Każda podróż ma swój koniec…

Każda podróż ma swój koniec
(…) jedne drzwi się zamykają – drugie otwierają
(…)
Podróż trwa nadal
(…) Moja droga prowadzi mnie dalej

Wczoraj byłam, prawdopodobnie ostatni raz w tym roku, na mojej uczelni. W końcu nadszedł czas na odebranie dyplomu. Nadal nie potrafię uwierzyć w to, że udało mi się go zdobyć, że przetrwałam 3 lata studiów, napisałam pracę dyplomową i ją obroniłam. Tym bardziej nie mogę uwierzyć, że dostałam cztery, jako ogólny wynik za całe studia. Jeśli chcecie, możecie go zobaczyć tutaj.

Jak zwykle, gdy zamykam za sobą jedne drzwi, tak i tym razem ogarnął mnie jakiś smutek. Potrwał on zaledwie kilka chwil, bo uświadomiłam sobie, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by kontynuować studia, ale już sama myśl o kolejnych dojazdach, zajęciach, kolokwiach i pracy dyplomowej jest przerażająca. Może kiedyś wrócę na następne dwa lata i zostanę panią magister, ale na pewno nie dzisiaj.

Szczególnie, że otworzyły się przede mną nowe drzwi i zignorowanie ich byłoby wielką głupotą. O ile na studia mogę jeszcze wrócić, szansa, którą otrzymałam, może być jedyna w moim życiu. Trafiliście kiedyś na memy o „50 twarzy Greya”?  Takie z tekstem, że fajnie by było, gdyby fantazje z tej książki się spełniały… takie jak to, że główna bohaterka znajduje pracę od razu po studiach. Moja mama się śmieje, że jestem od niej lepsza, ponieważ udało mi się znaleźć pracę… jeszcze przed odebraniem dyplomu :)

To jest zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe…

Bałam się, że po studiach będę miesiącami bezskutecznie szukać pracy. Dwa tygodnie temu mama znalazła ciekawą ofertę, na którą odpowiedziałam. Od razu następnego dnia zaprosili mnie na rozmowę kwalifikacyjną, która odbyła się tydzień później. Kilka godzin po rozmowie kwalifikacyjnej zadzwonili do mnie, mówiąc, że dostałam tę pracę. Na początku będę u nich pracowała jako stażystka, dlatego teraz załatwiam wszelkie formalności z Urzędem Pracy, a potem mam dostać umowę u nich. O ile się sprawdzę.

Osobiście traktuję to jako okazję, którą muszę wykorzystać. Owszem, boję się, że nie dam rady, ale dowiem się tylko wtedy, kiedy spróbuję. Co prawda nigdy nie marzyłam o tym, żeby pracować w biurze, ale mam mieć 3/4 etatu, pracować do 14 (więc pół dnia będę mieć dla siebie, by rozwijać się w własnym zakresie), miejsce pracy znajduje się 5 minut piechotą od mojego domu i moja praca będzie ściśle związana z językiem niemieckim. Właśnie dlatego się boję, ale z drugiej strony… mam licencjat z germanistyki, dogadałam się z Niemcami podczas wycieczki do Nordrhein-Westfalen, pisanie listów formalnych wałkowaliśmy na zajęciach… powinnam dać radę, prawda? Szczególnie, że nikt się nie spodziewa, że będę wszystko potrafiła, a i wielu rzeczy mogę się nauczyć. Ba, nawet podczas rozmowy kwalifikacyjnej kobiety, z którymi będę pracować, śmiały się, że od czego są gotowe zwroty do listów formalnych? :)

Piękne jest to,  że mam jeszcze miesiąc wakacji, bo pracę zacznę dopiero od października. Ponieważ kończę o 14, popołudniami mogę pisać, trenować, uczyć się języków w własnym zakresie i robić wiele innych rzeczy. Ponieważ będę zarabiać, mogę zapisać się na kurs angielskiego, o którym marzę od wielu miesięcy, sama za niego zapłacić i nie martwić się, że będzie mi kolidować z pracą, bo nie będzie. Pięknie… aż za bardzo, prawda?

Ktoś mógły uznać, że jedną wadą jest fakt, że będę pracować tylko kilkanaście miesięcy (jeśli się sprawdzę i po stażu będę tam pracować dalej), ponieważ mam tylko zastępować jedną z kobiet, która jest w ciąży. Ale ja patrzę na to trochę inaczej. Doświadczenie i umiejętności, które tam zdobędę, sprawią, że łatwiej będzie mi szukać pracy gdzie indziej. Odpowiednio wcześniej będę mogła szukać czegoś nowego. Będę miała poczucie wolności, bo jeśli uznam, że praca tego typu nie jest dla mnie, to kilka miesięcy tam wytrzymam, a po skończeniu umowy będę wiedzieć, co omijać z daleka. Poza tym, kto wie, co się wydarzy w ciągu kilkunastu miesięcy? No właśnie, nikt.

Najbardziej podobało mi się podczas rozmowy kwalifikacyjnej:
– Nie przeszkadza pani, że my wszystkie jesteśmy dużo starsze?
– Myślę, że od osób starszych można się więcej nauczyć.
Ot, odpowiedź szczera i bez zastanowienia, a wzbudziła ich śmiech, że to „idealna odpowiedź” :)

Kolejna rzecz, której się boję: We wrześniu będę musiała założyć konto w banku, a ja się kompletnie na tym nie znam i nie wiem, który wybrać, heeelp? Wiem tylko, który najlepiej omijać z daleka :) To będzie zdecydowanie największe wyznanie nadchodzącego miesiąca.

PS: Pierwszy cytat pochodzi z utworu Oomph! „Jede Reise hat ein Ende” z ich nowego, genialnego albumu „XXV”, o którym na pewno coś napiszę, jak tylko ruszę swoje leniwe cztery literki i zacznę opracowywać posty, które planuję tu opublikować :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s