Muzyczne podsumowanie wg last.fm

Każdego roku, 23 marca, przygotowuję małe muzyczne podsumowanie, sprawdzając czego słuchałam w minionych 12 miesiącach. W tym roku wyleciało mi kompletnie z głowy i już byłam załamana, że nie dam rady zrobić go tak, jak zawsze, ale… w nowym laście znalazłam funkcję, w której pokazują się odsłuchania z wybranego okresu. Ufff, a więc moje podsumowanie może obejmować okres od 23 marca 2015 do 22 marca 2016.

Rok temu trochę się rozpisałam i to aż na 3 posty, dziś postanowiłam zrobić to bardziej skrótowo :)

Zacznijmy od małej historii słuchania, który odzwierciedla, w jakich miesiącach słuchałam muzyki na komputerze, a więc jedynym sprzęcie, z którego scrobbluję. Oczywiście gdyby wliczyć płyty CD i przede wszystkim moją mp3, wszystkie statystyki wyglądałyby zupełnie inaczej.

W samym maju miałam ponad 2000 tysiące odtworzeń. Wow. Czyżby winna była intensywna praca nad tworzeniem pracy dyplomowej? W ogóle podczas studiów miałam dość wysoką liczbę scrobbli, później nadeszły wakacje, więc spędzałam mniej czasu na komputerze (wyjątkiem był lipiec, ale nie pamiętam, co ja wtedy tyle robiłam na komputerze :)). Od listopada widać coraz to większy spadek, który spowodowany jest przede wszystkim tym, że spędzam coraz mniej czasu na komputerze, ale również tym, że nawet jak siedzę przy komputerze, to jakoś… nie słucham muzyki. Jak w tej chwili. Hmm…

Artyści. W sumie naliczyło mi 226 artystów odtworzonych w wybranym okresie. Jak zawsze, przedstawiam „najczęstszą” 15-tkę. Wśród nich znajdziecie aż 5 artystów, których muzyka jest głównie (bądź tylko) instrumentalna. To mnie akurat nie dziwi, mogłam się tego spodziewać. Najlepiej pracuje mi się, czyli pisze, słuchając muzyki instrumentalnej, przy której mogę maksymalnie się skupić, a wokal mnie nie rozprasza. Na wiosnę intensywnie pracowałam nad pracą dyplomową i słuchałam przede wszystkim Davida Garretta, soundtracku do serialu „Oficer” autorstwa Michała Lorenca, utworów Davida Bonka (pseud. Lauden Bonk) czy soundtracku do „Igrzysk Śmierci”. Później były tygodnie podczas których pracowałam intensywnie nad moim Potterowskim FanFiction, a więc często (poza wyżej wspomnianymi) słuchałam również Soundtracków Johna Williamsa.

A co z resztą? O mojej fazie na Kamila Bednarka pisałam już ponad rok temu i trwała ona przez całą wiosnę, aż do wakacji. Gdyby dodać moją mp3, pewnie odtworzeń byłoby dwa razy więcej. Nadal od czasu do czasu sięgam po jego muzykę, a w piątek wybieram się na jego koncert. Zaś na jesień miałam fazę na Eda Sheerana, co również widać powyżej. Jego częściej słuchałam na mp3; zastanawiam się, gdybym mogła to policzyć, który z nich miałby więcej odtworzeń… Hmm… szkoda, że mój mózg nie zapisuje tak tych danych, jak to robi last.fm.

Halestorm i Oomph! wydali nowe płyty, nawet Madonna z nowym krążkiem wskoczyła to TOP 15. Naszło mnie na kilka utworów Demi Lovato, które wałkowałam na okrągło (takie guilty pleasure, choć pewnie większość z Was uzna, że nie można ich nazwać pleasure), do LaFee, Marilyna Mansona i Ewy Farnej zawsze lubię wracać co jakiś czas. No i Adel… w międzyczasie pojawił się nowy singiel i miałam fazę na jego muzykę. Ba, do „Lieder” zawsze dobrze jest wrócić :)

Albumy pokazują bardziej dokładnie, czego słuchałam od artystów z TOP 15. Właściwie wszystko powiedziałam na ten temat w poprzednich akapitach. Łącznie w zestawieniu było 410 albumów. A teraz pora na…

Utwory. TOP 15 z 2.303 piosenek. Oczywiście znów przewijają się Ci sami artyści… Ed Sheeran – „Lay It All On Me” znalazł się na pierwszym miejscu przede wszystkim dlatego, że wyszedł w chwili, gdy miałam na Eda największą fazę i nowy utwór wałkowałam, jak się dało. 4 utwory z płyty „Oddycham„, do dziś to są te moje ulubione z tego krążka. Donatan i Cleo pojawili się tutaj również dzięki Bednarkowi. O mojej fazie na kilka utworów Demi już wspominałam, powyżej widzicie 2 z nich.. Halestorm słuchałam głównie na mp3, aż żal mi, jak tu widzę 38 odtworzeń – w rzeczywistości pewnie ich było 380… I… mała „niespodzianka”, jedyne nazwisko, które nie pojawiło się nigdzie indziej… Ivy Quianoo. Bardzo ją lubię, a „Wildfires” jest chyba jej najlepszą piosenką.

Mam nadzieję, że was nie znudziłam :) Jeśli chcecie podzielcie się w komentarzach, kogo z moich TOP 15 lubicie, a kogo nie. A może jesteście w stanie powiedzieć, kto znalazłby się na Waszych listach najczęściej słuchanych artystów/płyt/utworów? :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s