Filmy #10

Wow, to już 10. odsłona moich filmowych opinii ;) Zapraszam do czytania:

Zwierzogród (2016)

Zobacz na Filmweb.pl

Kolejna bajka, którą zobaczyłam w kinie. Czekałam na nią, odkąd zobaczyłam zwiastun – pokazali scenę z leniwcami, która ubawiła mnie do łez. Na szczęście to nie była jedyna zabawna scena w całej bajce – było ich mnóstwo, ale i tak leniwce najbardziej zapadły mi w pamięć. No i ostatnia scena, przed literami, haha.

Najbardziej w bajce podoba mi się to, że jest tu przedstawiony wątek kryminalny i główna bohaterka z pomocą lisa (najpierw go do tego przymusiła) rozwiązuje zagadkę zniknięcia jednego zwierzęcia. Oczywiście nie jest to zbyt zagmatwana zagadka kryminalna, ale miło się ogląda coś takiego. Świetne są nawiązania do różnych filmów, pan B. bawi do łez. Fajnie została również ukazana rodząca się przyjaźń między dwoma tak różnymi bohaterami. Ale największą wartością bajki są elementy motywujące: Naprawdę, czułam się zmotywowana, jak oglądałam historię Judy, która chciała zostać policjantką i jej drogę do spełnienia swojego marzenia. W końcu jej się udało i została pierwszym królikiem-policjantem. Oraz jej późniejsza walka z przeciwnościami losu również motywuje. I głównie za to daję dodatkową gwiazdkę. Myślę, że „Zwierzogród” to fajna bajka, przy której można się rozerwać i nie raz roześmiać, było kilka straszniejszych scen, więc niektóre dzieci mogą się przestraszyć (komentarz dzieciaka, który stwierdził, że to miała być bajka dla dzieci, a nie nastolatków – bezcenny :D), ale jednocześnie wynieść coś cennego. Polecam i pewnie kiedyś do tego wrócę. 8/10

Pokój (2015)

Zobacz na Filmweb.pl

Ciekawie zapowiadająca się historia, interesujący zwiastun… to sprawiło, że film od razu znalazł się na mojej liście „muszę obejrzeć”. W piątkowe popołudnie, w dniu premiery wybrałam się na film i nie żałuję.

Sama historia jest podzielona na dwie części. Nie obrażać mi się tu za spoilerowanie, ponieważ i tak z zwiastunu oraz opisu filmu to wiadomo. Pierwsza część – dokładnie pół filmu – dzieje się w tytułowym pokoju. Poznajemy Joy, która została porwana 7 lat wcześniej i zamknięta w urządzonej szopie: W jednym pomieszczeniu miała łóżko, wannę, kuchenkę, telewizor… porywacz przychodził do niej dając jej jedzenie oraz inne potrzebne rzeczy oraz… wiadomo, po co. W tym pokoju zaszła w ciążę, urodziła dziecko i dbała o syna, jak najlepiej potrafiła, próbowała za wszelką cenę uratować go przed porywaczem. Poznajemy również Jacka, który wychowany w pokoju wierzył, że poza nim nic nie ma i dopiero krótko po swoich 5-tych urodzinach poznał prawdę.

Druga część rozpoczyna się z chwilą uknucia planu przez Joy, która namówiła Jacka do udawania martwego, żeby wydostać go na zewnątrz (gdzie porywacz miał go zabrać, żeby pochować w jakimś lesie) i żeby mógł poszukać pomocy. Oczywiście, co jest oczywiste, udaje mu się, ale powiem szczerze, że te sceny trzymały mnie w napięciu – mimo że wiedziałam, że wszystko dobrze się skończy, uda mu się uwolnić mamę, to zostało to tak świetnie nakręcone, że cały czas trzymałam kciuki i ogarniało mnie poczucie niepewności i zagrożenia :) Gdy już jest po wszystkim, obserwujemy, jak Jack poznaje świat, a Joy uczy się, jak do niego powrócić…

Największą zaletą historii jest to, że została opowiedziana z punktu widzenia Jacka. Zarówno życie w pokoju, jak i życie na wolności. W szczególnie w drugiej części akcja skupia się głównie na nim. Nieźle to działa na widza. Z resztą na Jacoba, który zagrał Jacka, miło się patrzy.

Po wyjściu z kina trochę trudno się pozbierać. I nie tylko ja miałam takie odczucia, widziałam minę dziewczyny, która była na tym samym seansie. Nawet kilka minut później w łazience miała taką minę, jakby nie potrafiła dojść do siebie. Właściwie ja też nie potrafiłam. Historia nie tylko chwyta za serce, ale i przeraża. Nie wiem czy książka, na podstawie której nakręcono film, została w jakimś stopniu oparta na prawdziwych wydarzeniach, ale… ile razy się słyszy, że jakaś kobieta została porwana i zamknięta w jednym pomieszczeniu na wiele lat? Było już kilka głośnych takich historii… Ile kobiet w tym momencie jest w takim więzieniu? A o ilu nigdy się nie dowiemy? Chociaż ta historia została opowiedziana z punktu widzenia dziecka, który traktuje Pokój jako dom, nie trudno dostrzec, jak strasznie to więzienie dla jego matki. Nie wyobrażam sobie zostać tak zamkniętą…

„Pokój” to zdecydowanie jeden z najlepszych filmów, które widziałam w tym roku. Polecam. 9/10

Tato (1995)

Zobacz na Filmweb.pl

Główny bohater Michał (Bogusław Linda) zaniedbuje swoją żonę i córkę. Ale gdy jego żona na jego oczach dokonuje samookaleczenia się, następnie wybiega na klatkę wołając pomocy, krzycząc, że mąż ją bije, a następnego dnia żąda rozwodu, nie chce się poddać bez walki. Postanawia zrobić wszystko, by otrzymać prawo do opieki nad córką.

Film ma już 20 lat, a nadal jest aktualny. Kto zazwyczaj otrzymuje prawo do opieki nad dzieckiem? Matka. Nie inaczej jest tutaj. Nawet kiedy matka trafia do psychiatryka, ponieważ zagraża samej sobie i innym, sąd przydziela dziecko na wychowanie babci, dopóki matka nie wyzdrowieje. Michał jest wściekły, ponieważ teściowa utrudnia mu kontakt z córką, następnie zauważa, że mała została uderzona, bo „była niegrzeczna”, co doprowadza do tego, że porywa Kasię i stara się z nią jakoś poradzić. Mimo że Kasia z początku jest przestraszona, zauważa, że to, co słyszała od babci o ojcu jest nieprawdą i starają się żyć we dwójkę.

Historia jest poruszająca; widzimy nie tylko niesprawiedliwy wyrok sądu czy walkę ojca o dziecko, ale przede wszystkim miłość między Michałem a Kasią. Prowadzi to do paru śmiesznych scen, paru wzruszających. Sam film dobrze się ogląda i myślę, że zostanie w pamięci na długo. Nie jest to arcydzieło, ale myślę, że warto obejrzeć. 7/10

7 rzeczy, których nie wiecie o facetach (2016)

Zobacz na filmweb.pl

Gdy przeczytałam opis filmu, byłam pewna, że go nie obejrzę. Kompletnie mnie nie zainteresował. Ale w kinie puścili jego zwiastun i dzięki niemu doszłam do wniosku, że może nie będzie tak źle… W środę poszłam do kina i muszę powiedzieć, że byłam pełna obaw, rozważałam do samego końca, czy nie wybrać się na coś innego. Wyszłam z kina z mieszanymi uczuciami.

Zdecydowanie „7 rzeczy…” nie jest najlepszym filmem tego roku. Ani najlepszą komedią (osobiście wolę „Planetę singli”). Nie jest to film, do którego chciałabym kiedykolwiek wrócić, ale… nie jest to dno, które wzbudzałyby uczucia i myśli typu: żałuję, że wydałam kasę na bilet (no dobrze, ja nie płacę za wejście, więc odbieram to inaczej) czy uważam, że to stracony czas…

Film jest dość przeciętny, największy zarzut to wrażenie, że jest o niczym. Wrzucono 7 różnych mężczyzn z ich historiami, ich wątki się łączą i teoretycznie dzieje się tak wiele, lub też raczej powinno dziać się wiele, a ja mam wrażenie, że one zostały potraktowane po macoszemu, powierzchownie, że podczas seansu miewałam chwile, podczas których się nudziłam, i sprawiło, że cały film odbieram jako film o niczym.

Zaletami są zabawne sceny, których się tu trochę zebrało i faktycznie były one śmieszne. Poza tym spodobał mi się bohater zagrany przez Zbigniewa Zamachowskiego, głównie dlatego, że to była postać trochę oderwana od rzeczywistości, dzięki czemu zabawna, ale również nie głupia. Myślę, że to on zostanie mi najbardziej w pamięci.

Nie polecam, ale też nie odradzam. Nie jest to najlepszy film, ale z drugiej strony nie jest to jakaś masakra, więc ogólnie mówiąc: nie jest źle. 6/10

Reklamy

One thought on “Filmy #10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s