Życie jest piękne

6 lat…

Jak ten czas szybko płynie…

Równe 6 lat temu, 22.04.2008, chciałam pożegnać się z swoim życiem…

W pewnym sensie to zrobiłam, pożegnałam się z moim ‚starym’ życiem, by rozpocząć nowe…

Stałam się silniejsza, pewniejsza siebie, lepsza… Zmieniłam się i jestem szczęśliwsza.

Ale zawsze pozostaje uczucie żalu… że przeszłość nie była inna… że coś mogło się zdarzyć… coś innego… że JA mogłam coś zrobić, czego nie zrobiłam… 

Jakiś czas temu odkryłam, przyglądając się moim różnym ukłuciom żalu, co bym najchętniej zmieniła, gdybym miała taką okazję, że tak naprawdę żałuję rzeczy, które się NIE wydarzyły… Nie żałuję rzeczy, które zrobiłam, nawet tak drastycznych jak cięcie się czy próba samobójcza… nie, ja żałuję tylko tego, czego nie zrobiłam… że mogłam więcej się uczyć… mogłam odważyć się zrobić to i to… mogłam wcześniej zainteresować się moim obecnym hobby i wcześniej zacząć pracować nad różnymi umiejętnościami… mogłam więcej czasu poświęcić czemuś… podczas porządków mogłam paru rzeczy nie wyrzucać, dziś żałuję, że to zrobiłam, bo nadal chciałabym je mieć… są tylko dwie rzeczy, które robiłam (i niestety nadal robię) i ich żałuję: mojego lenistwa i wydawanie za dużo kasy na totalne pierdoły, których nie potrzebuję…

Pewnie wielu z nas chciałoby wrócić do przeszłości, żeby w pewnych miejscach swojego życia je zmienić. Jakaś część z nas dążyłaby do tego, żeby parę rzeczy się nie wydarzyło. Ja starałabym się, żeby w moim życiu wydarzyło się jeszcze więcej rzeczy, starałabym się bardziej pracować nad sobą… niestety nie mogę.

Więc co pozostało? Poddać się i żyć dalej, pozostawiając wszystko swojemu biegowi?

Nie… przeszłości nie zmienimy, ale przyszłość nadal możemy.

Możemy wyciągnąć lekcję z przeszłości, i starać się zmienić w sobie teraz to, co nam się nie podoba. Nie jest to łatwe, ale nie jest to niemożliwe. Ja nadal walczę z moim lenistwem i rozrzutnością, i mimo że często przegrywam walkę, staram się nie poddawać. Może kiedyś uda mi się to zwalczyć. Zawsze warto spróbować.

To takie moje przemyślenia, które przyplątały się do mojej głowy… trochę dziwnie mi się dziś „świętuje” moje ‚drugie’ urodziny, biorąc pod uwagę fakt, że mam ogromną chandrę i zniechęcenie do wszystkiego… Powoli przechodzi… przy czym należy podkreślić słowo ‚powoli’. Jestem przemęczona tymi studiami, prawdę mówiąc, gdybym miała jakiś plan B (a może ja już potrzebuję planu I?) to bym je rzuciła, naprawdę. Ale nie mam takiego planu, więc tkwię na tej uczelni pozostawiając wszystko losowi i mając nadzieję, że motywacja wróci. W zeszłym semestrze miałam tak wysoką średnią, że przez kilka tygodni byłam zmotywowana do nauki, jak nigdy. Miałam realną szansę na stypendium za osiągnięcia w nauce… Tfu, nadal mam. Ale nie wiem, w którym momencie ta motywacja pękła, że wszystko stało się tak bardzo beznadziejne, prawie tak jak było 6 lat temu… Po tygodniu odpoczynku (dzięki Bogu za święta i mój jedyny cel na nie: leniuchować, odpoczywać, leniuchować, odpoczywać) trochę odpoczęłam. Ale to wciąż za mało. W wakacje będę musiała sobie naprawdę wydzielić jakiś czas na odpoczynek, nie przejmując się wszystkim :)

I na zakończenie piosenka, która każdego 22 kwietnia jest moją piosenkę dnia :) „Leben ist schön” 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s