Sesja & wakacje

Jeszcze tylko 2 tygodnie intensywnego wysiłku i w końcu nadejdą wakacje, na które czekam od wielu tygodni. To straszne, ale jestem tak przemęczona, że mam ochotę wszystkim rzucić. Co prawda najgorsze chwile przemęczenia i beznadziejności już za mną (i mam nadzieję, że nie są dopiero przede mną), jednak i tak potrzebuję odpoczynku, szczególnie psychicznego. Moją jedyną myślą, która podtrzymuje mnie w tej chwili przy „życiu” i zmusza do jakiegokolwiek wysiłku, jest myśl, że już jestem umówiona, że pojadę do mojej babci na tydzień. Na dodatek wujek zawiesił między drzewami hamak, więc wyobrażam sobie, jak całymi dniami leżę na hamaku i czytam książki… i tak cały tydzień :) Mam nadzieję, że pogoda dopisze ;]

Sesja rozpoczęła się w tym tygodniu, więc na szczęście z każdym nowym wpisem do indeksu mogę wykreślić kolejny przedmiot z moich myśli. Początek czerwca był straszny, mam już za sobą dwa egzaminy, na szczęście oba zdane na niezbędne minimum, musiałam poprawiać trzy kolokwia, by zostać dopuszczoną do następnego egzaminu, który będzie w poniedziałek. Z jednej strony mam uczucie, że mam szanse go zdać. Na rozumienie ze słuchania czy pisania tekstu się nie można za bardzo nauczyć. Szczególnie jeśli się nie zna tematu. W tym roku na część pisemną składa się tylko gramatyka, jedyna rzecz z Praktycznej Nauki Języka Niemieckiego, którą w tym roku zaliczałam bez problemów, tak naprawdę nie wiele się do niej ucząc. Gorzej będzie z środowym egzaminem, który będzie ustny, na durne tematy i jeszcze z najbardziej znienawidzoną przeze mnie kobietą na uczelni w komisji. Do tego kolejne dziwne zmiany i nie wiadomo, jak to wszystko będzie wyglądać. Później tylko kolokwium z relacji polsko-niemieckich, niestety brakło mi jednego punktu, by dostać trójkę na szynach, więc muszę uczyć się dziesięć wieków historii polsko-niemieckiej. Na końcu historia literatury, a w międzyczasie praca semestralna, która na dzień dzisiejszy wydaje się być najciekawszym elementem sesji. Pomińmy milczeniem fakt, że ja miałam ją oddać już 2 miesiące temu, a dopiero teraz zabieram się za jej pisanie :) Ale temat mi leży i wpadłam na pomysł, że może uda mi się napisać pracę dyplomową na podobny. Byłoby super.

Nawet moje wakacyjne praktyki zapowiadają się spokojnie i na luzie, z wyjątkiem jednego stresującego dnia. Nie wiem, co jeszcze będę robić, ale mam nadzieję, że połowa czasu, który spędzę w bibliotece, będę mogła połowę czasu poświęcić na czytanie książek. Niestety wisi nade mną widmo zorganizowania dnia literatury niemieckiej czy czegoś w tym stylu, ale może nie będzie źle :) Musi być dobrze.

Zachciało mi się również nowego telefonu, w którym niestety nie wszystko działało, więc teraz użeram się z naprawami, reklamacjami itp. Zrobiłam jeden błąd na początku i teraz trudno go odkręcić. Mam nadzieję, że w końcu mi się uda, nawet jeśli to potrwa kolejny miesiąc… Co ja bredzę, musi się udać. Niestety każdego dnia ogarnia mnie coraz większa rezygnacja i znika nadzieja, że wszystko skończy się dobrze dla mnie. Biednemu zawsze piasek w oczy… No cóż, wiem jedno, w Saturnie już nigdy nic nie kupię. Tak na wszelki wypadek. Nawet jeśli miałabym przepłacić. Mam po prostu wrażenie, że mają w dupie swoich klientów i ich argumentów, byle pozbyć się towaru.

No cóż, nie byłabym sobą, gdybym na wakacje nie miała ogromnej masy planów ;) Sama zastanawiam się, czy ich realizacja jest realna czy nie, czas pokaże :) Jednak nie potrafię się doczekać, aż będę wypełniać takie punkty z planu jak np. pisanie czy rysowanie. Od miesięcy robię porządki np. na chomiku i zostały mi tylko zdjęcia, mam nadzieję, że z nimi też się uporam i będę mieć porządki z głowy (z moją tendencją do bałaganienia pewnie nigdy to nie nastąpi :D). Przydałyby się porządki też w moim pokoju, notatki i kserówki ze studiów są wszędzie, co jest trochę przerażające… I może w końcu znajdę czas, by zrelaksować się oglądając filmy i seriale, lista na filmwebie jest ogromna, fajnie by było, gdyby udało mi się ją choć trochę skrócić :)

Jak już wspomniałam o porządkach, wypadałoby trochę uporządkować tę stronę :) No, z wyjątkiem szablonu, sama w to nie wierzę, ale nadal mi się nie znudził i nie miałabym serca robić nowego. Ale parę niewielkich zmian oraz oczywiście częstsze pisanie na pewno by mu nie zaszkodziło :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s