Zmiany

Zmiany

Nie wiem, czy zauważyliście, ale blog przeszedł mały remont. Główne zmiany to podział podstron (powyżej) oraz ilość i zawartość ramek po prawej. Od jakiegoś czasu planowałam zmiany na blogu, głównie w treści, więc postanowiłam rozpocząć je remontem. Wkrótce pojawi się nowy szablon – mówiąc „wkrótce” mam na myśli marzec, kwiecień… zamierzam wykorzystać swoje zdjęcia, które dopiero muszę zrobić, a sesje zdjęciowe zamierzam urządzić dopiero jak przyjdzie wiosna i wszędzie będzie zielonooo ;) Już nawet wiem, co sfotografuję, mam nadzieję, że zdjęcia mi wyjdą i na wiosnę zrobię ładny szablon :) W każdym razie na pewno zachowam kolorystykę bloga.

A teraz o zmianach w treści słów kilka… Ci z Was, którzy mnie znają kilka lat doskonale wiedzą, że miałam kilkunastomiesięczny epizod w swoim życiu, podczas którego pisałam recenzje. Ci, którzy znają mnie krócej mogą znaleźć ich zbiór w „Hobby„. Nie da się ukryć: wypaliłam się. Ale z drugiej strony trochę za tym tęsknię. Dlatego postanowiłam pójść na kompromis: Postaram zaprezentować Wam moje krótsze lub dłuższe opinie na temat przeczytanych książek, obejrzanych filmów, przesłuchanych płyt, może również obejrzanych teledysków (ale nie obiecuję na 100%). Jedną zmianą będzie forma opinii, która będzie się różnić od formy moich dotychczasowych recenzji. Inną zmianą będzie długość, nie spodziewajcie się esejów, chyba, że naprawdę mnie natchnie. I tym razem nie będzie możliwości zgłaszania czegoś do opinii. Po prostu przez cały czas zapoznaję się z czymś nowym, co mnie zainteresuje i często chcę się podzielić opinią z kimś innym. Owszem, zawsze możecie mi coś polecić, ale nie gwarantuję, że w ogóle wpiszę to na moją listę chcę przeczytać/obejrzeć/przesłuchać.

Kolejną nowością będzie „nowy obszar” w którym będę się poruszać, jeśli chodzi o opinie. Jestem kobietą, używam wielu kosmetyków, a już od dawna chciałam dzielić się ze swoim zdaniem na temat niektórych kosmetyków, czy polecam, czy odradzam, i dlaczego. Kto wie, co jeszcze wpadnie mi do głowy i co jeszcze będę „recenzować” :)

Jak już zaczęłam od hobby, to co jeszcze… hmm… No tak, może w końcu uda mi się zacząć publikować moje pomysły na manikiur. Wrześniowy pomysł poległ z dwóch powodów: zdjęcia moich cudownych paznokci przepadły, ponieważ mój ówczesny telefon, którym robiłam zdjęcia, padł totalnie i za nic nie można było tych zdjęć odzyskać. A od tamtej pory nie bawiłam się paznokciami, tzn. malowałam po prostu na jeden kolor i koniec, kropka. Nic odkrywczego. Teraz takie zdjęcia mogą się pojawić, ale przy okazji recenzowania lakierów do paznokci. I może w końcu uda mi się pobawić z paznokciami. I coś mi wyjdzie, bo poniedziałkowy manikiur wyszedł tak strasznie, że nawet go nie kończyłam :)

Inna_odInnych gotuje…” zamierzam cały czas kontynuować, niestety przez studia nie mam czasu na zabawy kulinarne, ale postaram się jakieś przepisy wrzucić. Kilka właściwie czeka na to od tygodni.

Tłumaczenia oddzieliłam od reszty, ponieważ jest to dla mnie na 2 miejscu priorytetów, w końcu chciałabym się tym zajmować zawodowo. Póki co nie ma nowości, ale zamierzam dodać nowe tłumaczenia, z nadzieją, że kogoś zainteresują. Do wakacji chciałabym wrzucić dwie rzeczy: jedną dużą i jedną drobną. Nic więcej nie zdradzę. Mam nadzieję, że się uda.

I oczywiście „Książki” (dawniej „Literatura”), czyli moje opowiadania. Nowości nie ma i nie wiem, czy w tym roku coś będzie. Pracowałam nad cyklem krótkich opowiadań, a że z jednego nie jestem zadowolona, póki co sobie daruję. Teraz skupiam się w 100% na moim wielkim projekcie, z którym chciałabym wystartować już w sierpniu i to jemu poświęcę cały swój czas, który mogę poświęcić na pisanie.

Na koniec ostatnia zmiana. Ponieważ z formspringa nie korzystam już od wielu miesięcy, usunęłam konto. Pytania i odpowiedzi z mojego starego konta są dostępne w pliku na podstronie. Od teraz jeśli macie jakieś pytania, możecie je wysłać w formularzu, a zarówno pytania jak i moje odpowiedzi będę tutaj publikować. O ile jakieś będą :)

Takie tam…

Obiecywałam Wam, że pochwalę się moimi prezentami bożonarodzeniowymi… Nie wiem, czy kogoś to interesuje (szczególnie w połowie lutego!), więc sobie daruję :P Kasa, za którą kupiłam książkę i płyty, książki, kolczyki i chyba tyle. A w zasadzie aż tyle. Prezenty są cudowne, a kolczyki chyba przynoszą szczęście, ubrałam je na moje egzaminy i zdałam WSZYSTKIE.

Tak, tym jednak muszę się pochwalić: zdałam V semestr studiów :) Mimo drobnych problemów z kobietą z opisówki, zostaliśmy dopuszczeni (w większości) do egzaminu, który udało mi się zdać za pierwszym razem. Nie chce mi się liczyć średniej, która mnie nie obchodzi, najważniejsze jest to, że mam już to wszystko z głowy… no, prawie wszystko… Jeszcze muszę skończyć pracę dyplomową, a w zasadzie poprawiać tak długo, aż promotorka to zaakceptuje i dostanę wpis. I jak wcześniej przerażało mnie pisanie tego, co już mam napisane, tak teraz przeraża mnie analiza opowiadania, które wybrałam… Aaaa….

Ostatnio pisałam, że w ramach eksperymentu nie będę jeść pszenicy przez 2-3 tygodnie. Niestety poległam 2 lutego, kiedy to pochłonęłam całą pizzę. Potem już przestałam przestrzegać diety… ale właściwie zmieniłam trochę moje nawyki żywieniowe (np. zrezygnowanie z zwykłego chleba) i nie zamierzam wracać do tych starych… No i planuję drugie podejście do eksperymentu ;)

Kolekcja LaFee

Płyty, Single, DVD i książki

I na koniec moja „coroczna” tradycja: zdjęcie mojej kolekcji z LaFee. Oczywiście kłamię. No, nie do końca. Pierwsze zdjęcie zrobiłam 13 lutego 2012 roku. Moja kolekcja była dość skromna, zdjęcie tuChyba zmotywowało mnie to do wzbogacania swojej kolekcji, w czym pomogły mi promocje i wygrane w konkursie, bo równy rok później kolekcja była bardziej okazała (zdjęcie). W 2014 nie zrobiłam zdjęcia, bo stwierdziłam, że nie wzbogaciła się o zbyt wiele, więc nie warto nowego robić. W ciągu dwóch lat zyskałam kilka nowych rzeczy, więc wczoraj sfotografowałam moją kolekcję, tym razem zaszalałam i dodatkowo zrobiłam zdjęcie również moich plakatów, autografów, zdjęć, gadżetów itd. Zapomniałam tylko sfotografować breloczek, który powoli się rozpada :(

Niestety, żeby być w pełni zadowoloną z kolekcji, muszę zdobyć jeszcze kilka rzeczy. Najważniejsze są: płyta „Frei” i DVD „Wer bin ich – ein ungeschminktes Märchen”, które wiecznie są tak drogie, że nie mogę sobie na nie pozwolić. Poza tym chciałabym specjalną wersję „LaFee” (trochę szaleństwo, mam już 2 wersje tej płyty =D) i oczywiście single! Może do moich 30 urodzin uda mi się nazbierać? W 6 lat? Hmm… :)

Plakaty

Autografy, zdjęcia, portfel + plecak

Plakaty

Reklamy

6 thoughts on “Zmiany

  1. Georgia

    Podziwiam, że zbierasz tyle rzeczy związanych z LaFee. Mnie by się nie chciało. Do mojej kolekcji TH brakuje mi jednej płyty, CD Live in Europe i jak ją zdobędę, to będę mieć komplet, który mnie interesuje. Nie mam Best of ani żadnej płyty angielskojęzycznej, w tym KoS’a, i mieć nie zamierzam. Także to skromna kolekcja (niestety).
    Co do licencjatu – może pocieszy Cię to, że ja mam do przeanalizowania łącznie 15 opowiadań, które tworzą cały ich tomik. I idzie mi to jak krew z nosa, pisanie tego to koszmar… A analizy nawet nie zaczęłam składać w konkretny tekst, opisuję na razie inne aspekty (życie autorki, prześladowania, nagrodę Nobla). Nie wiem, jak ani kiedy ja to napiszę. Mam w głowie zarys, ale nie idzie tego poskładać w całość, szczególnie jeśli mam do tego szukać literatury jeszcze… Boję się, że tego po prostu nie napiszę.
    Życzę powodzenia w dalszym prowadzeniu bloga. ;)

    Odpowiedz
    1. Inna_odInnych Autor wpisu

      Bardzo ją lubię, a i że lubię mieć płyty itp. to zbieram :) Większość i tak pochodzi z okazji (za kilka zł na allegro albo ogromne promocje na fan.pl) czy jako wygrane w konkursie. Jedynie książki kupiłam w standardowej cenie, przy czym „LaFee. Das erste Mal” nie była droga, ok. 33 zł, ale „Frei” to zdecydowanie najdroższa rzecz :D Portfela i plecaka nie liczę (i tak były tańsze od książki), bo tak czy siak jakiś portfel musiałam kupić, plecak też, a że mogłam połączyć praktyczny zakup z zakupem czegoś z LaFee, to dlaczego nie? Z resztą na rocktopii jest jeszcze kilka innych fajnych produktów z nią, które z chęcią bym sobie kupiła :D Ale kasy nie mam, no i na co mi 10 kubek? :)
      I tak nie zamierzam mieć wszystkiego… są fajni, którzy mają dwie wersje „jetzt erst recht”, a które różnią się tylko okładką (w zasadzie kolorem sukienki na okładce) czy mają oba best ofy, co dla mnie jest trochę bez sensu.
      Z TH mam aż dwie płyty :D Best of i reedycję debiutu ;) Prawdę mówiąc z chęcią dokupiłabym sobie „Humanoid” (ale po niemiecku!) i KoS :)
      OMG, faktycznie, koszmar… a jak długą musisz mieć pracę?
      Ja póki co opisałam sam motyw artysty (który muszę poprawić), definicję artysty, notkę biograficzną autorki i streszczenie (też muszę poprawić). No i muszę dopisać notki biograficzną dwóch malarzy występujących w opowiadaniu, bo okazało się, że oni naprawdę kiedyś żyli… A tak mi się nie chce… :/ Będę szczęśliwa, jak już będę mieć to za sobą :)
      Dzięki, przyda się. U mnie różnie z tym bywa :D

      Odpowiedz
      1. Georgia

        Ja Humka kupiłam jakiś rok temu, może półtora roku temu. W Empiku bodajże w promocji. Albo może to było na Allegro… O.o
        Praca ma mieć minimum 30 stron (ze wszystkim) i raczej nie więcej niż 40. Niby stron niewiele, ale idzie jak po gruzie… I mam mieć przynajmniej 20 pozycji do literatury przedmiotu. To jest najgorsze do znalezienia i wsadzenia tego w tekst.

        Odpowiedz
        1. Inna_odInnych Autor wpisu

          To masz tylko ciut więcej. Ja mam mieć w sumie min 25 stron. Część teoretyczna, którą w sumie mam napisaną, tylko muszę poprawić ma mieć min 10 stron. Co w sumie mam, a i tak muszę te notki biograficzne malarzy dopisać.
          Najgorsze jest to, że trzeba pisać po niemiecku (tak, idź na germanistykę i narzekaj, że praca dyplomowa musi być po niemiecku xD), to jest największy problem… często po prostu nie potrafię powiedzieć, tego, o czym myślę i muszę budować proste zdania jak dziecko z podstawówki ;]
          Ja źródeł muszę mieć min 10. W sumie to nie problem. Na samą definicję artysty potrzebowałam 5 czy 6 źródeł :) Szczególnie, że praktycznie to się przepisuje tylko wybierając to, co najważniejsze i parafrazując :)

          Odpowiedz
  2. Kasia

    Imponująca kolekcja :) Czyżby to kolczyki ode mnie były aż takie magiczne? Jeśli tak to się bardzo ciesze:) Swoją drogą też czasem zastanawiam się nad stworzeniem bloga z opiniami o kosmetykach ale odechciewa mi się gdy widze ile tego jest w necie :) na przepisy kulinarne czekam z niecierpliwoscia – uwielbiam próbować nowych rzeczy a teraz gdy mam więcej czasu moge się tym zająć jeszcze bardziej niz wczesniej, Czekam na nowy szablon :) najbardziej mi się podobały Twoje szablony, robione z własnych zdjęc ;) pamietam jeszcze takie z onetu :)

    Odpowiedz
    1. Inna_odInnych Autor wpisu

      Ehem, to właśnie te kolczyki przynoszą mi takie szczęście :) idealnie pasują do takiego ‚eleganckiego’ stroju, teraz tylko muszę pamiętać, żeby zawsze je zakładać, kiedy mam egzamin albo coś :)
      Najlepiej stworzyć jednego bloga do wszystkiego, jak ja tu mam, hahaha :D
      Ahh, te moje onetowskie szablony… Pamiętam jeden, chyba pierwszy, który zrobiłam całkowicie sama. Dużo roboty,a jaki efekt… To chyba był pierwszy szablon jako Inna :)

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s