Filmy #25

OMG! To już 25 wpis o filmach! To oznacza, że na tym blogu pojawiło się już ponad 100 opinii o filmach! :) Właściwie setna opinia chyba pojawiła się w poprzednim poście :)

Dziś zapraszam Was na kolejną porcję kinowych nowości :) Dwie z nich są trochę dłużej na ekranie, ale dwie ostatnie miały swoją premierę dopiero tydzień temu… :)

Standardowo, tam gdzie zobaczycie „spojler” kolejne zdanie/a zostały ukryte białą czcionką, żeby odczytać, wystarczy zaznaczyć tekst :)

Epoka Lodowcowa: Mocne uderzenie (2016)

Zobacz na Filmweb.pl

Z każdą kolejną częścią czytam opinie i recenzje, że tylko jedynka była dobra, dlaczego powstały kontynuacje itp. itd. Jasne, zgodzę się z tym, że kontynuacje nie są tak „świeże” jak jedynka. Nie mają już tego klimatu, nie robi już na nas wrażenie, że 3 tak różne stworzenia tak bardzo zbliżyły się do siebie… Ale to nie oznacza, że kontynuacje, bez tego klimatu, są złe. Bo tak nie jest.

Nie ważne, którą część oglądam, zawsze dobrze się bawię przed ekranem: bawi mnie wiewiór, który wciąż goni swojego orzeszka i nie raz przez to jest przyczyną różnych katastrof. Bawi mnie Sid i uwielbiam polski dubbing Cezarego Pazury, który jest wisienką na torcie, jeśli chodzi o tę postać. Nadal lubię tę całą grupę różnych zwierzaków, która w każdej części powiększa się o dodatkowe stworzenia. I przy każdej części rozluźniam się, śmieję się i dobrze się bawię. Do „Epoki lodowcowej” naprawdę wracam z chęcią.

Nie ukrywam, że miałam pewne obawy, co do części piątej. Jednakże już pierwszy fragment, z początku filmu, w pewnym stopniu mnie uspokoił: Zapowiadało się tak samo zabawnie, jak wcześniej. Pół roku wyczekiwałam na nową „Epokę lodowcową” i się nie zawiodłam. Jako, ze to już kolejna część, nie miałam wygórowanych oczekiwań. A te, które miałam, film spełnił:  fabuła mnie wciągnęła, żarty mnie bawiły, parę relacji między zwierzakami mnie rozczuliły czy nawet wzruszyły. Moja mama zauważyła nawet nawiązanie do jakiegoś filmu (niestety nie wiem już, jakiego), co ją dodatkowo rozbawiło. Było wiele fajnych scen i jestem pewna, że kiedyś obejrzę to ponownie.

I rozbawiła mnie babcia Sida, która radziła, jaki mieć stosunek do facetów: „Rozkochaj, porzuć i zabierz połowę tego, co ma” Hahaha :D 7/10

Złe mamuśki (2016)

Zobacz na Filmweb.pl

Wiele przemawiało za tym, żeby nie iść na ten film. Plakat szczególnie mnie nie zachęca, zwiastun wskazuje, że to jedna z tych głupich, amerykańskich komedii, gdzie większość scen to imprezy i seks, z żałosnymi „zabawnymi” tekstami, które akurat mnie nie bawią. Prawdopodobnie olałabym ten film, ale… nie mogłam przegapić okazji, żeby zobaczyć drugi raz na wielkim ekranie Kristen Bell. Oj, Kristen, dla Ciebie poszłabym na największą szmirę.

Czy zdarzyło się Wam, że oglądacie zwiastun, myślicie: to będzie dno, po czym film pozytywnie Was zaskakuje? Chociaż w tym roku miałam już taką sytuację, to zdarza się bardzo, bardzo rzadko. Nawet nie wiecie, z jak wielkim uśmiechem na twarzy wyszłam z sali kinowej. Nie tylko dlatego, że było wiele naprawdę śmiesznych i nieżenujących scen (kilka „żenad” się pojawiło, ale ale było ich mało i nie były jeszcze jakieś tragiczne) czy zobaczyłam Kristen na ekranie, ale dlatego, że „Złe mamuśki” naprawdę mnie zaskoczyły. Spodziewałam się przeciętnej komedii, a otrzymałam dobry, zabawny film, który dodatkowo porusza wiele ważnych kwestii, głównie związanych z macierzyństwem, ale i nie tylko.

Podobała mi się przemiana trzech głównych bohaterek: Amy (Mila Kunis), za wszelką cenę starała się być idealną matką, lecz po prostu nie wyrabiała i przez to wszędzie się spóźniała. Aż w końcu powiedziała dość i zaczęła żyć własnym życiem. Jej dzieci były w szoku: ale jak to, mamo, nie będziesz robić śniadań? I jedno mi przyszło na myśl: kto to widział, żeby 12-letnie dziecko nie potrafiło zrobić sobie śniadania? I żeby rodzice za nie odrabiali zadania domowe? A jak się okazało, jej dzieci wcale nie są głupie i mają wiele ukrytych talentów, co szczególnie pokazała jedna scena z jej synem jakoś pod koniec filmu :)

Kiki (Kristen Bell) jest matką czwórki dzieci, szarą myszką, uważaną przez innych za „dziwadło”, bo nigdy nie wychodzi z domu. A nie robi tego, bo mąż ją „terroryzuje”, wmawiając jej, że opieka nad dziećmi jest jej obowiązkiem i jak może chociaż na chwilę zostawić je z kimś innym? Dzięki przyjaźni z Amy i Carlą, Kiki zyskuje pewność siebie i powoli to narasta w niej przez cały film, aż w końcu zmienia siebie i swoje życie o 180 stopni. Scena w samochodzie, kiedy rozmawia z mężem przez komórkę, jest zdecydowanie jedną z moich ulubionych scen z tego filmu.

Również Carla (Kathryn Hahn) pod wpływem przyjaciółek zmienia się w jakimś stopniu. Może to głupie, ale wzruszyła mnie scena z nią i jej synem pod koniec filmu. Także „wrogowie” złych mamusiek okazują się mieć „drugie dno” i nie tak idealne życie, jak by się to mogło wydawać.

Już po zakończeniu samego filmu twórcy dodali jeden uroczy „element”: aktorki grające główne role razem ze swoimi mamami opowiadały o wzajemnych relacjach i dzieciństwie. Były to zabawne, a czasem i wzruszające opowieści. Cieszę się, że dodano to do produkcji :)

Polecam, szczególnie, jeśli macie ochotę na dobrą komedię. Przede wszystkim polecam młodzieży, szczególnie tej, która nie potrafi docenić swoich rodziców. Jeśli chociaż raz, jak córka Amy, nazwaliście swoją mamę „egoistką”, obejrzyjcie film, zastanówcie się nad tym, czy nazwalibyście Amy egoistką (ja na pewno nie), a później spójrzcie na swoich rodziców i zobaczcie, co naprawdę oni dla Was robią. Jestem pewna, że na Waszej liście znajdzie się przynajmniej kilka rzeczy, pranie, gotowanie i zakupy też się liczą! I nadal uważacie, że są egoistami?  7+/10

Śmietanka towarzyska (2016)

Zobacz na Filmweb.pl

Nowy film Woody’ego Allena był chyba wszędzie reklamowany, a że zwiastun zapowiadał się naprawdę ciekawie, stwierdziłam, że z chęcią zobaczę ten film. W końcu od czasu do czasu trzeba zobaczyć coś innego niż głupie komedie, prawda?

Niestety po wyjściu z kina miałam mieszane uczucia. Z jednej strony historia ciekawa – szczególnie zaskakujący trójkąt miłosny, który jest zdecydowanie jednym z najważniejszym wątków, chociaż ani zwiastun ani opis nawet nam o nim nie wspominają. Zaczyna się naprawdę interesująco, czasami niektóre sytuacje mnie bawiły, inne smuciły, ale niestety pod koniec filmu trochę mnie ten wątek irytował, a właściwie główny bohater… Nie będę może zdradzać, dlaczego dokładnie, po obejrzeniu chyba sami się domyślicie o co chodzi. Oczywiście poza nim pojawiło się kilka innych mniej lub bardziej rozbudowanych wątków i ten gangsterski z Benem, bratem głównego bohatera, spodobał mi się najbardziej. To chyba był najzabawniejszy wątek w całym filmie. Szkoda, że się tak skończył. Naprawdę byłam tym rozczarowana. spojler! Ja wiem, że był gangsterem i zabił kilku ludzi, ale nadal mi szkoda, że go uśmiercono.

Uwielbiam Steve’a Carella w roli Phila i Blake Lively jako Veronicę. Szkoda, że było jej tak mało i że jej rola nie była bardziej rozbudowana. Jessie Eisenberg jako Bobby nie wzbudził żadnych moich uczuć, jedynie jego bohater pod koniec mnie trochę zirytował. Za to Kristen Stewart jako Vonnie… Nie lubię jej i na ogół unikam filmów z nią. O mało nie zrezygnowałabym z obejrzenia tego filmu, ale pomyślałam, że jeśli Woody Allen ją zatrudnił, to nie może być aż tak beznadziejna. Z początku było nawet nieźle, ale im więcej jej było na ekranie, tym bardziej zaczynała mnie irytować. Wytrwałam chyba tylko dlatego, że podczas każdej sceny z nią starałam się na nią nie patrzeć.

Podczas rozmowy ze swoim bratem Bobby mówi, że jest „na pół znudzony, na pół zafascynowany”. To zdanie idealnie oddaje moje odczucia względem „Śmietanki towarzyskiej”: Z jednej strony byłam zafascynowana ciekawszymi wątkami, bohaterami, zabawnymi dialogami czy dobrą muzyką. Ale niestety czegoś tu brakowało i w kinie zaczynałam się nudzić, szczególnie w drugiej połowie filmu, tak że kiedy się on już skończył, odetchnęłam z ulgą i pomyślałam: „nareszcie”. Ale mimo wszystko ma on więcej zalet niż wad i nie jest to zły film. 7/10

Sausage Party (2016)

Zobacz na Filmweb.pl

Myślałam, że padnę, kiedy zobaczyłam zwiastun w kinie. Na samym początku pomyślałam, że to jakaś durna bajeczka do dzieci, aż… scena z kartoflem (jedna z najlepszych w tej animacji) ukazała prawdę: To zdecydowanie nie jest bajka dla dzieci. Kolejne sceny uświadomiły mi, że to komedia dla dorosłych z niewybrednymi tekstami. Kiedy tylko pojawiła się informacja, że za animację są odpowiedzialni m.in. twórcy „Sąsiadów”, mniej więcej wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Nie pomyliłam się.

Oczywiście zboczonych, dwuznacznych a czasami i jednoznacznych tekstów jest tutaj wiele, jak i scen (chociaż z jedną, spojler: masową orgią, na końcu trochę przesadzili), to wiele tekstów było zabawnych. Chociaż 2 czy 3 sceny trochę mnie zażenowały (coś w stylu: co ja paczę?) to przez całą resztę miałam ubaw. Historia sama w sobie jest nie tylko oryginalna, ale również ciekawa i zabawna. Właściwie dla bohaterów nie do końca, ale dla widza już tak.

Jeśli lubicie głupie, zabawne komedie, w których roi się od seksu, spokojnie mogę polecić Wam „Sausage Party”. Czasami warto obejrzeć taki odmóżdżacz, po którym widz zastanawia się tylko nad jednym: co ćpali twórcy, żeby stworzyć coś takiego? No dobrze, nie do końca, chyba w filmie mamy odpowiedź… :) 7/10

Reklamy

3 thoughts on “Filmy #25

  1. Zuza

    „Sausage” kiedyś na pewno obejrzę, bo sam opis filmu mnie intryguje. Nie spodziewałam się, że ktoś wpadnie na taki pomysł.

    Widziałam film Allena i podobał mi się. Lubię jego filmy, bo nie są głupie, ale i nie wymagają od widza skupienia. Ot, przyjemne. W tym nowym najbardziej podobała mi się cała stylizacja na lata 30. XX wieku. Ta muzyka <3

    U mnie nowy wpis

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s