Filmy #3

Obiecany post z opiniami o filmach, który 3 miesiące przeleżał w szkicach :)

1. „Garbi – Super bryka”

zobacz na Filmweb.pl

Większość filmów z Lindsay Lohan z jej najlepszego okresu są lekkimi, niewymagającymi filmami, które jednocześnie zapewniają dobrą rozrywkę i przyjemny czas przed telewizorem. Czy „Garbi” do niech się zalicza? No cóż, nie do końca.  Nie dorównuje innym filmom z L., do których wraca się z przyjemnością.  Ten można obejrzeć raz i dość dobrze się bawić, ale nie zachęca, żeby do niego wrócić. Chociaż muszę przyznać, że sama wizja samochodu, który sam prowadzi jest… kusząca. O ile nie byłby tak kapryśny jak „Garbi” i zawsze dojeżdżał tam, gdzie chcę się znaleźć. 6/10

2. „Amazonka w ogniu”

zobacz na Filmweb.pl

Uwielbiam Sandrę Bullock. Chyba już nawet o tym pisałam. Sandra i opis filmu zachęciły mnie do jego obejrzenia. Muszę przyznać, że zrobiłam to w dwóch ratach ćwicząc przed telewizorem. Dzięki Bogu ćwiczyłam, w przeciwnym razie umarłabym z nudów. W każdym razie to treningu nie jest to zły film. Spokojnie można się skupić na ćwiczeniach, od czasu do czasu rzucając okiem na telewizor, prawie wcale nic się tam nie dzieje, więc ryzyko pogubienia się w „akcji” jest praktycznie minimalne. Po obejrzeniu miałam wrażenie, że film powstał tylko po to, by Sandra mogła pokazać dużo swojego ciała. Na końcu podano jakieś przesłanie, ale praktycznie ono umyka. Nuda, nuda, nuda. 4/10

3. „Licencja na miłość”

zobacz na Filmweb.pl

Niezbyt ambitny film, obejrzany tylko dla Robina Williamsa. Lekka, przyjemna komedia, oczywiście przewidywalna, ale można wysunąć wnioski i czegoś się nauczyć. Nie trzeba się silić na interpretacje ani zastanawiać, co Wielebny chciał przekazać bohaterom (przy okazji też widzom), ponieważ bohaterowie oczywiście muszą to zrozumieć i mówią o tym. Polecam, szczególnie przydatny może być dla narzeczonych, ale jak już wspomniałam: nie nastawiajcie się na arcydzieło. Mimo że można się czegoś nauczyć (albo o czymś sobie przypomnieć), to nadal lekka komedyjka romantyczna. 7/10

4. „Wizyta starszej pani”

Film ten nie ma plakatu ani strony na Filmwebie, ponieważ nie jest to… hmm… taki typowy film. Został on zrealizowany w 2002 roku w ramach „Teatru Telewizji”, co w zasadzie wyjaśnia wszystko. Osobiście widziałam niestety nie wiele sztuk „Teatru Telewizji”, ale te, które widziałam, są dość ciekawe i przyjemnie się je ogląda. Widz ma wrażenie, że ogląda coś pomiędzy sztuką w teatrze a filmem, co niesamowicie wpływa na odbiór. W przypadku „Wizyty starszej pani” została zachowana wierność wspaniałemu dramatowi Dürrenmatta. Chociaż Krystyna Janda w roli Klary może irytować, reszta aktorów grających główne role świetnie sobie poradziło. Cóż mogę powiedzieć? Czas spędzony z dramatem był przyjemny, a samą sztukę warto poznać. I jestem pewna, że obejrzę jeszcze nie jeden spektakl „Teatru Telewizji”. Tym jestem zachwycona. 9/10 ♥

Jeśli jesteście zainteresowani obejrzeniem „Wizyty…”, całość jest dostępna na YouTube.

5. „This is it”

zobacz na Filmweb.pl

Nigdy nie byłam ogromną fanką Michaela Jacksona. Bardzo podobała mi się jego muzyka, którą znałam z radia, ale tak właściwie jego muzykę zaczęłam poznawać jakieś 3 lata po jego śmierci i od czasu do czasu sięgam po jego kolejny album. Ale to nie ważne. Film jest wyraźnie dedykowany fanom – sama pamiętam, jak oczekiwano tych koncertów. Mam wrażenie, że próbowano złożyć z nakręconego materiału namiastkę koncertu – opisy, przygotowane filmy i oczywiście próby. Patrząc na to wszystko jest żal, że nie doszło do ani jednego koncertu, który z pewnością byłby niesamowitym widowiskiem, które wpisałoby się w historię muzyki. A gdyby nakręcono DVD koncertowe, mogłoby się stać jednym z najlepszych, jakie kiedykolwiek powstało. Jest również żal, że tak wspaniały artysta, jakim niewątpliwie był MJ, włożył całe swoje serce i ogromny wysiłek w to, by show było nie zapomniane dla jego fanów. By było w każdym aspekcie IDEALNE: ukazano niesamowitą dbałość o szczegóły, jak Michael zwracał uwagę na każdy dźwięk, każdy ruch, każdy element show…. Naprawdę szkoda, że zarówno on jako artysta oraz cała ekipa nigdy nie zobaczą efektów swojej ogromnej pracy…

„This is it” jest właściwie tylko dla fanów – inni mogą się wynudzić. Ale muszę przyznać, że film mnie wzruszył i przez jakiś czas nie mogłam przestać o nim myśleć. 7/10

6. „Służące”

zobacz na Filmweb.pl

Gdyby nie moi rodzice, pewnie nie obejrzałabym tego filmu. W każdym razie nie w najbliższym czasie.  Ale skoro był już nagrany, a mama tak bardzo polecała, to postanowiłam poświęcić na niego ponad 2 godziny. Zasiadłam przed telewizorem, nie będąc pewna, czego się spodziewać i… jestem zachwycona.

Słodko-gorzki film ukazujący życie czarnych służących w latach 60. XX wieku. Porusza dość trudną tematykę i ogółem wiele trudnych spraw, ale największą zaletą filmu jest to, że… postanowiono zrobić z tego komedię. W wielu scenach ubawiłam się do łez („czekoladowe ciasto” Minny przebija chyba wszystko) oraz wzruszyłam (kiedy nagle wszystkie służące zaczynają mówić). Naprawdę niesamowity film, w którym można wiele dojrzeć oraz nieźle się rozerwać. Gorąco polecam. 9/10 ♥

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s