Filmy #6

A teraz kolejna porcja filmów… :) Zapraszam do czytania i komentowania :)

Stacja (2001)

Zobacz na Filmweb.pl

Jest grupa polskich aktorów, których darzę sympatią. Do nich należy Bogusław Linda, który tutaj, jak i w wielu innych filmach, gra gangstera Cynę, twardziela, aczkolwiek, jak się później okazuje, z odrobiną wrażliwości. Nie wiedziałam, czego spodziewać się po tym filmie. Bez żadnych oczekiwań zaczęłam oglądać i… naprawdę miło spędziłam czas.

Początek zaczyna się dość… leniwie. Znaczy się, pierwsze sceny to właściwie morderstwo i strzelanina, która wywiązała serię wydarzeń. Ale po tych kilku scenach poznajemy Dymeckiego granego przez Zbigniewa Zamachowskiego oraz Banana, w którego wcielił się Tomasz Obuchowski. I trochę czasu ich obserwujemy, jak dojeżdżają na tytułową stację, na której pracują, otwierają ją, nudzą się, aż… podjeżdża Cyna zatankować samochód. Ponieważ jest ranny, nie jest w stanie opuścić stacji i to powoduje serię wydarzeń, która na zawsze zmieni życie bohaterów.

Mimo tego leniwego początku (plus za kilka zabawnych scen i dialogów) film zaczyna wciągać. Robi się coraz ciekawiej, bohaterzy, którzy stali po tej samej stronie, nagle się kłócą i zaczyna się walka o to, który z nich wygra. Obserwujemy ich walkę, pragnienia, rozterki, czy lepiej zrobić coś, co wydaje im się słuszne, czy zapewnić sobie lepsze życie? Dzięki temu bliżej poznajemy Cynę, który przestaje się wydawać takim bezwzględnym mordercą…

Poza tym, że film wciąga, jest wiele zabawnych sytuacji i dialogów. Dwa razy aż płakałam ze śmiechu. Raz podczas opowieści z obozu harcerskiego, której Wam nie przytoczę, jeśli jesteście ciekawi, zapraszam do filmu oraz raz podczas sceny, w której widzimy Bogusława Lindę z łzą w oku, mówiącego:

„To jest kara. Kiedyś, dziesięć, dwanaście lat temu obrabiałem z kumplem stacje benzynowe. W ciągu półtora roku obskoczyliśmy dziewięć stacji. Byliśmy młodzi, dla nas to była niezła kasa wtedy. Raz nawet postrzeliłem jednego gościa na stacji. Udawał kozaka. Teraz zdycham na stacji benzynowej. I niech mi ktoś, kurwa, powie, że nie ma Boga.”

Oczywiście, jak się tego słucha, to jest to o wiele śmieszniejsze.

Film polecam, ale trudno mi powiedzieć, komu. Jeśli ktoś lubi filmy z gangsterami z przymrużeniem oka, powinno mu się spodobać. Jedynie rozczarowała mnie końcówka. Do tego stopnia, że trochę mi żal, że nie udało się jednemu bohaterowi zrobić to, czego się podjął. Poza tym „Stacja” naprawdę mnie pozytywnie zaskoczyła i myślę, że kiedyś z chęcią do tego wrócę. 8/10

Joy (2015)

Zobacz na Filmweb.pl

W pierwszym momencie nie byłam zainteresowana tym filmem. Dopiero bliższe zapoznanie się z opisem sprawiło, że stwierdziłam: a co mi szkodzi? Zobaczę go. Na jego korzyść przemówiło również to, że główną rolę zagrała Jennifer Lawrence.

Miło spędziłam dwie godziny na oglądaniu tego filmu. Na początku poznajemy kilka scen z dzieciństwa Joy, ale również i później pojawiają się retrospekcje. Pod koniec filmu poznajemy jej przyszłość – oddalona o bliżej nieokreślony czas od ostatniego „teraźniejszego” życia Joy, co jest fajnym dopowiedzeniem, „jak to się skończyło”, ale muszę przyznać, że brakowało mi tego, co było pomiędzy. Może dlatego, że tak bardzo się wciągnęłam, że do głowy przychodziła mi myśl: co? To już koniec? Ja chcę więcej!

Film skupia się głównie na opowieści, jak Joy wpadła na pomysł swojego wynalazku oraz na jej determinacji, żeby rozpocząć jego produkcję i sprzedaż. Musiała walczyć z wszystkim i wszystkimi: Najpierw rodzina nie chciała uwierzyć w jej projekt. Kiedy udało jej się odnieść jakiś sukces – byli z nią, a kiedy ponosiła porażkę – doradzali jej, żeby przestała, bo to od początku był głupi pomysł. Joy musiała odkryć oszustwa jej „współpracowników”, którzy o mało nie doprowadzili jej do ruiny. Dzięki swojej sile i determinacji, wierze w sukces jej produktu oraz fantazji, wciąż walczyła, dopóki się nie udało. I wyszłam z kina pełna motywacji do działania, do walki o swoje marzenia. Joy udowadnia, że nie wystarczy tylko chcieć, trzeba też ciężko pracować i cały czas w siebie wierzyć. Nie możemy się poddawać, gdy coś nam nie wychodzi, ale starać się to tak rozwiązać, żeby wyszło. I właśnie za to film otrzymuje ode mnie ogromny plus. Pod tym względem idealnie wpasował się w mój gust.

Film mogę spokojnie polecić. Prawdopodobnie nie spodoba się wszystkim, ale jeśli ktoś poszukuje filmów, które motywują do działania, powinien zobaczyć „Joy”. 8/10

Co ty wiesz o swoim dziadku? (2016)

Zobacz na Filmweb.pl

Jeden weekend i drugi film z Robertem De Niro :) Zwiastuny zapowiadały ciekawy i zabawny film, do tego Zac Efron, którego bardzo lubię, więc wiedziałam, że z chęcią pójdę na ten film do kina.

Przyznam szczerze: trochę się zawiodłam. Jasne, już w zwiastunach było wiadomo, że będą sprośne żarty, ale jak na mój gust było ich stanowczo za wiele i niektóre były wręcz niesmaczne i takie… wprowadzone do filmu na siłę. Film reklamują jako „Najbardziej skandaliczna komedia od czasu ‚Kac Vegas'”, więc właściwie czego się spodziewałam, jak nie żartów na podobnym poziomie?

Film ma jeszcze kilka innych wad, które są czymś zupełnie normalnym w tego typu filmac, więc właściwie nie ma co się o nich rozpisywać…

Ale mimo to sam film nie był beznadziejny. Właściwie ubawiłam się podczas niejednej sceny i chociaż trochę się zawiodłam, nie mogę nie dostrzec wartości (teoretycznie oczywistych), które mogą trochę umykać pod otoczką sprośnych żartów. Dziadek Jasona próbuje nauczyć wnuka, że ważne jest słuchanie swojego serca, dokonywanie własnych wyborów, spełnianie własnych marzeń zamiast spełnianie czyiś oczekiwań… Niestety mało kogo może to skłonić do refleksji, bo, jak już wspomniałam, jest to niby widoczne, ale jednak ukryte.

Inną zaletą, oczywiście jeśli komuś podoba się Zac Efron, jest to, że pokazał w tym filmie baaardzo dużo. Są takie sceny, w których poza pluszową pszczółką w wiadomym miejscu nie ma nic więcej na sobie :) A tak poważniej, miło się oglądało go i przemianę jego bohatera na ekranie.

Chociaż jedno jest trochę przerażające: zauważyłam sporo podobieństwa między mną a Jasonem z początku filmu i trochę dziwnie się z tym czuje… No bo to tak, jakby zobaczyć część siebie oczami innej osoby… 6/10

Zjawa (2015)

Zobacz na Filmweb.pl

Początkowo wahałam się czy iść na „Zjawę”, ale stwierdziłam, że właściwie… co mi szkodzi? Nie żałuję, że w piątkowe popołudnie wybrałam się do kina na ten film.

Historia sama w sobie nie jest oryginalna. Główny bohater zostaje zaatakowany przez niedźwiedzicę, która mocno go poturbowała. Cudem przeżył i jego kompani nieśli go ze sobą, aż w końcu stwierdzili, że nie dadzą rady. Do samego końca miały zostać przy nim trzy osoby, aż jedna stwierdziła, że ma tego dosyć, zabiła syna głównego bohatera i jego samego zostawiła na pewną śmierć. To wydarzenie spowodowało niesamowitą siłę, dzięki której bohater stanął na własnych nogach i ścigał mordercę, żeby się zemścić.

Leo miał trudne zadanie. Trudne warunki, zimno, śnieg, pływanie w lodowatej wodzie, jedzenie surowej ryby i surowego mięsa… najtrudniejszym zadaniem było zainteresowanie widza. Przez większość filmu akcja skupia się tylko i wyłącznie na tym, co bohater robi, o czym myśli. Nie wiele mówi, podobno podczas całego filmu wypowiedział ok. 100 słów. Moim zdaniem dał radę. Jasne, niektóre momenty były trochę przydługie, tak że miejscami odczuwałam znudzenie, ale fantastyczna gra Leo i piękne widoki,  świetnie ukazana przyroda sprawiała, że nie można było oderwać oczu od ekranu.

Nie jest to łatwy film, właściwie dość trudno się po nim pozbierać. Robi wrażenie i zapada w pamięć. Mimo wad, jak miejscami brak realności, przynudzanie, o czym wspominałam, jestem nim zachwycona. Myślę, że kiedyś wrócę do niego i na pewno szybko go nie zapomnę. 9/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s