Filmy #20

Przed Wami kolejna filmowa odsłona :) Co więcej, kinowe nowości, o których dziś się wypowiem, jeszcze są w kinach! W każdym razie u mnie :)

Ale zanim przejdziemy do filmów, opowiem Wam zabawną sytuację. Zawsze zaczynam pracę o 8 rano, do miejsca pracy mam 10 minut spacerkiem. Dziś nadciągały szare, deszczowe chmury i miałam nadzieję, że zdążę przed deszczem. Niestety nie. Jak tylko wyszłam z klatki, zaczęło padać i to dość mocno, jak mi się wydawało. Zauważyłam, że auto stoi pod blokiem (bo tata pojechał do pracy z kolegą), więc wróciłam się po kluczyki. Gdy wyszłam ponownie z klatki było prawdziwe oberwanie chmury. Do samochodu miałam jakieś 20-30 metrów? Podczas gdy biegłam, bluza, którą trzymałam w ręce spadła mi na chodnik, na którym było oczywiście wiele wody. Wiatr podwiał mi parasol, że aż druty odwróciły się na drugą stronę (ten popularny motyw w filmach :)), więc jak dobiegłam do auta (kiedy chciałam na szybko do niego wskoczyć, parasol jeszcze nie chciał mi się zamknąć) i tak byłam przemoknięta. No dobrze, koszulka była w miarę sucha, bo spodnie to był jakiś koszmar… Jednak… jak sobie pomyślę, że miałabym iść pieszo… nie zostałaby na mnie sucha nitka.

Wzięłam bluzę do pracy, żeby ją założyć, jak mi się zrobi zimno. Niestety nie mogłam tego zrobić… bo przez całe 6 godzin nie zdążyła wyschnąć xD

Mam nadzieję, że rozbawiło Was to chociaż częściowo, jak rozbawiło mnie :) A teraz zapraszam do opinii o kilku filmach, o których chyba było dość głośno ostatnio. W szczególności o ostatnim z nich:

Alicja po drugiej stronie lustra (2016)

Zobacz na Filmweb.pl

Między pierwszą częścią, czyli „Alicją w Krainie Czarów”, a jej kontynuacją minęło 6 lat. Nie pamiętam, kiedy oglądałam część pierwszą. Było już to tak dawno, ale bez odświeżania poszłam do kina na część drugą. Właściwie to jest jeden z takich filmów, że nawet jeśli nie pamiętałam dokładnie (jakieś wątki i elementy zostały w mojej głowie), to i tak nie miałam problemów z połapaniem się w fabule.

Film oglądałam z przyjemnością. Już od pierwszych scen zapowiadał ciekawą fabułę, jednak rozkręca się, gdy Alicja wraca do Krainy Czarów i dowiaduje się, że jest źle z Kapelusznikiem. Koniecznie chce mu pomóc i w tym celu udaje się do Czasu. Podobało mi się, nie tyle pokazanie Czasu jako osoby (i żarty, które w pewnym momencie robił Kapelusznik), ale szczególnie pokazanie jego osoby przez Saschę Barona Cohena. Nie sądziłam, że kiedykolwiek polubię tak bardzo jego rolę.

Ogólnie cała fabuła mnie wciągnęła i dała trochę do myślenia. Chociaż z jednej strony zakończyło się trochę cukierkowo, właściwie cieszę się z takiego zakończenia. Film świetnie też wyjaśnia zachowanie Czerwonej Królowej, a i było kilka elementów, które mnie zaskoczyły. Cieszę się również, że poszłam na film z napisami – uwielbiam Alana Rickmana, ale kompletnie zapomniałam, że on również dubbingował jedną postać w tym filmie. Gdy kto usłyszałam, z zaskoczenia aż pojawiły się łzy w moich oczach, poza tym na końcu też pojawia się informacja, że film jest mu dedykowany, a to ostatni film, jaki możemy zobaczyć z jego udziałem. Jeśli wybierzemy oryginalną ścieżkę dźwiękową. Szkoda tylko, że Absolema było tak mało w tym filmie :( 9/10

Zanim się pojawiłeś (2016)

Zobacz na Filmweb.pl

Lou jest młodą dziewczyną, która żyje w małym mieście i jest wesołą, pozytywną osóbką, która niestety traci pracę – ponieważ jej szef zamyka interes. Trudno znaleźć jej nową posadę, ale w końcu udaje jej się zostać opiekunką Willa, który po wypadku jest sparaliżowany i może ruszać tylko głową oraz ręką w ograniczonym stopniu. Jego rodzice za wszelką cenę chcą go odwieść od jego decyzji – Will chce poddać się eutanazji – i zatrudniają Lou, z nadzieją, że ona przywróci mi ochotę do życia.

Jak na melodramat przystało, co z resztą widać też po zwiastunie, twórcy podali nam historię, w której – mimo trudnych początków – oboje zakochują się w sobie, a Will, jak się wydaje, zaczyna się cieszyć życiem. Oglądanie, jak bohaterowie zmieniali się podczas tej znajomości, było przyjemnością. Tak samo, jak obserwowanie ich pojawiającego się uczucia. Oraz, jeśli ktoś nie czytał książki (co koniecznie muszę nadrobić!) albo nie zaglądał na fora (unikajcie forum z Filmwebu, jeśli nie chcecie mieć zdradzonego zakończenia), nie wie, jak to się skończy. Czy uda jej się zmienić decyzję Willa?

Nie zdradzę zakończenia, powiem tylko, że cieszę się, że skończyło właśnie tak, jak się skończyło. Podejrzewam, że na miejscu głównego bohatera zrobiłabym to samo. I radzę jeszcze przygotować chusteczki – jak na melodramat przystało, są sceny, które wyciskają łzy z oczu. Dodam jeszcze, że Lou jest taką bohaterką, która od razu zyskała moją sympatię. Nie tyle chciałabym mieć taką znajomą, co właściwie… chciałabym być taka jak ona. Radosna, pozytywna, doszukująca się pozytywnych stron we wszystkim.

Mogę tylko polecić ten film, ogląda się go z przyjemnością, jestem pewna, że na długo pozostanie w mojej pamięci, a i dzięki niemu zaczęłam bardziej doceniać to, co mam – może na Was też tak podziała. 8/10

Gdzie jest Nemo? (2003)

Zobacz na Filmweb.pl

O ile „Alicji w Krainie Czarów” nie przypominałam sobie przed obejrzeniem kontynuacji w kinie, tak już „Gdzie jest Nemo” musiałam zobaczyć jeszcze raz. Naprawdę tak nie wiele pamiętałam z tego filmu, a że to jedna z najlepszych animacji, jakie kiedykolwiek widziałam, powrót do niej był prawdziwą przyjemnością.

Aż trudno uwierzyć, że film ma już 13 lat! Byłam jeszcze w podstawówce, jak go obejrzałam pierwszy raz i widziałam go kilka razy. Któż z nas nie śmiał się z Dory, która cierpi na zaniki pamięci krótkotrwałej, co czyni ją pozytywnie zakręconą rybką? Kto z nas nie trzymał kciuków za Marlina, który poszukiwał swojego jedynego syna? Ta bajka to ciekawa fabuła, zabawne dialogi i sytuacje oraz wzruszające momenty. Nic dziwnego, że otrzymał Oscara, był on w pełni zasłużony. Jak już wspomniałam, to jedna z najlepszych animacji, jaką widziałam w swoim życiu. 9/10

Gdzie jest Dory? (2016)

Zobacz na Filmweb.pl

I po tylu latach spełniło się marzenie Ellen DeGeneres i powstała kontynuacja „Gdzie jest Nemo”. Prawdę mówiąc nie spodziewałam się tego i byłam zaskoczona, gdy pierwszy raz zobaczyłam w kinie zwiastun Dory. Wiedziałam jedno: muszę to zobaczyć. A więc zabrałam rodziców i bratanka do kina. To było powtórzenie sytuacji z „Toy Story 3”, kiedy to małe dzieci towarzyszyły mojemu pokoleniu i rodzicom, a nie odwrotnie :) To my czekaliśmy tyle lat, żeby powrócić do uroczych rybek.

Chociaż „Gdzie jest Dory?” nie przebiła swoim poziomem swojego poprzednika, jest to nadal urocza bajka z ciekawą fabułą, fajnymi bohaterami (uwielbiam Hanka – ośmiornicę, a właściwie siedmiornicę :) i do tego dubbing Andrzeja Grabowskiego – wspaniały) i zabawnymi sytuacjami. Tym razem Dory postanawia odszukać swoich rodziców, a przyjaciele postanawiają jej w tym pomóc. Również poznajemy starych przyjaciół Dory, w tym Nadzieję (rekin wielorybi). Szkoda tylko, że z filmu wycięto jedną ze scen, która była w zwiastunie – zdecydowanie jedna z najlepszych scen, miejmy nadzieję, że powstanie dłuższa wersja od kinowej i ta scena znajdzie tam swoje miejsce:

Nadzieja: Co? Dory?
Dory: Tak.
N: Dory?
D: Tak.
N: Przecież my się znamy!
D: Nie.
N: Kochałam to! Zawsze jak ci coś opowiadałam, ty to od razu wszystko zapominałaś i mogłam tak w kółko i w kółko!

No i gdzie była ta scena w filmie, gdzie?! Jak można było ją usunąć?! no jak?! Na szczęście było wiele innych zabawnych scen, a podczas jednej aż się popłakałam ze śmiechu.

Jednym z najlepszych dowcipów dla mojego pokolenia i starszych był… głos Krystyny Czubówny. Któż z nas jej nie kojarzy z filmów przyrodniczych? Kto inny miał dubbingować tę rolę, jak nie ona? Za każdym razem, jak słyszałam jej głos, to się uśmiechałam. Oczywiście nie możemy zapomnieć o kolejnym genialnym dubbingu Joanny Trzepiecińskiej. Dory bez jej głosu nie byłaby taka sama :)

Jeśli lubicie „Gdzie jest Nemo?”, ta kontynuacja jest dla was obowiązkowa. Ba, jak można nie lubić Nemo, co nie? :) Naprawdę przyjemny, uroczy film, który zapewnia porządną dawkę śmiechu oraz odrobinę wzruszenia (jak można się nie wzruszyć widząc malutką Dory pytającą rodziców: „A co jeśli ja was zapomnę?”). Film powinien spodobać się wszystkim, zarówno dzieciom, pokoleniu, które wychowało się na „Gdzie jest Nemo”, jak i dorosłym. 8/10

Reklamy

3 thoughts on “Filmy #20

  1. Rblfleur

    Mi akurat Alicja Po Drugiej Stronie Lustra wgl się nie podobała. Strasznie się nudziłam przy tym filmie, ale charakteryzacja Deppa wymiata. Co do Zanim Się Pojawiłeś – najpierw mam zamiar przeczytać książkę a dopiero wezmę się za ekranizację.
    No historia rzeczywiście zabawna :D. Ja to kiedyś chciałam wybrać pieniądze z bankomatu, ale jak włożyłam kartę to mi się zacięła. Więc jakoś zaczęłam niespodziewanie walić w niego parasolką. Facet, który obok przechodził to śmiał się ze mnie a ja nie wyglądałam na zadowoloną. Potem samochód tak mnie ochlapał jak przejeżdżał, że omg… Tamtego dnia jeszcze parę złych rzeczy mi się przytrafiło, ale szkoda gadać :D

    Zapraszam na nowy post.
    http://www.Rebelle-K.blog.pl

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s