Filmy #17

I recenzje ostatnich dwóch filmów, które widziałam w kwietniu… Tak się rozleniwiłam, że piszę opinie 1,5 miesiąca po ich obejrzeniu O.o

Nowokaina (2001)

Zobacz na Filmweb.pl

Co może być zabawnego w opowieści o dentyście, który w chwili słabości przespał się z pacjentką? Wszystko. Tym razem film obejrzałam ze względu na Helenę Bonham Carter i miałam nadzieję, że miło spędzę czas, jednak nie spodziewałam się, że aż tak miło.

„Nowokaina” jest komedią kryminalną, powiedziałabym nawet, że z elementami czarnego humoru. Wszystko rozchodzi się o zęby i narkotyki, oraz później zabójstwo. Widz zadaje sobie pytanie (wraz z głównym bohaterem Frankiem oraz później Susan), kto zabił i dlaczego ktoś w zabójstwo próbuje wrobić Franka? A właściwie nie tylko w zabójstwo.

Świetnie się bawiłam oglądając tę komedię, Helena w swojej roli była świetna, a zając ze szczęką wymiatał. Nie jest to produkcja wysokich lotów, ale nadaje się idealnie na nudne popołudnie czy wieczór, kiedy chce się trochę rozerwać i pośmiać. 7/10

Ptaki (1963)

Zobacz na Filmweb.pl

„Ptaki” widziałam już kilka razy i lubię wracać do tego filmu. Mam z nim związane jedno wspomnienie: oglądałam go pewnej nocy, kiedy leciał tak późno, że skończył się dopiero nad ranem… o 3 albo 4? Nie pamiętam dokładnie. Za to pamiętam, że było lato, robiło się jasno i na dworze ptaki śpiewały… I to było to uczucie: kiedy wyłączasz telewizor, a nadal słyszysz odgłosy ptaków. Można dostać schiz.  Wtedy wydawało mi się to tak nierealne, że zapewne te odczucia jeszcze długo będę pamiętać.

„Ptaki” uważam jako jeden z najlepszych filmów Hitchcocka. Zdecydowanie jest to jeden z moich ulubionych filmów, który za każdym razem oglądam z taką samą przyjemnością. Bardzo lubię głównych bohaterów, niebanalną historię i to, że głównym wrogiem nie jest drugi człowiek, ale przyroda. I nikt nie wie, dlaczego te ptaki się tak zachowują.

Chociaż częściowo zakończenie może rozczarować i pozostawić pewien niedosyt, mnie ono nie przeszkadza. Bo czy zawsze musimy wszystko wiedzieć? Kto jeszcze nie widział, koniecznie powinien nadrobić zaległości! 10/10 

Kosmiczny mecz (1996)

Zobacz na Filmweb.pl

Pamiętacie jeszcze te czasy, kiedy był szał na „Kosmiczny mecz”? Były gumy do żucia (o ile dobrze pamiętam) z żetonami do zbierania, właśnie z tego filmu. Miałam ich całe mnóstwo, o wiele więcej niż modnych kilka lat później Pokemonów. Z jednej strony trochę żałuję, że już ich nie mam :(

Ogólnie kilka filmów mogłabym nazwać „filmami mojego dzieciństwa” i z „Kosmicznym meczem” nie jest inaczej. Zawsze uwielbiałam to połączenie animowanych postaci i prawdziwych ludzi. Sama fabuła, jak i wiele ze scen mnie bawiło. Gdy byłam dzieckiem, chyba widziałam go kilka razy. Więc jak byłam chora i zauważyłam, że znów przypominają go w TV, postanowiłam obejrzeć.

Jedno, co zauważyłam: to nie jest film wysokich lotów, ale czego się spodziewać po filmie do dzieci? Trochę mnie drażni dubbing, o ile w przypadku animowanych postaci był super, to jednak dubbingowani ludzie już nie brzmią tak fajnie. Mam chyba jakąś alergię na dubbing czy coś. Postać Stana Podolaka trochę mnie drażniła, miała być zabawna, ale nie wyszło to tak do końca. Trzecią wadą jest fakt, że film się kończy bardzo szybko… za szybko. Ogląda się go z takim zainteresowaniem, że kiedy było już po filmie, siedziałam z pewnym niedosytem: ale jak to? Już? Ja chcę jeszcze więcej Michaela Jordana i animków! Może po części z sentymentu, ale naprawdę lubię ten film i pewnie nie raz do niego wrócę. 7/10

Mąż potrzebny od zaraz (2013)

Zobacz na Filmweb.pl

Kiedy byłam na urlopie na Cyprze miałam dostęp do arabskiego kanału z filmami (na szczęście z napisami, to mogłam oglądać filmy po angielsku) oraz do tych niemieckojęzycznych – z czego z chęcią wieczorami korzystałam. I właśnie na którymś niemieckim kanale puszczono film „Einmal Hans mit scharfer Soße”. Tytuł nie jest zachęcający. Ani polski, ani niemiecki… ale nieważne.

Miałam wyłączyć telewizor, ale początek filmu mnie zaciekawił: kobieta, około 30, pochodzenia tureckiego żyje we własnym mieszkaniu, ciesząc się z wolności kobiet w Niemczech. Jednak gdy przyjeżdża do rodziców, robi wszystko, żeby zachować pozory: po drodze przebiera krótką spódniczkę na długą, zapina wszystkie guziki bluzki itp. itd. Ciągle żyje pod presją, że ma zachowywać się jak „turecka dziewczyna”, dlatego postanawia sobie, że ona koniecznie chce wyjść za Niemca, nigdy za żadnego Turka.

Sytuacja się zmienia, kiedy młodsza siostra zachodzi w ciążę, a ojciec (który o ciąży oczywiście nic nie wie) nie zgadza się na jej ślub, bo „dziewczyna nie może wyjść za mąż wcześniej niż jej starsza siostra”. Dlatego Fatma prosi Hatice, żeby szybko przedstawiła kogoś rodzicom, jako jej narzeczonego. Poszukiwania kandydata rodzi wiele zabawnych sytuacji.

Jest to lekka komedia, która świetnie ukazuje, jak desperacja kobiety może zepsuć każdy związek, nawet ten, który zapowiada się bardzo dobrze. Ukazuje również, że nie warto za wszelką cenę spełniać oczekiwań swojej rodziny. Na szczęście nawet Hatica dochodzi do tego wniosku, więc nie jest taką idiotką, jak mogłoby się to zdawać. No i po trzecie, co chyba jest tu największym plusem: film jest zabawnym spojrzeniem na inną kulturę, tym razem turecką. Trochę przypomina mi to „Moje wielkie greckie wesele”. Poza tym jest to przyjemna, lekka komedia, która dostarczy nam wiele rozrywki. Wiele scen nieźle mnie rozbawiło. 7/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s