystkiego, co otrzymuję od losu, nawet jeśli to są totalne bzdury i coś tak nieistotnego jak np. wygrana aukcja na allegro czy przecena wymarzonej płyty na fan.pl :) Robię wszystko, by być szczęśliwą, nie przejmuję się opinią innych, w końcu mam odwagę być sobą.

Moja pamięć szwankuje, więc nie wiem, kto z was jak długo był przy mnie. Jednak osoby, którą znają mnie dłużej, śledziły wydarzenia w moim życiu i myślę, że same mogły zaobserwować moją wewnętrzną zmianę.

Dorosłam i zmieniłam się. Wiem, że najważniejsze jest odnaleźć szczęście w swoim życiu. I przede wszystkim pokochałam siebie, co jest pierwszym i największym krokiem na drodze do szczęścia.

Reklamy

One thought on “Dzień Bloga

  1. jelly

    Kurcze ja nawet nie wiem kiedy zaczełam blogowac, nie wiem nawet kiedy założyłam jelly ;p marna ze mnie blogerka xd nie mogę sie zabrać za nową notke i szablon ( ktory zrobiłam ale jest zapisany na tym nieszczęsnym popsutym pendrivie ;d ) Uważam ,że ładnie napisałaś o tym,że trzeba się cieszyć z chwil,z drobych rzeczy i jeszcze lepsze ,że ty właśnie to robisz :) bo czym sa słowa bez czynów ? :P

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s