Filmy #7

I czas na kolejne opinie o filmach… :)

Pitbull. Nowe porządki (2016)

Zobacz na Filmweb.pl

Jak to jest, że jak nie jestem pewna, czy zobaczyć jakiś film, okazuje się, że wychodzę z sali kinowej zachwycona? Tak było z „Pitbullem”. Rozważałam pójście do kina, również dlatego,  że nie byłam pewna, czy nawiązuje on do poprzedniego filmu bądź serialu, a tych nie widziałam. Ostatecznie Bogusław Linda w obsadzie zachęcił mnie… Tak, właśnie przeżywam małą fazę na oglądanie Bogusława Lindy :)

Właściwie nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale ponieważ lubię tematykę policjanci przeciwko gangsterzy, podejrzewałam, że film może mi się spodobać. Ostatecznie byłam zaskoczona tym, jak bardzo. Wyszłam oczarowana. Bogusław świetnie wypada w roli gangstera, bez dwóch zdań. I tu nie jest inaczej. Dodatkowo poznajemy pewną sytuację z jego przeszłości, która pozwala nam mu współczuć jako ojcu oraz zrozumieć niektóre jego zachowania. Ja się również zaczęłam zastanawiać, czy on był gangsterem już wcześniej czy może to właśnie ta sytuacja sprawiła, że poszedł tą drogą? Piotr Stramowski jest dość początkującym aktorem patrząc na jego filmografię (ale czego też wymagać od 28-latka?) i po tym filmie muszę uznać, że jest świetnie zapowiadającym się aktorem. Nie mogłam oderwać od niego wzroku i to nie tylko ze względu na jego wizerunek (fryzura, tatuaże, tak że w ogóle nie przypomina policjanta). Muszę wspomnieć jeszcze o Krzysztofie Czeczocie, którego do tej pory kojarzyłam z roli Maćka z „BrzydUli”. Tu pokazał coś takiego, że już nigdy nie spojrzę na niego, jak na trochę fajtłapowatego Maćka.

Niestety film ma kilka wad. Wielu ludzi zarzuca, że jest „poszarpany”, wątki nie są specjalnie ze sobą połączone, tak jakby to był zlepek wielu rożnych scen. Ja osobiście tego nie zauważałam. Mnie natomiast przeszkadzał trochę wątek Kury, o ile sam początek był ok, to już późniejsze wydarzenia wydawały mi się zbędne. Bardzo lubię Agnieszkę Dygant, ale tu mnie nie zachwyciła. No i Olka (w tej roli Maja Ostaszewska)… z jednej strony cholernie irytująca bohaterka, a z drugiej strony była zabawna, więc mam do niej mieszane uczucia. Dialog z kanapkami wymiata (kto widział, ten wie, o co chodzi).

Podsumowując… Film bardzo przypadł mi do gustu. Lubię tematykę kryminalną, do tego mamy tu sporą dawkę poczucia humoru, świetni aktorzy… no i ta muzyka, która od razu przypadła mi do gustu. Jestem pewna, że będę wracać do tego filmu i zastanawiam się, czy nie pójść do kina na niego drugi raz. 9/10 

Skazani na Shawshank (1994)

Zobacz na Filmweb.pl

Trochę wstyd się przyznać, że ten film widziałam dopiero teraz. Jakiś czas temu przeczytałam książkę, właściwie to opowiadanie i jakoś na jesień nagrałam sobie film, który czekał kilka miesięcy, aż znalazłam czas, żeby go obejrzeć.

Osobiście lubię historię Andy’ego, który został skazany za zabicie żony i jej kochanka, mimo że był niewinny. Całość skupia się wokół jego pobytu w więzieniu, w którym stara się jakoś radzić. W końcu poznaje tam ludzi, którzy stają się jego przyjaciółmi, zdobywa pewne przywileje dzięki swojej wiedzy i umiejętnościom. Wydaje się, że znosi to cierpliwie, ale on przez cały czas dąży do realizacji swojego planu…

Właściwie nie wiem, co napisać. Film wciąga, praktycznie od samego początku. Nie sposób się od niego oderwać. Obserwujemy zmagania bohatera, walkę z przeciwnościami losu. Chociaż może się wydawać, że film, którego akcja rozgrywa się w więzieniu nie może być ciekawa, „Skazani na Shawshank” przeczy tej teorii. Myślę, że naprawdę warto go obejrzeć, mnie bardzo się spodobał i pewnie obejrzę go ponownie. 9/10

Misiek w Nowym Jorku (2016)

Zobacz na Filmweb.pl

 Na ogół nie spodziewam się po animacjach genialnego filmu. Dla mnie dobra animacja ma mieć interesującą fabułę, dość ciekawe postacie i przede wszystkim być zabawna. „Miśka…” reklamują jako „nadchodzi globalne rozśmieszenie” czy coś w tym stylu. Serio? To chyba jakiś żart…

Fabuła jest dość lekka, stereotypowa, do bólu przewidująca. Mamy głównego bohatera, który chce uratować swój dom, nikt go nie słucha, ponieważ wyróżnia się od reszty. Mamy złego bohatera, dla którego liczy się tylko zysk i chce zlikwidować wszystkich stojących mu na drodze. Mamy bohaterkę, która pracuje dla złego bohatera, ale dzięki poznaniu tego dobrego i swojej córce, rzuca tę robotę. Wiele było takich filmów, bajek… Właściwie by mi to nie przeszkadzało, gdyby nie to, że były momenty, w których film nudził.

Żarty nie ratują tego filmu. Wręcz przeciwnie. Zaledwie podczas kilku scen się uśmiechnęłam. Nie było to na tyle śmieszne, by się roześmiać. Takie naprawdę śmieszne sceny były może dwie albo trzy – podczas których się roześmiałam. Ale też bez przesady, nie pękałam ze śmiechu. Właściwie to najbardziej podobała mi się aluzja do „Titanica”… Taa… Zawiodłam się, bo spodziewałam się komedii… Naprawdę, „Pitbull” jest 10 razy zabawniejszy, a jego nie reklamują jako „komedia”.

Zawiodłam się. I nie polecam. Myślę, że już lepiej obejrzeć dziesiąty raz „Shreka”, „Epokę lodowcową”, „Madagaskar” czy inną fajną i zabawną (!) bajkę. Ocenę dają taką wyśrodkowaną, bo nie był to aż tak beznadziejny film i dało się go obejrzeć do końca. No i było kilka fajnych scen. 5+

Planeta singli (2016)

Zobacz na Filmweb.pl

Początkowo nie byłam zbyt pozytywnie nastawiona do „Planety singli”. Ale naprawdę lubię komedie romantyczne, zaciekawił mnie opis filmu i Maciej Stuhr w głównej roli (a bardzo go lubię oglądać)… dlatego zdecydowałam się zaryzykować i pojawić się w kinie.

Prawdę mówiąc nie spodziewałam się tego, że film spodoba mi się tak bardzo. Naprawdę! Jestem nim oczarowana. Oczywiście wszyscy wiemy, jak to się skończy, nie było tu elementu zaskoczenia (chociaż nie, zaskoczeniem było, co Tomek zrobił dla Ani – i niech mi teraz nikt nie mówi, że nigdy nie spotkam rycerza na białym koniu, bo jest to możliwe), to i tak z przyjemnością się oglądało relacje głównych bohaterów, jak powoli zdawali sobie sprawę z tego, co czują do drugiej osoby (świetne momenty, w których widoczna była zazdrość Tomka).

Pomysł na fabułę i to, co połączyło głównych bohaterów, tj. Ania umawiała się na randki przez internet, a potem Tomek wykorzystywał, to co usłyszał od niej w swoim programie – bardzo ciekawy. Muszę przyznać, że naprawdę w wielu scenach uśmiałam się do łez. I że coś w tym jest, sama umawiałam się przez portal randkowy i myślę, że kilka sytuacji z „moich” randek również nadałoby się do show Tomka. Chociaż nie miałam aż tak ekstremalnych sytuacji, jak Ania :)

Oczywiście to tylko część fabuły. Drugi ważny wątek opowiada o przyjaciółce Ani, jej mężu i jego córce. I właśnie ta córka postanawia się pozbyć swojej macochy i szykuje intrygę… Muszę przyznać, że chociaż Tomasz Karolak i Weronika Książkiewicz ostatnio negatywnie mi się kojarzyli i mnie irytowali, to jednak… moim zdaniem naprawdę fajnie wpasowali się do tego filmu i miło się ich oglądało.

Podsumowując… Fabuła, mimo że przewidywalna, jest ciekawie zbudowana, wielowątkowa i ogląda się ją z przyjemnością. Film jest komedią, co jest chyba jedną z najważniejszych cech. I wszystkie żarty oraz gagi są naprawdę śmieszne, inteligentne, bawią – nie raz do łez, zapewniają niezłą rozrywkę. Nie są żenujące, co niestety ostatnio można często spotkać w komediach. Szłam do kina, nie wiedząc, czego się spodziewać po filmie i z myślą: najwyżej pogapię się na Stuhra i będę zadowolona. Z sali kinowej wyszłam rozluźniona, z uśmiechem na twarzy, z łzami wzruszenia oraz rozbawienia… Jestem oczarowana tym filmem. Dlatego mogę go spokojnie polecić. Reklamują go jako „idealny film na walentynki” – owszem, jeśli masz parę. Jeśli jesteś singlem, wybierz się na niego w inny dzień, ale tak czy siak go zobacz. Jestem pewna, że kiedyś do niego powrócę, to zdecydowanie najlepsza komedia romantyczna, którą widziałam w ciągu kilku ostatnich miesięcy. 9/10

I taka refleksja mnie jeszcze dopadła… Tyle się mówi o polskim kinie, że to dno, masakra, ciągle grają jedni i ci sami aktorzy… W tym roku widziałam 3 nowe polskie filmy, każdy z innego gatunku i każdy z nich mi się podobał. Mam nadzieję, że ta dobra passa się nie zmieni :) I myślę, że uogólnianie, że polskie kino to syf jest przesadą. Mamy dobre filmy, trzeba je po prostu zobaczyć, zamiast się z góry zrażać, „bo znów grają ci sami aktorzy”. A może też nadchodzą lepsze czasy dla naszej kinematografii?

Widzieliście któryś z powyższych filmów? A może zamierzacie dopiero obejrzeć? :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s