Książki #4

Co przeczytałam w styczniu? Najpierw postanowiłam przeczytać o morderstwach, a następnie zamordować mity w mojej głowie, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, a w które, ku własnemu przerażeniu, wierzyłam…

Camilla Läckberg „Kaznodzieja”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

Póki co mam w domu 4 części „Sagi o Fjällbace” szwedzkiej pisarki Camilli Läckberg. Zaczęło się od tego, że dałam mamie na urodziny część pierwszą i tak nam się spodobała, że wręczanie jej kolejnego tomu na urodziny czy święta stało się naszą małą tradycją. I choć mama wie, co dostanie w prezencie, cieszy się, ponieważ wie, że dostanie coś, co jej się spodoba. A przy okazji korzystam i ja, ponieważ zamiłowanie do kryminałów chyba wyssałam z jej mlekiem.

Nie mogę porównać „Kaznodziei”, który jest drugim tomem sagi z „Księżniczką z lodu” (część 1), ponieważ minął ponad rok przerwy, zanim zajrzałam do tej lektury. Nadal nie mogę uwierzyć, że ta książka stała rok na półce, zanim znalazłam czas, żeby ją przeczytać. Chociaż może to i lepiej, w tym momencie mam jeszcze dwie kolejne części…

Lektura, jak wiele kryminałów, zaczyna się od śmierci. Odnaleziono zwłoki niemieckiej turystki, a wraz z nią szkielety, jak się okazało, dwóch zaginionych dziewczyn sprzed wielu lat. Obrażenia wskazują na tego samego sprawcę, ale podejrzany za poprzednie morderstwa nie mógł być sprawcą w tym, ponieważ już od dawna nie żyje. Policja nie ma łatwego zadania, gdyż musi się zmierzyć z rozwikłaniem obu zagadek, jak i  z tajemnicami pewnej, skłóconej rodziny. Do tego dochodzi wyścig z czasem, ponieważ zaginęła kolejna dziewczyna, która prawdopodobnie jest więziona przez mordercę…

Książka rozpoczyna się dość leniwie, ponieważ skupia się w dużej mierze na dwójce głównych bohaterów – policjantowi Patrikowi i jego ciężarnej partnerce Erice. Dopiero później, wraz z tym, jak bardzo posuwa się śledztwo do przodu i jak wiele pojawia się pytań, morderstwa wysuwają się na pierwszy plan, a domowe życie bohaterów schodzi w tło. I powiem szczerze, że coś takiego mi się podoba. Akcja nie kręci się tylko i wyłącznie wokół morderstwa, ale widzimy jak śledztwo wpływa na policjantów i ich życie rodzinne.

Samo śledztwo jest ciekawe, a im dalej, tym robi się ciekawiej i napięcie rośnie. Do tego stopnia, że czytając ostatnie 100 stron nie byłam w stanie oderwać się od książki. Dobrze, że był piątek i mogłam czytać do późna. I chociaż krótko przed zakończeniem książki pojawia się w umyśle czytelnika domysł, kto jest mordercą, nadal w pewnym stopniu to zaskakuje. Chociaż tym elementem zaskoczenia, nie jest może kto, ale dlaczego. I człowiek zaczyna myśleć oraz zastanawiać się nad tym, jak bardzo mają wpływ na umysł kłamstwa, którymi są karmione dzieci. Czasami konsekwencje są ogromne.

Książkę polecam. Warto, naprawdę. 9/10

Jak można usprawiedliwiać największe zło wiarą, że ma się boskie pełnomocnictwo? Może to jednak nie takie dziwne. Tyle milionów ludzi zamordowano w imię Boga. Widocznie jest w tym coś, co pociąga, uwodzi i odurza.

Camilla Läckberg „Kamieniarz”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

„Kamieniarz” to oczywiście 3 tom „Sagi o Fjällbace” i spokojnie mogę uznać, że z pierwszych trzech to zdecydowanie najlepszy tom. Wszystko rozpoczyna się od odnalezienia zwłok kilkuletniej dziewczynki, która najprawdopodobniej utonęła w nieszczęśliwym wypadku, dopóki nie okazuje się, że… utonęła w słodkiej wodzie, a następnie została wrzucona do morza. Trwają poszukiwania mordercy, który może zagrażać życiu innych dzieci.

Czy ja już wspomniałam, że Camilla jest świetną pisarką? Powieść od początku do końca trzyma w napięciu i chociaż jest dłuższa od poprzedniej części, pochłonęłam ją szybciej, ponieważ kompletnie nie mogłam się od niej oderwać. Poznajemy kolejnych mieszkańców Fjällbaki i ich tajemnice. Jednocześnie w retrospekcjach poznajemy życie Agnes, żony tytułowego Kamieniarza i choć początkowo może się wydawać, że jej historia nie ma nic wspólnego z morderstwem Sary… nic bardziej mylnego. Zakończenie i rozwiązanie zagadki jest tak zaskakujące, że przecierałam oczy ze zdumienia. Szczególnie, kiedy wszystko się idealnie ze sobą połączyło. I tak jak w przypadku poprzedniej części, również tutaj widzimy, jak ważne jest wychowanie dziecka i że sposób w jaki matka zachowuje się w stosunku do swojego dziecka przekłada się na jego życie i zachowania. Polecam. 10/10 

Kto wierzy, że jest kochany, gdy go chłoszczą, ten sam potem chłoszcze.

Camilla Läckberg „Ofiara losu”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

Po ostatnich zdaniach „Kamieniarza” koniecznie musiałam przeczytać kolejną część sagi. Niestety, ku mojemu rozczarowaniu, „Ofiara losu” toczy się kilkanaście tygodni po ostatniej scenie z poprzedniej części, więc właściwie czytelnik od razu wie, jak to wszystko się skończyło. Szkoda, spodziewałam się pociągnięcia tego wątku chociaż na część książki…

W „Ofierze losu” oczywiście mamy kolejne morderstwa. I chociaż ja, wstyd się przyznać, nie domyśliłam się, kto jest winny (jak się czyta wieczorami i zasypia nad książką, to umykają pewne sprawy), to domyślenie się tego jest proste. Moja mama już w połowie rozwiązała zagadkę, a jestem pewna, że i mnie udałoby się wcześniej, gdybym nie była śpiąca za każdym razem, gdy zaczynałam czytać. Jednak… czy ktoś się domyśli czy nie, spokojnie mogę powiedzieć, że to najgorsza część sagi. Oczywiście biorę pod uwagę tylko pierwsze cztery części. Camilla niestety miała spadek formy i to widać. Historia mordercy, która zawsze była jednym z najciekawszych elementów książki, mimo zaskoczeń i dziwnej sytuacji, wieje nudą. Nie podobało mi się również zakończenie książki, takie… nijakie. I do tego czytanie o młodych ludziach biorących udział w programie Fucking Tunum, czyli czegoś podobnego do Warsaw Shore… Trochę irytujące…

Mam naprawdę mieszane uczucia do tej książki, bo zaczęła się dobrze. Niestety potem było coraz gorzej. Oczywiście sagę polecam, a najlepiej ją zacząć od pierwszej części. Mimo że „Ofiara losu” jest spadkiem formy Camilli, i tak warto ją przeczytać, chociażby po to, żeby czegoś więcej dowiedzieć się o głównych bohaterach, nie mieć takiej dziury w znajomości ich życiorysu, jaka by się wytworzyła po ominięciu tej książki. Poza tym obiektywnie patrząc, nie jest to zła książka: Camilla po prostu poprzednimi częściami wysoko postawiła sobie poprzeczkę. Mam nadzieję, że dalsze części będą dorównywały poziomem „Kaznodziei” i „Kamieniarzowi”. 7/10

Nie bój się, nie oczekuję, że wszyscy będą porównywać swoje problemy z moimi. Każdy ma własny punkt odniesienia, nie mogę służyć za sprawdzian, czy czyjeś narzekanie jest uprawnione, czy nie.

Radek Kotarski „Nic bardziej mylnego!”

Zobacz na LubimyCzytać.pl 

Jak tylko dowiedziałam się, że Radek Kotarski wydaje książkę i to jeszcze taką, w której obala popularne mity, pomyślałam: muszę to przeczytać! Ponieważ mój tata razem ze mną oglądał program Radka na TVP2, stwierdziłam, że kupię mu tę książkę na święta. Przy okazji sama ją oczywiście przeczytałam.

Mam mieszane uczucia. Pomysł był naprawdę interesujący i fajnie, że tego typu książka powstała. Muszę przyznać, że sama wierzyłam w kilka czy kilkanaście mitów (informacją o kameleonie Radek zniszczył moje dzieciństwo :( no bo… jak to?) i ze zdumieniem odkrywałam, że to totalna bzdura. W międzyczasie trafiłam na jeden mit w radiu i z uśmiechem pomyślałam, że wiem, że to bzdura. Radek budzi moje zaufanie, więc wiem, że do napisania tej książki na pewno się przygotował (poza tym mamy długą listę źródeł na końcu książki). Pojawiły się też takie mity, o których nigdy wcześniej nie słyszałam, ale zawsze warto wzbogacić swoją wiedzę.

Właściwie moim jedynym problemem jest styl pisania. Radek pisze tak, jak mowi – i to jest ok. Nie ma naukowego bełkotu, trudnego do zrozumienia… ale… żarty. Pojawiało się ich kilka, porównania jak np. „nieznośny niczym nastolatka, której zepsuł się smartfon” są dla mnie przesadą, wyglądają, jakby Radek na siłę chciał być zabawny. Muszę przyznać, że nie wiem czy w jego programie, Polimatach, gdziekolwiek, pojawiają się tego typu „zabawne teksty”- jeśli tak, to kiedy Radek MÓWI nie zwracam na to uwagi. Jednak tekst pisany rządzi się własnymi prawami i najchętniej bym to stąd wyrzuciła.

No i podczas czytania brakuje głosu Radka :) Może jakiś audiobook by się przydał? :) W jednym z mitów znajdziemy również mały eksperyment, który każdy z nas może sam wykonać w domu. No, prawie każdy z nas. Mnie nie wyszedł, pewnie dlatego, że mam wadę wzroku :)

Chociaż trochę książka mnie rozczarowała, myślę, że warto ją przeczytać albo chociaż przejrzeć. Mimo swoich wad, jest to dobra, interesująca książka, która dostarczy nam trochę wiedzy. 7/10

O ile odpowiedni zestaw ćwiczeń może poprawić pamięć, zdolność kojarzenia i umiejętność uczenia się, to żaden trener rozwoju osobistego nie spowoduje zwiększenia biologicznych możliwości naszego mózgu. Dlaczego? Bo ta wspaniała maszyna zwyczajnie tego nie potrzebuje, tak potężnym jest urządzeniem.

A tu stosik na zdjęciu :)

Reklamy

One thought on “Książki #4

  1. Psotka

    Camilla to jedna z moich ulubionych skandynawskich pisarek. Ogólnie zakochałam się w tych klimatach i czytuję tak znanych jak i nieznanych pisarzy i pisarki :)

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s