Filmy #8

Wpadłam w manię oglądania filmów (w czym pomaga mi karta Unlimited :)), więc zapraszam na kolejną odsłonę opinii o tym, co ostatnio obejrzałam:

Dobry dinozaur (2015)

Zobacz na Filmweb.pl

Kolejna bajka, na którą poszłam do kina, ale tym razem namówiłam do niej tatę i zabraliśmy mojego bratanka. Przynajmniej nie wyglądałam dziwnie, bo towarzyszyłam dziecku. Nikt nie musi wiedzieć, że to dziecko towarzyszyło mi :)

Fabuła jest prosta i nieskomplikowana, ale czego innego się w bajkach można spodziewać? Najważniejsze, że ogląda się ją z zainteresowaniem i nie nudzi. Bywały sceny radośniejsze, zabawne, ale również smutniejsze. Była jedna scena tak wzruszająca, że ja ocierałam ukradkiem łzy wzruszenia, a dziewczynka siedząca niedaleko mnie się rozpłakała. Z resztą nie tylko ona. Sam film odbieram pozytywnie, przypadł mi do gustu, a i mój sześcioletni bratanek stwierdził, że jest fajny.

Bawią mnie komentarze rodziców na Filmwebie, że film jest zbyt „brutalny”, zbyt straszny i powinno być ograniczenie wiekowe 10+, bo ich dzieci (mniej więcej w wieku mojego bratanka) były przestraszone. Niektóre do tego stopnia, że „musieliśmy wyjść z kina”. Owszem, były sceny, w których jedne dinozaury polowały na drugie, sceny walki, a nawet scena pożarcia, ale nie uważam, by były nieodpowiednie dla dzieci. W każdym razie dzieci było dość trochę, co mnie zdziwiło, bo bajka jest w kinach od 3 miesięcy, i żadne nie było na tyle przerażone, by wyjść z kina :)

W filmie zaskoczyło mnie parę rzeczy. Przede wszystkim przedstawienie człowieka, który nadal chodził na czterech kończynach (czasem stawał na dwóch nogach), to dinozaury były pokazane jako istoty, które budują dom, uprawiają pole. Początkowo dziwnie się to oglądało, ale z czasem się przyzwyczaiłam. W końcu coś oryginalnego. Drugą  rzeczą, która mnie zaskoczyła to… grafika. Oczywiście nie mówię tu o postaciach, które przypominają nam, że mamy do czynienia z bajką, lecz o wszystkich krajobrazach. Naprawdę, mistrzowska robota. Krajobrazy, wiele roślin, trawa, liście… wyglądają tak realistycznie, jakby to wszystko gdzieś nakręcono i tylko dodano do tego animowane postacie. Naprawdę, chociażby dla tej animacji warto to zobaczyć.

Osobiście bajka bardzo mi się spodobała. Miło spędziłam czas, zachwyciłam się krajobrazami, śmiałam oraz wzruszyłam się na niektórych scenach. Myślę, że zarówno dziecko, jak i dorosły widz mogą wynieść coś więcej niż tylko rozrywkę. Jednym z najważniejszych przesłań, tak mi się wydaje, jest to, że nie jest wstydem się bać, ale musimy pokonywać swój strach. 7/10

Kopciuszek (2011)

Zobacz na Filmweb.pl

W telewizji Puls co tydzień leci któryś z niemieckich filmów z serii „Najpiękniejsze baśnie braci Grimm”. Oczywiście nie są to wybitne filmy, ale widziałam już nie jeden i uważam że fajnie się je ogląda, szczególnie że często przedstawiają inną wersję baśni, niż ta, która jest znana najbardziej. No bo kto dziś pamięta, że w „Kopciuszku” macocha odcięła córkom palce bądź kawałek pięty, żeby tylko mogły włożyć nogę do pantofelka?

Film przedstawia trochę zmienioną wersję. Córka jest tylko jedna, Kopciuszek poznaje księcia już wcześniej, ale bierze go za myśliwego. I właśnie te wcześniejsze spotkania sprawiają, że on się w niej zakochuje. Macocha i jej córka rozpoznają Kopciuszka na balu i to one wyganiają dziewczynę do domu. Nie ma też wróżek, za to jest gołąb i drzewo. Ale te wszystkie zmiany są ciekawe, bo ileż można oglądać jedną i tę samą wersję?

Jeśli lubicie baśnie braci Grimm i coś lekkiego, niewymagającego, polecam czasem włączyć w weekend telewizję Puls i obejrzeć film z tej serii. 7/10

Deadpool (2016)

Zobacz na FIlmweb.pl

Mało brakowało, a nie poszłabym na ten film. Patrząc na zwiastun (który widziałam kilka razy w kinie), bałam się, że to będzie kolejna słaba komedia z człowiekiem o nadludzkich zdolnościach w roli głównej. Ale coś mnie zaciekawiło w tym filmie. Jak tylko zobaczyłam, że jest wyświetlany również w IMAX, w którym jeszcze nie byłam, stwierdziłam: co mi szkodzi?

Byłam zaskoczona, jak wiele ludzi przyszło na ten film. No dobra, premiera, piątek, godzina 18… ale tak czy siak byłam zaskoczona. Film bawi już od samego początku, kiedy wyświetla się, czyj to jest film, kto gra… I mamy coś w stylu „film jakiegoś głupka”, „producenci idioci” itd. (nie pamiętam, czy dokładnie tak to szło, ale wszystko właśnie w tym obrażająco-żartobliwym tonie), co już wprawia w dobry nastrój i sprawiło, że moje nastawienie do filmu się zmieniło. Oczywiście na plus.

Akcja filmu zaczyna się od zabawnej jazdy taksówką, potem mamy strzelaninę, a potem Deadpool opowiada nam swoją historię – więc pojawia się dużo retrospekcji. Ciekawa budowa filmu, niby tworzy pewien chaos, ale podobało mi się, szczególnie, że główny bohater zwraca się bezpośrednio do widza. W jednej scenie na pytanie: „Do kogo to mówisz?” odpowiada: „Do nich” i jednocześnie wskazuje na kamerę. Nie sądziłam, że ten zabieg tak bardzo mi się spodoba.

Jest tu sporo żartów, głównie czarny humor, ale są zabawne. Co prawda niektóre są na tej granicy między byciem zabawnym, a byciem żenującym, ale na szczęście jej nie przekroczyły. Poza komedią, strzelaniną, walkami jest również romans. Trochę nietypowy, ale miło się go oglądało i współczuło bohaterowi, który nie miał odwagi, by zrobić to, co powinien… Jestem pozytywnie zaskoczona „Deadpoolem” i cieszę się, że go zobaczyłam. I nie zapomnijcie: Jeśli będziecie go oglądać, po napisach jest jeszcze jedna scena :) To jedyny film, na którym byłam w tym roku, którego napisy oglądała połowa widzów, czekając na tę scenę. 7/10 

Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy (2016)

Zobacz na LubimyCzytać.pl

Na film poszłam głównie ze względu na Macieja Stuhra. Nie interesowałam się ani fabułą, więc właściwie nie do końca wiedziałam, czego mam się spodziewać po filmie. Niestety wywołał u mnie mieszane uczucia.

Sama fabuła jest dość nudna. Film powstał na podstawie książki, więc nawet bałabym się ją przeczytać. Romans Fabiana z Modestą nudzi, problemy zdrowotne Wandy nie wiele mnie obchodziły, jedyna pozytywna rzecz w tej bohaterce, to jej przemiana, gdy stawała na scenie. Koniec filmu też taki… nijaki. Jedynie Bayerowa (w tej roli Anna Dymna) była świetną postacią, która bawiła widza. Właściwie była drugoplanową bohaterkę, ale to ona zostaje w pamięci na dłużej. A sceny w toalecie – do teraz chce mi się śmiać, jak sobie o nich pomyślę.

No cóż, fabuła nudna, więc możnaby stwierdzić, że film jest beznadziejny. Nie w tym przypadku. Znajdzie się tu kilka zalet, ale zdecydowanie największą jest muzyka. Oczywiście o ile ktoś lubi klimaty jazzu, swingu itd. I właśnie sceny prób, występów grupy prowadzonej przez Fabiana (Maciej Stuhr) były najciekawsze ze względu na muzykę i miłe dla ucha wykonanie utworów. Dlatego film mogę polecić tylko osobom lubiącym tego typu klimaty. 6/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s