Filmy #22

Wspomnienia niewidzialnego człowieka (1992)

Zobacz na Filmweb.pl

Aż trudno uwierzyć, że ten film ma prawie tyle lat, co ja! Opowiada on historię Nicka, który na skutek wypadku staje się niewidzialny. Dodatkowo zaczynają szukać go ludzie, którym uciekł krótko po katastrofie.

Fabuła wciąga praktycznie od początku, szczególnie jak obserwujemy zmagania bohatera, który musi radzić sobie z tym, że nikt go nie widzi. Zastosowano naprawdę ciekawe efekty specjalne: szczególnie zapadły mi w pamięć i spodobały się, jak Nick rozmawiał przez telefon, coś jadł czy palił papierosa – ciekawy pomysł na pokazanie pracującego żołądka czy dymu w płucach.

Nie pierwszy raz widziałam ten film (chociaż może pierwszy raz w całości) i za każdym razem ogląda się go z taką samą przyjemnością. Polecam. 8/10

Iluzja (2013)

Zobacz na Filmweb.pl

Zastanawiam się, jak mogłam nie słyszeć do tej pory o tym filmie?! Kocham iluzje i iluzjonistów! A dowiedziałam się, że powstał taki film tylko dzięki temu, że niedawno kontynuacja weszła do kin. Oczywiście, żeby zobaczyć „dwójkę” (ze względu na Daniela Radcliffe’a) musiałam obejrzeć jedynkę. Jedna z telewizji przyszła mi z pomocą i przypomniała „Iluzję” na kilka dni przed premierą „Iluzji 2”.

Film wciągnął mnie od samego początku, kiedy obserwowaliśmy czwórkę zdolnych iluzjonistów: Daniela, Merritta, Jacka i Henley. Każde z nich zaskakiwało i zachwycało swoimi sztuczkami. Szczególnie iluzja Henley zapada w pamięć. I ktoś łączy ich siły, by stali się najpopularniejszymi iluzjonistami świata, którzy dokonują wielkich przekrętów, jak np. obrabowanie banku znajdującego się w innym państwie, nie ruszając się ze sceny. A to dopiero początek…

Jak już wspomniałam, uwielbiam iluzje i byłam zachwycona oglądając sztuczki głównych bohaterów (nie ważne, na ile można je zrobić naprawdę, na ile były to efekty specjalne) oraz ich „zakulisowe” życie i ucieczka przed FBI. Iluzje + pościgi to coś, co uwielbiam, więc oczywiście ten film przypadł mi do gustu. Dodatkową zaletą było wiele zwrotów akcji, sporo zaskoczeń, kiedy sama przecierałam oczy ze zdumienia. A koniec filmu… uau, to dopiero jeden szok za drugim. Może można było się tego domyślić. Może. Ja się nie domyśliłam. Więc ode mnie za to kolejny plus. Jestem pewna, że jeszcze kiedyś wrócę do tego filmu, dziś mogę go wam tylko polecić. 9/10

Noc oczyszczenia: Czas wyboru (2016)

Zobacz na Filmweb.pl

Są takie filmy, które… boję się obejrzeć. A boję się tego, że… będę się bać. Głupie, prawda? Dlatego rzadko oglądam horrory czy thrillery, które zapowiadają się strasznie. Jednakże „Noc oczyszczenia: Czas wyboru”, już trzecia „odsłona” tego oryginalnego pomysłu, zaciekawiła mnie do tego stopnia, że namówiłam koleżankę (co nie sprawiło mi żadnych problemów) i poszłyśmy na seans dzień po premierze.

Nie ma to jak w swoje 25. urodziny oglądać film, w którym ludzie się mordują.

Od ponad 20 lat Ameryka ma swoją tzw. „noc oczyszczenia”. Jest to 12 godzin, podczas których służby ratownicze mają „wolne” oraz dozwolone jest każde przestępstwo, w tym morderstwo. Zdecydowanie jest to święto dla wszelkiego rodzaju sadystów i morderców, którzy mogą robić z innym człowiekiem, co chcą i nie zostaną za to ukarani. Rząd uważa tę noc za sposób do walki z przemocą (ponieważ ilość przestępstw, nie biorąc pod uwagę tych popełnionych w tę noc, spadła) oraz „oczyszczenie” dusz Amerykanów. I takie tam brednie, brzmiące jak niebezpieczna sekta… Właściwie partia rządząca jest taką sektą, co świetnie widać pod koniec filmu.

Na ich drodze pojawia się kobieta: Senator Charlie Roan, która ubiega się o prezydenturę i jej głównym punktem kampanii wyborczej jest obietnica, że zniesie „noc oczyszczenia”. Żeby to zrobić, ma też osobisty powód: kilkanaście lat wcześniej w tę noc straciła swoją rodzinę z ręki sadystycznego gnojka, który tylko jej nie zabił. Rosnące poparcie dla senator sprawia, że rządzący chcą wykorzystać tę noc, żeby się jej pozbyć, ale Charlie otrzymuje niespodziewane wsparcie…

Pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał. Nie widziałam dwóch poprzednich części (jedna chyba opowiada o tym samym bohaterze, który tutaj jest jedną z głównych postaci), dlatego ten pomysł jest dla mnie „nowy”. Poza tym jest tu również sensowny: Ktoś chce zmienić głupie prawo, ale żeby to zrobić, sam musi je przeżyć. Od początku do końca oglądałam film z ciekawością, napięcie było budowane stopniowo… Oczywiście jest tutaj wiele krwi, śmierci, strzelaniny itp., ale nie spodziewałam się niczego innego. Może to trochę głupio zabrzmi, ale oglądałam ten film z przyjemnością. W jednym momencie przestraszyłam się czegoś tak, że podskoczyłam ze strachu :)

Nie spodziewałam się, że „Noc oczyszczenia: Czas wyboru” tak bardzo przypadnie mi do gustu. Do tego stopnia, że pewnie kiedyś do niego wrócę. 7/10

Iluzja 2 (2016)

Zobacz na Filmweb.pl

Wyżej wspomniałam, dlaczego tak zależało mi na obejrzeniu tego filmu. Zainteresowałam się „Iluzją” ze względu na Daniela Radcliffe’a, ale ostatecznie na „dwójkę” poszłam głównie dla Jeźdźców. Jestem rozczarowana, że Isla Fisher nie wystąpiła w kontynuacji, ale cieszę się, że Lizzy Caplan zagrała całkiem nową postać, a tę stworzoną przez Islę po prostu usunięto i wytłumaczono, dlaczego jej nie ma (Swoją drogą nadal nie mogę uwierzyć, że Lizzy to Janis z „Wrednych dziewczyn”! W życiu bym jej nie poznała!).

Kontynuacje dobrych filmów mają trudne zadanie: Nie ważne czy wyjdzie dobry film czy zły, zawsze będzie porównywany do pierwszej części. O ile obiektywnie patrząc „Iluzja 2” jest dobrym filmem, w którym lepiej poznajemy bohaterów, widzimy kolejne sztuczki (chociaż jedna scena z kartą wydawała mi się za długa), jesteśmy zaskoczeni kolejnymi faktami, to jednak… w głowie pojawia się myśl, że nie dorównał poprzednikowi. Nie jest aż tak ciekawy, aż tak świeży, aż tak zaskakujący jak „Iluzja”. Również końcówka nie doświadcza nam tylu emocji. O ile w części pierwszej zbierałam szczękę z podłogi, tutaj nie czułam się aż tak zaskoczona, chociaż oczywiście, próbowano wprowadzić pewne zaskoczenie.

Cieszyłam się, że mogłam powrócić do tych bohaterów (chociaż trochę Lula mnie irytowała, ale pewnie również dlatego, że brakowało mi Henley) oraz poznać kilku nowych, w tym Waltera zagranego przez Daniela. Niestety pojawił się też jeden rażący „błąd”: Jest scena, w której Jeźdźcy zostają przyprowadzeni do Waltera, który rzekomo był martwy. Walter z uśmiechem woła „taadaa” i chociaż Jeźdźcy byli zaskoczeni, widz nie: Albo patrzyłam nieuważnie albo, co jest bardziej prawdopodobne, w ogóle nie pokazano Waltera wcześniej. A szkoda, bo widz miałby już pełniejszy obraz sytuacji, nie musiałby dopiero dowiadywać się, kim jest ten młody mężczyzna. 8/10

Reklamy

3 thoughts on “Filmy #22

  1. Isabelle :)

    Na ‚Iluzję’ też mam chrapkę, jak leciała w TV nie udało mi się jej obejrzeć, ale kiedyś z pewnością to nadrobię :)

    Odpowiedz
    1. Inna_odInnych Autor wpisu

      Ja na szczęście miałam wolny telewizor, a że leciało to do późna, to po prostu nastawiłam nagrywanie i obejrzałam następnego dnia :D Przydatna funkcja :)

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s