LaFee – 10 lat na scenie

Dziś jest wyjątkowy dzień dla każdego fana LaFee i przede wszystkim dla mojej ulubionej artystki: dziś mija równe 10 lat od wydania jej debiutanckiego albumu „LaFee”, który od razu wskoczył na szczyty list przebojów, i w samych Niemczech sprzedało się ponad 300.000 egzemplarzy… Kto mnie zna trochę dłużej, doskonale wie, że LaFee jest moją ulubioną piosenkarką… już od prawie 8 lat zanudzam wszystkich wokół, mówiąc, jak bardzo ją uwielbiam.

Byłam pewna, że coś muszę przygotować na 10-lecie jej kariery. Nie chciałam Was znów zanudzać kolejnymi recenzjami; tutaj znajdziecie ich mnóstwo, prawie wszystko, co zostało wydane do 2012 roku. Dokładnie: prawie. I choć stwierdziłam, że bez sensu pisać nowe recenzje, które przekazałyby dokładnie to samo, co te sprzed 4-5 lat, czyli „ahh, jakie to cudowne”, jest jedno dzieło związane ze „starą” LaFee, którego nigdy nie recenzowałam.  I właśnie dziś to będzie jedyna recenzja, a reszta to małe „zestawienia”, których tak naprawdę nigdy nie robiłam.

Wer bin ich – ein ungeschminktes Märchen (2007)

Do tej pory pojawiły się 3 DVD związane z LaFee: „Secret Live” z 2006 roku, który przedstawia jeden z pierwszych koncertów artystki. Kilka miesięcy później pojawiło się drugie DVD, również koncertowe: „Erst Recht mit VIVA”.  I już wtedy było wiadomo, że jeszcze w tym samym roku pojawi się trzecie DVD, które będzie inne od dwóch pozostałych: „Wer bin ich – ein ungeschminktes Märchen” (dosł. „Kim jestem – nieuszminkowana bajka”) jest jedynym dokumentalnym DVD, jakie kiedykolwiek powstało o artystce. Niestety podejrzewam, że jeszcze długo możemy nie doczekać się „kontynuacji”.

Każdy fan będzie z przyjemnością oglądać to DVD. Już od samego początku można się rozczulić, kiedy pojawiają się zdjęcia małej dziewczynki, z której wyrosła LaFee. Pokazano również kilka filmów z dzieciństwa, na których 5-letnia Christina śpiewa i tańczy. Następnie pojawiają się fragmenty z programu „Kiddy Contest”, w którym zauważyła Christinę córka Boba i powiedziała mu, że to ona jest dziewczyną, którą szukał do swojego projektu…

Bardzo podobało mi się, że zarówno Bob, jak i Christina sporo opowiadali o tej historii, ich początkach i właśnie z dwóch różnych punktów widzenia. Miło było również posłuchać taty Christiny. Ogólnie wypowiadało się wielu ludzi, którzy w jakiś sposób byli z nią związani: Gerd Zimmermann, kompozytor. Bastien – reżyser jej najlepszych teledysków. Ludzie z EMI… Całość tworzy interesujący obraz tego, jak wyglądały początki jej kariery. A mimo że jestem fanką od tylu lat, w DVD zawarto informacje, o których nie wiedziałam, na które nigdy nie natknęłam się w Internecie.

W DVD zawarto wiele zakulisowych momentów: czy to podczas kręcenia teledysków – głównie skupiono się na „Virus” i „Prinzesschen”, występów w telewizji, koncertów, sesji zdjęciowych czy spotkań z fanami. Bardzo się ucieszyłam, że znalazło się tu miejsce na fragmenty z gali Echo 2007, kiedy to Tina z łzami w oczach odbierała najpierw pierwszą statuetkę, a następnie drugą. Ba, musiało się tu to znaleźć. Mało debiutantów osiąga taki sukces, a szczególnie w tak młodym wieku.

Podczas oglądania DVD zalewała mnie fala uczuć: było wiele momentów, podczas których szeroko się uśmiechałam do ekranu, wstawiano różne zabawne momenty… ale były również takie, przy których się wzruszałam. I faktycznie wygląda to na „nieuszminkowaną” opowieść, ponieważ widać było, jak wtedy Bob martwił się tym, jak wielką odpowiedzialność na nim spoczywała, jak wiele niebezpieczeństw czyhało na Christinę, i chociaż cały film został zmontowany, by był jak najbardziej pozytywny, to można było dostrzec również ciemnie strony show-biznesu, i chyba pierwszy raz w życiu pomyślałam sobie, że… chyba jednak nie chciałabym być 15-letnią gwiazdą.

Niestety DVD ma jedną wadę: nie jest przygotowane dla zagranicznych fanów, którzy nie znają języka niemieckiego. Poza wypowiedziami Bastiena, który mówił po angielsku (bo on nie zna niemieckiego), wszystko jest auf Deutsch i nie ma napisów po angielsku. Dla mnie to nie jest problemem ze względu na moją dobrą znajomość niemieckiego – byłam w stanie zrozumieć 98% wypowiedzi – jednak dla kogoś, kto jest fanem LaFee, a nie zna języka, to DVD nie będzie tak atrakcyjne, ponieważ połowa filmu dokumentalnego to wypowiedzi Boba, Christiny i innych, i zdecydowanie one są tu najważniejsze. Aczkolwiek musiałabym to też wypróbować na osobie, która też lubi LaFee, a po niemiecku nie mówi :)

Ja osobiście jestem zachwycona „Wer bin ich – ein ungeschminktes Märchen” i bardzo się cieszę, że w końcu spełniło się moje marzenie i w końcu dorwałam je w swoje łapki (ok, sama spełniłam to marzenie :)). Jestem pewna, że jeszcze nie raz do niego wrócę. 9+/10 

Top 5

Czyli 5 moich ulubionych utworów, z każdej płyty itd. itp. Oczywiście jest to całkowicie subiektywne odczucie i może się zmieniać. Pewnie rok, dwa czy kilka lat temu zamieściłabym tu inne utwory. Podejrzewam, że w przyszłości tę listę również zrobię inaczej, ale stan na czerwiec 2016 wygląda właśnie tak:

LaFee (2006)

5. „Wo bist du (Mama)”
4. „Das erste Mal”
3. „Was ist das”
2. „Virus”
1. „Mitternacht”

Jetzt erst recht (2007)

5. „Küss mich”
4. „Wer bin ich”
3. „Du bist schön:
2. „Der Regen fällt”
1. „Jetzt erst recht”

Ring Frei (2009)

5. „Danke”
4. „Ring Frei”
3. „Lieber Gott”
2. „Angst”
1. „Scheiß Liebe”

Frei (2011)

5. „Lass die Puppe tanzen”
4. „Ich hab dich lieb”
3. „7 Sünden”
2. „Sieh mich an”
1. „Ich bin”

Utwory bonusowe (2006 – 2009)

5. „Für dich (Live)”
4. „Warum”
3. „Mitternacht (Live @ Echo)”
2. „Es tut weh”
1.  „Sterben für dich (Orchester Version)”

Tutaj brałam pod uwagę wszystkie bonusy z singli, reedycji płyt itp. Jeśli chodzi o „Warum” i „Es tut weh” to znalazły się jako bonusy zarówno na singlach, jak i na reedycjach :)

Utwory bonusowe lub inne (2010 – 2016)

5. „Zeig dich!”
4. „Ich gehör nur mir”
3. „Ich bin (Acoustic Version)”
2. „Was bleibt”
1. „Schwarze Tränen”

Nie wiedziałam, jak nazwać tę „kategorię”. Brałam pod uwagę utwory bonusowe towarzyszące „Frei” oraz wszystkie inne, które zostały nagrane (i wydane/opublikowane) później, ale nie promują żadnego albumu, tylko np. serial, film czy coś innego :)

Teledyski

5. „Heul doch”
4. „Der Regen fällt (2009)”
3. „Virus”
2. „Wer bin ich”
1. „MItternacht”

I na koniec… zdjęcie mojej kolekcji, czyli wszystkich płyt, singli, DVD i książek, które mam :) Tym razem nie robiłam zdjęć plakatów itd., bo nadal mam tyle samo, co w poście z 14.02.2016 :) Jeśli dobrze policzyłam, w ciągu ostatnich 16 miesięcy moja kolekcja powiększyła się o 5 rzeczy: 2 płyty, 2 single i 1 DVD ♥ 

Reklamy

7 thoughts on “LaFee – 10 lat na scenie

  1. Isabelle :)

    Awww :3 Ile Ty tego masz… O.o Dużo Ci jeszcze tych singli itd. brakuje? :D
    Oj, widzę, że jeśli chodzi o utwory, to podoba nam się zupełnie co innego. Znaczy akurat jeśli chodzi o ‚Jetzt Erst Recht’ to uwielbiam wszystko (w ogóle dopiero dzisiaj rozeznałam się, co jest z tej płyty, a co z pierwszej, fanka ze mnie że hej xD), choć zamiast ‚Du Bist Schon’ i ‚Der Regen Fallt’ (sorki za brak umlautów) umieściłabym tam raczej ‚Stor Ich’ i ‚Beweg Dein Arsch’ xD W ogóle jak się ostatnio w ‚Wer Bin Ich’ zakochałam, a wcześniej mnie ta piosenka w ogóle nie ruszała *.*
    Za to jeśli chodzi o ‚LaFee’, cóż, na pewno wymieniłabym ‚Halt Mich’, ‚Verboten’ i ‚Du Lebst’, no i chyba ‚Das Erste Mal’ i może ‚Mitternacht’. A jak mówimy o ‚Ring Frei’… Jak ja nie znoszę ‚Danke’ xD ‚Scheiss Liebe’ i ‚Ring Frei’ byłyby u mnie na pewno, a oprócz tego ‚Hand In Hand’, ‚Nur Das Eine’ i ‚Eiskalter Engel’ <3
    'Frei' wciąż przede mną (nie bij), także się nie wypowiem :D

    Odpowiedz
    1. Inna_odInnych Autor wpisu

      Kilka lat zbierania, kupa wydanej kasy… :)
      Hmm… brakują mi obie wersje „Was ist das”, po jednej wersji: „Mitternacht”, „Heul doch”, „Beweg dein Arsch” i „Wer bin ich”; potem „Scheiss Liebe” i „Leben Wir Jetzt”.
      „Flip Flop” też ma jakąś trudno dostępną wersję fizyczną, ale na tym mi nie zależy – plik na kompie mam z legalnego źródła. I kilka singli dla AWZ, ale one są dostępne niestety tylko do ściagnięcia,a nie na wersji fizycznej. Mogliby zrobić kiedyś płytę z tymi wszystkimi utworami :)
      No i mogłabym się „pobawić” w zbieranie innych wersji jej płyt, ale właściwie tylko jakbym miała dorwać w naprawdę okazyjnej cenie, bo praktycznie ja to mam… np. „LaFee” special edition z Szwajcarii, ma inną okładkę (ja mam niemiecką wersje), „Jetzt erst recht” wersja z drugą okładką (czerwona sukienka na pierwszym planie), „Shut Up” w wersji azjatyckiej (też ma inną okładkę), „Ring Frei” jakieś specjalne wydanie, różni się okładką i jednym dodatkowym utworem, który i tak jest na singlu „Scheiss Liebe”, „dzienna wersja” „Best of…”… i chyba tyle.
      Jak pisałam, to stan na dziś. Zapytaj mnie za kilka miesięcy, pewnie zrobiłabym trochę inną listę :)
      Może dlatego, że nie rozumiesz tekstu? :P A pod tym względem „Danke” jest świetne, lubię to pewnie dlatego, że umiem się w to wczuć, tzn. poza fragmentami, w których Tina śpiewa o swojej karierze, to cała reszta pasuje do tego, co sama chciałabym powiedzieć moim rodzicom.
      Kiedyś miałam straszą fazę na „Hand In Hand”. Prawdę mówiąc rozważałam czy może ten wcisnąć do tej piątki :D
      Minęło 5 lat, zamierzasz czekać drugie 5? Przesłuchaj chociaż „Schwarze Traenen”, pliiis :)

      Odpowiedz
  2. Isabelle :)

    Odgrzebałam post, żeby uzupełnić go o swoją opinię na temat ‚Frei’, które, jak wiadomo, przesłuchałam :P Okazało się, że nie taki diabeł był straszny, jak go malowano. Zresztą ja przecież lubię takie elektroniczne klimaty, więc w sumie nie wiem, czemu się tak długo broniłam…
    Aktualnie mam trochę fazę, więc trudniej mi go ocenić obiektywnie. Nie wszystkie utwory uwielbiam, ale chyba podoba mi się bardziej, niż jej pierwsza płyta. Bo ‚Jetzt Erst Recht’ i ‚Ring Frei’ uwielbiam ^^
    A jeśli chodzi o moje TOP5, to na szczycie podium bez dwóch zdań ‚7 Sunden’, miłość od pierwszego wejrzenia <3 Na drugim miejscu umieściłabym chyba 'Herzlich Wilkommen', a na kolejnych: 'Du Allein', 'Leben Wir Jetzt' i 'Phonix', choć kolejność tutaj jest dosyć przypadkowa, bo lubię je mniej więcej tak samo, a zarazem każdą inaczej, bo zdecydowanie się od siebie różnią :D Za to te wolniejsze utwory niekoniecznie do mnie przemawiają, jakoś nie mogą zapaść mi w pamięć…

    Odpowiedz
    1. Inna_odInnych Autor wpisu

      Aż mi miło, że Ci się chciało ;)
      Też nie wiem, dlaczego tak długo się broniłaś, ale cieszę się, że Ci przypadło do gustu. Mam nadzieję, że przez kolejnymi, nowymi piosenkami już się nie będziesz tak bronić :P
      Haha, jak dla mnie to „Frei” nie przebije „starej” LaFee… ;P
      Pamiętam jak na „7 Sünden” miałam niezłą fazę i sluchałam nonstop :D
      Mnie wolniejsze się podobaja, szczególnie „Sieh mich an” mnie wzrusza, a „Ich hab dich lieb” jest urocze :) Sluchałaś też „Unschuldig” i „Ich lösch dich aus”? Oraz akustyczną wersję „Ich bin”?

      Odpowiedz
  3. Isabelle :)

    Bo ja tak mam :D „Living Things” od Linkin Park też przesłuchałam po czasie, bodaj po 2 latach, i też mi się spodobało xD Nie potrafię ‚ot tak’ przesłuchiwać nowych utworów, muszę mieć wenę na odkrywanie czegoś nowego :) A jak robię to na siłę to się zrażam :) Głupie, ale co poczniesz. Czasami terminy premiery się z powyższym pokrywają: na album Lindsey tak czekałam, że przekopywałam YouTube już w dniu jego wydania :D
    To widzisz, mi jej nowe oblicze o dziwo (?) przypadło do gustu bardziej niż to najstarsze :D
    Słuchałam, mam nagrane :D O „Unschuldig” to nawet miałam Cię kiedyś pytać, bo tak prawie przypadkiem na nie trafiłam, znaczy przekopując listę jej utworów z niemieckiej Wikipedii xD
    A ta akustyczna wersja mnie nie powala (znalazłam sobie teraz na YT). Może gdyby śpiewała inaczej niż w oryginale, to by to miało sens, a tak, to niekoniecznie. No, chyba że trafiłam na niewłaściwą wersję xD W każdym razie wolę wariant z płyty.

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s