Isabella Potter

Dziś jestem szczęśliwa. WordPress poinformował mnie, że mój poprzedni post był setnym na tym blogu. Oczywiście ogólnie ukazało się ich więcej, ale w międzyczasie usuwałam coś starego… W każdym razie w tym momencie można przejrzeć równe 100 postów na różne tematy… Właściwie to już 101 :)

Jednakże ta „setka” nie jest tym, co mnie tak najbardziej uszczęśliwiło, aczkolwiek też się to łączy z blogowaniem i… pisaniem. Jakieś 10 lat temu odkryłam, że lubię pisać. Jako dziecko wymyślałam jakieś historyjki, czasem zaczynałam coś spisywać, ale nigdy ich nie kończyłam. Przestawałam po zaledwie kilku stronach. Czasem zdarzyło mi się napisać coś krótkiego na komputerze, na stronę w Wordzie. Jednak dopiero, kiedy miałam stały Internet i odkryłam pasję blogowania (potrzebowałam zaledwie kilka dni albo tygodni od zainstalowania Internetu, żeby założyć pierwszego bloga), szybko założyłam pierwszego bloga z pierwszym opowiadaniem. Miało to być FanFiction, którego główną „gwiazdą” (oczywiście poza moimi głównymi bohaterami) miał być zespół Tokio Hotel. Ta historia tak długo mi towarzyszyła, czasami nadal mi się przypomina, że chciałabym kiedyś ją spisać… Jednak potrzebowałabym duuużo czasu, bo to miałoby długość „Mody na sukces”…

Jednym z moich… hmm… najbliższych mi opowiadań jest FanFiction Potterowskie o tytule „Isabella Potter”. Główną bohaterkę wymyśliłam ok. 13 lat temu, czyli towarzyszy mi przez połowę mojego życia. W 2007 roku założyłam pierwszego bloga z jej historią. Pisałam rok, skończyłam część pierwszą, zaczęłam drugą i stwierdziłam, że to jest okropne. Usunęłam bloga. Tę wersję gdzieś nadal powinnam mieć. Ona jest tak tragiczna, że nie jestem w stanie przeczytać nawet pół strony… Dziś zastanawiam się, jakim cudem ludzie pisali mi w komentarzach, że mam talent, że to było świetne itp. Nie wiem, co oni widzieli w mojej pisaninie, ale dziękuję im i jestem im wdzięczna za wszystkie pozytywne komentarze. Dzięki nim uwierzyłam w to, że mam talent i nadal w to wierzę.

Miesiąc albo dwa po usunięciu bloga z pierwszą wersją panny Potter utworzyłam na nowo bloga, pod nowym adresem z nową wersją tego opowiadania. Zaczęłam od początku. I zdecydowanie widać postęp, jaki poczyniłam w pisaniu. Nie jest to może coś wybitnego, ale oczy nie krwawią podczas czytania. Chyba. W każdym razie nie mam ochoty zapaść się pod ziemię, gdy widzę tę bazgraninę. Drugą wersję tworzyłam przez około dwa lata. Dotarłam aż do 4 części. Po czym, nic nowego, stwierdziłam, że to mnie nie satysfakcjonuje i muszę napisać to od nowa. Po prostu kilka pomysłów było nietrafionych, nieprzemyślanych i zaburzyłam swoją koncepcję.

Chciałam od razu po maturze zacząć tworzyć wersję trzecią. Czasami udało mi się coś napisać, ale… dopadł mnie kryzys twórczy. W 2011 roku opracowałam kilka wcześniej napisanych opowiadań i stworzyłam z nich e-booki, które przez cały czas możecie znaleźć na podstronie „książki”. Chociaż miałam kryzys w tworzeniu opowiadań, nie miałam przerwy w słowie pisanym: zaczęłam bawić się w recenzje. Trwało to 1,5 roku, aż poczułam, że… się wypaliłam. Potem poszłam na studia i praktycznie nie miałam czasu (ani ochoty… Ok, muszę być szczera sama ze sobą: gdybym chciała, miała ochotę i nie miała tej niemocy twórczej, znalazłabym czas na pisanie. Ale nawet go nie szukałam). Dopiero rok temu wzięłam się za siebie i wróciłam do pisania. Co nie oznacza, że pilnie pracowałam. Zdarzały się dni, kiedy coraz częściej mi się nie chciało, aż w styczniu znów popadłam w niemoc twórczą, która trwała do maja… Jednak… wzięłam się w garść i w końcu udało mi się.

Skończyłam część pierwszą „Isabelli Potter”. Właściwie skończenie pisania świętowałam już w czerwcu, ale właśnie dziś opublikowałam ostatni rozdział, stworzyłam i wrzuciłam do sieci e-booka z całością. Jestem szczęśliwa, nie tylko dlatego, że pierwszy etap tworzenia „Isabelli Potter” mam już za sobą. Najbardziej cieszy mnie, że to moja pierwsze opowiadanie… właściwie powieść… którą ukończyłam od pięciu czy sześciu lat. I to mnie przepełnia radością.

Teraz czuję się jeszcze bardziej zmotywowana do tego, by pisać i pisać i pisać… Mam w sobie tyle motywacji, tyle pomysłów i planów. Mam tylko nadzieję, że nie jest to chwilowa motywacja, chwilowe natchnienie, spowodowane radością zrobienia e-booka. Mam również nadzieję, że tej motywacji jest na tyle dużo, by zwalczyć moje lenistwo i by nie uciec po kilku dniach euforii…

Mój cel, plan, marzenie… to w ciągu 12 miesięcy skończyć więcej niż jedno opowiadanie/powieść. Trzymajcie kciuki!

Jeśli chcecie przeczytać pannę Potter, wystarczy kliknąć na powyższy obrazek. Jestem zaskoczona, że na samym Wattpadzie (na którym początkowo nie chciałam publikować) mam ponad 80 czytelników i ta liczba stale rośnie…. Do tego ponad 2100 „gwiazdek” (coś jak „lubię to” na Facebooku)… Kiedy to widzę, aż mam jeszcze większą ochotę pisać i pisać i pisać. O komentarzach, które są najbardziej motywujące, nie wspominając :)

Po takim sukcesie spokojnie mogę jechać na urlop, wypocząć, a we wrześniu, jak już wrócę, zabrać się do pracy ze zdwojoną siłą! Trzymajcie kciuki :)

Reklamy

One thought on “Isabella Potter

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s