Książki #8

I kolejna porcja książek!

*W pierwszej z książek pojawia się spoiler w opinii. Postanowiłam, że ten tekst będzie biały, więc jeśli chcecie przeczytać te kilka zdań, wystarczy zaznaczyć go myszką i powinien być widoczny :)

Ninni Schulman „Dziewczyna ze śniegiem we włosach”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

„Taką powieść chciałaby napisać Camilla Läckberg” widzimy na okładce. Dla takich osób jak ja, fanów Camilli, jest to z jednej strony zachęcające. Z drugiej pojawia się obawa – czy tak w istocie jest? Niestety nie, Ninni musi jeszcze trochę popracować, żeby dorównać Camilli, chociaż wydaje mi się, że inspirowała się jej twórczością.

Książka Ninni ma podobną budowę do książek Camilli: Pojawia się kilku bohaterów, poznajemy ich życie, rodzinę, relacje z innymi osobami… i one budują połowę fabuły. Drugą połową jest oczywiście śledztwo, i podobnie jak w przypadku Camilli, jedną z bohaterek pracujących nad rozwiązaniem sprawy nie jest policjantka; w tym przypadku to dziennikarka, która po rozwodzie wróciła do rodzinnego miasta. O ile Camilla potrafi sprawić, że obie części zgrabnie tworzą interesującą i wciągającą całość, Ninni niestety tego się nie udało. O ile początek zapowiada się ciekawie, pod koniec również akcja nabiera trochę pędu, to jednak w środku są chwile, podczas których wieje nudą.

Inną wadą jest… rozwiązanie zagadki. Spoiler!* Kiedy w końcu pada imię mordercy, niestety kompletnie nie pamiętałam tego bohatera. On pojawia się kilka razy, szczególnie z początku, w książce, ale pojawia się tak rzadko, że o nim zapominamy. Więc przy rozwiązaniu zagadki, moją jedyną myślą było: kim on, do cholery, jest? 

Nie jest to zła książka. Jeśli macie ochotę na kryminał, a nie macie nic lepszego pod ręką i nie spodziewacie się arcydzieła literackiego, mogę polecić „Dziewczynę ze śniegiem we włosach”. Niestety porównanie do Camilli wypada na niekorzyść Ninni, ale ostatecznie miło spędziłam z nią czas. 7/10

Człowiek myśli, że zna ludzi, a oni noszą w sobie takie tajemnice.

Nina Reichter „Ostatnia spowiedź (tom II)”

Zobacz na Filmweb.pl

Ta książka jest głównym powodem, dla którego w tym roku do spisu „przeczytanych” książek postanowiłam dodać również Fan Fiction oraz je zrecenzować, co zrobiłam w ostatnim poście z opiniami książek. Nie wiem, czy kiedykolwiek zainteresowałabym się tą trylogią, gdyby nie to, że… to Fan Fiction o zespole, który 10 lat temu był jednym z najpopularniejszych młodzieżowych zespołów i jednym z tych kilku niemieckojęzycznych, które zdobyły również sławę w Polsce. Tak, oczywiście mówię o Tokio Hotel.

Tom I przeczytałam w październiku 2013 roku, a mam wrażenie, że było to zaledwie kilka miesięcy temu. Chociaż, gdy zaczęłam czytać tom II, zdałam sobie sprawę z tego, jak wiele zapomniałam… Moją opinię o części pierwszej znajdziecie tutaj. Pamiętam, jak bardzo mnie wtedy wciągnął i nie mogłam się oderwać. Z drugim tomem już tak nie miałam, o ile z początku bardzo mnie pochłonęło, tak im bliżej cukierkowatego końca, tym gorzej mi szło czytanie. Do tego stopnia, że kiedy w końcu skończyłam, minęły dwa tygodnie zanim w ogóle sięgnęłam po tom trzeci.

Niestety powielają się tu te same wady, co w części pierwszej, czyli odsunięcie na boczny tor dwóch członków zespołu i skupianie się tylko na bliźniakach. Niektóre sytuacje, konflikty, zachowania bohaterów są zrobione „na siłę”, tylko po to, żeby coś się działo w ich życiu. Były takie momenty, kiedy zastanawiałam się, po co to czytam. Jednak z drugiej strony czytanie tej książki dostarczało mi jakiejś przyjemności, głównie dlatego, że przed oczami miałam Billa i Toma Kaulitzów i czułam się, jakbym cofnęła się o kilka lat, do czasów, kiedy czytałam wiele takich fan fiction… Chyba głównie z sentymentu mi się podoba.

Ninie się udało i wydała swoje internetowe fan fiction w formie książki, ale to wcale nie oznacza, że „Ostatnia spowiedź” jest najlepszym dziełem stworzonym o Tokio Hotel. Nie, nie, czytałam lepsze. Nie pamiętam szczegółów, to było 7 czy 8 lat temu, ale to były historie, w których byłam zakochana i chciałabym do nich powrócić. Niestety nie mam tej możliwości… Jednakże to Ninie się udało i jeśli jesteś fanką zespołu oraz lubisz czytać ff, powinnaś znać tę trylogię.

Jak już wspomniałam, nie wiele pamiętam z tomu pierwszego. To było prawie 3 lata temu, w sumie nic dziwnego… ale niepokojące jest to, że w momencie pisania tej opinii minęły jakieś dwa tygodnie od przeczytania tomu drugiego i za wiele z niego nie pamiętam. Byłoby to ok, gdybym w międzyczasie przeczytała dziesięć innych książek, ale… poza czymś w internecie i audiobookiem Harry’ego Pottera nic nie czytałam. Naprawdę szybko wylatuje z pamięci. Chociaż zastanawiam się w tym momencie, dlaczego po przeczytaniu dałam taką ocenę, coś mi świta, że ogółem mi się podobało, więc zostawiam ją już tak, jak jest. 7/10

“- To nie żaden cud, tylko miłość – rzucił niewzruszony.
– A to nie to samo, Tom?”

Nina Reichter „Ostatnia spowiedź (tom III)”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

Ostatnia część trylogii. Zdecydowanie ma najładniejszą okładkę z wszystkich, uwielbiam to zdjęcie! Mogłabym się w nie wpatrywać godzinami. Szkoda, że chociaż piękna okładka kusi, treść książki rozczarowuje. Zastanawia mnie, dlaczego tom III ma najwyższą ocenę z wszystkich tomów na portalu LubimyCzytać. Moim zdaniem jest to najgorsza część.

Jak już wspomniałam podczas opinii o drugiej części, drażni mnie tu przesyt dramatycznych wydarzeń, intryg, konfliktów, które w części wydają mi się „na siłę”. O ile początek zaczyna się dość ciekawie, psuje się podczas intrygi Corrine. Jakoś tak o ok. 85 strony, całość ma ich 370. To sprawiło, że trochę męczyło mnie to czytanie, kiedy wiecznie bohaterowie byli nieszczęśliwi, żałowali swoich decyzji i nie potrafili naprawić własnych błędów. Później zaczęło się robić coraz lepiej i ciekawiej, kiedy chociaż jeden z głównych bohaterów – Tom – zaczął być szczęśliwszy. Ally chyba też. Ale oczywiście autorka „nie mogła” tak tego zakończyć, chociaż zdecydowanie na lepiej wyszłoby tej książce. Nie, znów musiał pojawić się on i właściwie nie mogłam uwierzyć w to, co właśnie czytałam. Jakieś ostatnie 50-100 stron książki wygląda na pisanie „na siłę”: nie mam nic przeciwko „kilka tygodni później”, „kilka miesięcy później” itp., ale kiedy pojawiają się sporadycznie, a nie jakieś 5-10 razy we wspomnianej końcówce! Miałam wrażenie, że autorka chciała poupychać wszystkie wydarzenia, żeby czytelnicy mieli ogólny zarys, jak się skończyła historia, ale nie miała serca do tego, żeby opowiedzieć ją szczegółowo, wgłębić się w uczucia bohaterów, co do tej robiła przez cały czas.  Sama w ten sposób zakończyłam tak opowiadanie – ponieważ zabrakło mi weny, inspiracji i chęci do tego, żeby dalej opowiadać tę historię, a nie chciałam jej zostawiać niedokończonej. I jestem świadoma tej luki, jaka powstała między jednym fragmentem, a zakończeniem. Jestem ciekawa, czy Nina Reichter również jest świadoma tych luk, które widzimy pod koniec „Ostatniej spowiedzi”. Może się mylę i to nie był brak chęci czy inspiracji? Niestety tak to wygląda i przez to źle się to czyta.

O ile, z tego, co pamiętam, tom I wciągnął mnie tak, że przeczytałam go w 2 dni. Z tomem III męczyłam się 2 tygodnie i bardziej sięgałam po niego po to, żeby w końcu go skończyć i móc sięgnąć po inną książkę, niż z ciekawości, co będzie się działo dalej. Prawdopodobnie 10 lat temu o wiele łaskawiej spojrzałabym na tę serię. Niestety chyba przeczytałam za dużo książek i fanfiction, żeby „Ostatnia spowiedź” mogła mnie zachwycić. Czegoś jej brakuje.

Nie wiem, czy już wspominałam… Książkę mogłabym polecić tylko i wyłącznie niewymagającym fanom Tokio Hotel. Prawdopodobnie tylko oni mogą się zachwycić tą lekturą i czerpać z niej przyjemność. 6/10

“Czasami muszą minąć całe lata, by potem w sekundę móc zrozumieć popełnione błędy.”

Stephen King „Przebudzenie”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

Stephen King przez wielu jest nazywany mistrzem i chociaż znam za słabo twórczość, by również go tak nazwać, często jestem przez niego pozytywnie zaskakiwana. „Przebudzenie” jest kolejną książką, którą mam za sobą, tym razem dzięki mamie, która dorwała ją gdzieś za grosze i przyniosła do domu. Sięgając po lekturę nie spodziewałam się, że historia Jamiego o pastorze Jacobsie tak bardzo mnie wciągnie.

Z początku dość sceptycznie podchodziłam do lektury, ze względu na tematykę religijną (jak mi się wydawało), jednak tu głównie chodzi o zafascynowanie energią elektryczną i cudów, jakie wykonywał nią pastor Jacobs. Bardzo mi się podobało to, że historia została opisana z punktu widzenia Jamiego, który właściwie na pastora trafił kilka razy w życiu. Od pierwszego spotkania, gdy Jamie miał ledwie kilka lat, a młody Jacobs został nowym pastorem. Przez długi czas mogli się poznać, szczególnie, że obaj przypadli sobie do gustu i w jakimś stopniu wpłynęli na swoje życie. Szczególnie wpłynęło to na Jamiego. Później spotkali się jeszcze kilka razy i za każdym zmieniało to życie Jamiego, aż w końcu doprowadziło do… właściwie… końcówka jest tak dziwna, że nie jestem pewna, czy nie uznać jej za minus tej powieści. Aczkolwiek King chyba tak już ma, że nie byłby sobą, gdyby nie wstawił czegoś tak… dziwnego.

Książka wciąga nie tylko ze względu na bardzo ciekawą fabułę, mnóstwa różnych postaci, tego, że poznajemy prawie całe życie Jamiego, ale głównie przez sposób narracji. Czułam się, jakby Jamie siedział obok mnie i opowiadał mi o Jacobsie, swoim życiu, swojej rodzinie. Powieść naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła i gorąco polecam. 9/10

“ludzie zawsze chcą znać przyczynę nieszczęść, które ich spotykają. A czasem jej nie ma.”

Reklamy

One thought on “Książki #8

  1. Psotka

    Ninni Schulman czytałam i nawet nawet, choć szału nie było. Natomiast przyznaję się, że kompletnie nie toleruję Kinga. Przeczytałam trzy ksiażki. Zielona mila była cudna, Cmętaż zwieżąt powiedzmy, że ok, ale już trzecia (nie pamiętam jaka) była dla mnie porażką:(

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s