Styczeń: Nowy rok, nowa dieta

Początek roku 2015 raczej nie mogę zaliczyć do udanych. Prawdę mówiąc idealnie pasuje tutaj słowo „wyczerpujący”. Ledwo minęły 3 tygodnie od przerwy świątecznej, którą i tak w większości spędziłam na nauce oraz pisaniu pracy dyplomowej, a ja już jestem psychicznie wyczerpana. Niestety, nie dane mi odpocząć. W sesji czekają mnie oczywiście egzaminy i o ile nic się nie zmieni, skończą się one 30 stycznia. Wszystko dlatego, że szmata z opisówki nie chce nas przepuścić do 1 terminu egzaminu (zaplanowanego na 4.02), ponieważ… nie odrobiliśmy zadania domowego! To po prostu jakaś kpina. Cała sytuacja jeszcze może się inaczej rozwinąć, ale prawdę mówiąc, wydaje mi się, że ona zrobi wszystko, żeby nas do tego pierwszego terminu nie dopuścić.

Poza tym ferie w tym roku nie oznaczają odpoczynku. Nadal pozostało mi parę rzeczy do zaliczenia, praca do poprawy, a po feriach mam już zapowiedziane jedno kolokwium i drugie pewnie też będzie najpóźniej na początku marca. Więc… muszę się uczyć. Niestety. Ale i tak odpocznę przynajmniej 3 dni, które w pełni zamierzam poświęcić czytaniu książek. Oby się udało, potrzebuję oderwania od rzeczywistości, a trylogia „Millennium” będzie do tego IDEALNA.

Tak właściwie to moje życie toczy się teraz wokół studiów. Aż mam wrażenie, że poza nimi nie ma nic innego. To przerażające. Byle zdać wszystko, napisać pracę, wytrwać do czerwca i koniec. Tylko dlaczego czerwiec wydaje się tak odległy?

Z takich innych spraw, nie wiele się u mnie dzieje. Poza tym, że dziś zmieniłam swoją dietę. W święta czy coś koło tego czasu oglądałam wypowiedź dietetyczki, która opowiadała, że w wielu przypadkach za problemy z celą odpowiada… pszenica oraz często nabiał. Postanowiłam zrobić eksperyment, ponieważ ostatnio moja cera wygląda tak strasznie, że aż się boję patrzeć w lustro. Postanowiłam przez 3 tygodnie nie jeść nic z pszenicy (podobno efekty mają być widoczne już po 2 tygodniach) i maksymalnie ograniczyć nabiał. Do tej pory piłam sporo mleka, szczególnie z płatkami śniadaniowymi, a teraz zamierzam ograniczyć je do max. pół szklanki dziennie. Zobaczymy, jakie będą efekty eksperymentu. Dzień pierwszy przeszedł dość gładko. Pszenicy: 0; mleka… odrobina do kawy (nie więcej niż 50 ml), odrobina masła i ciut śmietany w zupie. Trzymajcie kciuki, żeby udało mi się wytrwać min do połowy lutego :) Jeśli wytrwam, oczywiście podzielę się, czy coś się zmieniło w moim wyglądzie i samopoczuciu :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s