Podsumowanie roku 2015: Płyty

Tak, wiem, nastąpiła dwutygodniowa przerwa w podsumowaniach, głównie z tego powodu, że w zeszłym tygodniu wręcz zamieszkałam w kinie i nie miałam kiedy napisać przedostatniej części podsumowania :) Dziś nadszedł czas na albumy muzyczne.

Jeśli dobrze obliczyłam, w zeszłym roku przesłuchałam 36 albumów. Dużo czy mało? Sami to oceńcie, niestety osobiście uważam, że to bardzo mało i chciałabym w 2016 roku osiągnąć lepszy wynik. Chociaż na moich listach jest pewien chaos, więc podejrzewam, że w sumie tych płyt było więcej…

Z tych albumów wybrałam kilka, które pokochałam i które Wam polecam. Są to różne gatunki muzyczne, różne daty premiery, przesłuchuję nie tylko nowości, ba, właściwie przede wszystkim starsze albumy. Zapraszam na poniższy ranking, kolejność przypadkowa.

Bednarek „Jestem…” (2012)

O tym albumie już wspominałam w marcu podczas mojego corocznego podsumowania statystyk na last.fm. I mimo że zaczęłam słuchać „Jestem…” krótko przed samym podsumowaniem, trafił on na listę. To właśnie dzięki temu albumowi pokochałam Kamila Bednarka i jego muzykę. W zeszłym roku poszłam nawet dwa razy na koncert jego zespołu i wspominam to jako jedne z najlepszych dni 2015 roku. Do dziś uwielbiam wracać do tej płyty, nastraja mnie pozytywnie i motywuje do działania. Myślę, że ta płyta będzie mi towarzyszyć przez lata, a i zachęciła mnie do tego, żeby zapoznać się również z innymi artystami tego gatunku.

Bednarek „Oddycham…” (2015)

I chociaż okładka jest niewypałem, w pewnym sensie rozczarowaniem, zawartość muzyczna płyty prezentuje się o wiele lepiej. Chociaż moim zdaniem, „Oddycham…” nie dorównuje „Jestem…”, bardzo lubię ten album i często do niego wracam. Znajdziemy tu zarówno optymistyczne kawałki, jak i przyjemne dla ucha ballady. Ten album przypieczętował moją miłość do muzyki Kamila.

Halestorm „Into the Wild Life” (2015)

Nie mogę uwierzyć, że czas tak szybko biegnie i jestem fanką zespołu od ponad 4 lat. Jeśli dobrze liczę. Pamiętam, jak zakochałam się w ich debiucie, potem w EPce z coverami, a następnie w drugim albumie, który przyniósł im Grammy. No dobrze, za jeden utwór dostali nagrodę. 3 lata fani czekali na ich nowe dzieło i do dziś mam mieszane uczucia. Z jednej strony mamy tu tak genialne kawałki, jak „Amen” czy „I’m the fire”, które miesiącami słuchałam na okrągło i nadal to robię. Z drugiej są utwory, do których rzadko wracam, albo prawie wcale i zapominam, że zespół je nagrał. Trudno mi powiedzieć, na ile jest to lepszy bądź gorszy album od poprzednich. Na pewno jest inny, a że ogólnie bardzo dobrze go oceniam, mogę z spokojnym sumieniem go umieścić w tym rankingu.

Marilyn Manson „The Pale Emperor” (2015)

Rzadko się zdarza, że już pod koniec roku wiadomo, że dany album będzie jednym z najlepszych w roku nadchodzącym. Tak właśnie było z Marilynem Mansonem. Album wyciekł jeszcze w grudniu 2014 i przyznam szczerze, że właśnie wtedy zaczęłam go słuchać. Już wtedy wiedziałam, że to jeden z najlepszych albumów 2015 roku i zdania nie zmieniłam. 3 lata fani czekali na jego nowe dzieło i myślę, że nikt się nie spodziewał, że wróci w tak wielkim stylu. Warto było czekać. Album jest świetny, niepokojący, działa na emocje… Jest świetny. Po prostu. Naprawdę warto go przesłuchać. (Moją wcześniej opublikowaną opinię znajdziecie tutaj)

Oomph! „XXV” (2015)

Prawdopodobnie „The Pale Emperor” zostałby moim najlepszym albumem 2015 roku, gdyby mój ukochany zespół Oomph! w wakacje nie zaskoczył fanów powrotem. Zabawne jest to, że są pewnie podobieństwa między nimi, a Mansonem. Po wspaniałych albumach, którymi udowodnili, że są wspaniałymi artystami i które przyniosły im wysokie miejsca na listach przebojów, nadeszły lata, w których nagrywali trochę gorszą muzykę. Tak jak Manson, wydali album w 2012 roku i na nowy krążek fani czekali 3 lata. Bałam się tego albumu, głównie dlatego, że nie byłam pewna, czy potrafią dorównać swoim dziełom, jak np. album „GlaubeLiebeTod”. Chłopcy na 25-lecie swojej kariery przygotowali wspaniałą niespodziankę: najlepszy album w ich karierze. Pokazali, że są świetnymi, dojrzałymi artystami, którzy jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa. To zdecydowanie najlepszy album 2015 roku. I nie tylko ja tak twierdzę. Szkoda tylko, że nikt nie dał mu szansy, ponieważ promocja albumu była fatalna. (Moją wcześniej opublikowaną opinię znajdziecie tutaj)

Woodkid „The Golden Age” (2013)

Prawdopodobnie nigdy nie zainteresowałabym się Woodkidem, gdyby nie pozytywne recenzje Zuziio. A że już nie raz poznałam coś ciekawego, właśnie dzięki niej, stwierdziłam, że sięgnę po album Woodkida. Zawartość nie tylko mnie zaskoczyła, ponieważ nie spodziewałam się czegoś takiego, ale również… oczarowała. Właśnie sobie uświadomiłam, że stanowczo za rzadko wracam do tego krążka. Jest świetny, niepokojący, działający na umysł i emocje. Obok niego nie można przejść obojętnie. Zostaje w pamięci, czy tego chcemy czy nie.

Jeden Osiem L „Wideoteka” (2003)

Każdy z nas kojarzy „Jak zapomnieć”. Ten utwór był hitem ponad 10 lat temu, a ja mam wrażenie, jakby to było wczoraj… Ale tak naprawdę to inny utwór zachęcił mnie do przesłuchania tego albumu. Może kojarzycie „Kiedyś było inaczej”. Przez wiele lat wydawało mi się, że wiem, o czym to jest, rozpaczając za tym, że życie biegnie dalej i jest tylko coraz gorzej… Myliłam się, bo właśnie podczas przesłuchiwania „Wideoteki” zauważyłam w tym utworze coś, czego wcześniej nie widziałam, nie potrafiłam zrozumieć… Po przesłuchaniu albumu żałowałam tylko jednego: że sięgnęłam po niego tak późno. Na ogół nie słucham hip hopu, robię to bardzo rzadko, ale ten album przemówił do mnie. Przede wszystkim swoimi tekstami. Wiele z nich mogę spokojnie odnieść do swojego życia, znaleźć w nich rady, inspiracje oraz motywację do działania. To właśnie one są największą zaletą albumu, który pokochałam od pierwszego przesłuchania. Nawet jeśli nie słuchacie hip hopu, polecam wsłuchać się w teksty. Może uda Wam się dostrzec w nich to, co ja dostrzegłam i co sprawiło,  że pokochałam ten krążek całym swoim sercem.

Ed Sheeran „+” (2011)

Mój rok 2015 zdecydowanie należał do dwóch utalentowanych, młodych mężczyzn, którzy, tak się złożyło, są z mojego rocznika. Jednym z nich jest Kami Bednarek, a drugim Ed Sheeran. O ile wiosna należała do tego pierwszego, tak jesienią zawładnął mną ten drugi. Początkowo album mnie nie przekonał. Głównie dlatego, że poznałam go dopiero po zapoznaniu się z „X”. Dopiero po kilku tygodniach wróciłam do niego i dojrzałam to, czego nie potrafiłam zobaczyć (a właściwie usłyszeć) wcześniej. I to sprawiło, że pokochałam wiele utworów z tego krążka i często do niego wracam.

Ed Sheeran „X” (2014)

No i album, dzięki któremu pokochałam Eda. Moją opinię z listopada znajdziecie tutajPrzez całą jesień i początek zimy maglowałam coraz to inne utwory Eda. W zeszłym roku wyszła nowa edycja z kilkoma dodatkowymi utworami. Mną szczególnie zawładnął singiel nagrany z Rudimental. Uwielbiam cały album, nie ma na nim utworu, którego bym nie lubiła (wliczam w to edycję „deluxe” i „Wembley”) i chciałabym go kiedyś postawić na swojej półce. No i wykorzystanie na okładce dwóch moich ulubionych kolorów: To pewnie dlatego tak bardzo mi się podoba :)

David Garrett „Explosive” (2015)

David jest zdecydowanie jednym z najbardziej niesamowitych artystów, z tych, których znam. Niesamowite jest to, jak łącząc muzykę pop oraz rock z klasyką osiągnął tak ogromną popularność. Niestety nie u nas, ale wierzę, że może to się kiedyś zmienić. Nowy album Davida jest zaskoczeniem, ponieważ pokazuje nam jego inne spojrzenie na muzykę. Niestety nadal jestem trochę rozczarowana, że postanowił pobawić się muzyką elektroniczną, ponieważ przypomina mi bardzo to, co tworzy Lindsey Stirling. Ale z drugiej strony, wiele utworów na płycie słucha się z taką przyjemnością, że łatwo mu to wybaczyć. Osobiście uwielbiam jego wersję „Wrecking Ball” Miley Cyrus, z tego utworu wydobył piękno, którego nie dostrzeżemy w oryginale. Zachwyca również „They Don’t Care About Us” – nie pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni cover Michaela Jacksona. Ciekawym urozmaiceniem są utwory z Nicole Scherzinger, nie pierwszy ich duet, oraz z Xavierem Naidoo. Również jego autorskie utwory, jak np. tytułowe „Explosive” wpadają w ucho, ale… padam przed nim za sprawą pewnego coveru… Kojarzycie taki koszmarek jak „Dangerous” Davida Guetty? Nie jestem w stanie przesłuchać oryginału w całości, a Garrett zrobił z niego tak cudowny, poruszający, genialny utwór, że trudno mi uwierzyć, że to naprawdę cover tego koszmarku. Nie pierwszy raz David Garrett udowodnił, że nawet robiąc covery można być artystą. Dlatego nawet mimo słabszych punktów na albumie, inne powalają tak genialnością, że nie mogłabym nie zamieścić w tym rankingu tego albumu.

Ewa Farna „Inna” (2015)

Ostatni album w tym rankingu… Ewę lubię od dawna, aczkolwiek trochę rozczarowałam się jej ostatnim albumem. Pod koniec zeszłego roku w końcu wydała długo zapowiadany album „akustyczno-jazzowy”. I chociaż byłam rozczarowana wyborem niektórych utworów, w nowej wersji brzmią one… lepiej. Pokochałam tę wersję Ewy, od jakiegoś czasu nie mogę przestać słuchać kilku utworów, na czele z singlem „Tu”. To „inna” Ewa Farna i w tej wersji bardzo ją lubię. Do tego stopnia, że chciałabym więcej utworów w tej wersji.

Znacie któreś albumy z mojego rankingu? Co o nich sądzicie? Jakie albumy, które poznaliście w zeszłym roku spodobały Wam się najbardziej? :)

Mam nadzieję, że ranking Wam się spodobał i zapraszam ponownie: Jeszcze planuję ranking filmów, postaram się napisać i opublikować go jak najszybciej! :)

Reklamy

One thought on “Podsumowanie roku 2015: Płyty

  1. Isabelle :)

    „Uwielbiam cały album, nie ma na nim albumu utworu, którego bym nie lubiła” – jakiś chochlik Ci się tu wkradł :P
    Nie wiedziałam, że zielony i czarny to Twoje ulubione kolory :) Ja ubóstwiam fiolet i czerwień <3

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s