Relacja z koncertu Davida Garretta ♥

Każdy z Was, kto zna mnie trochę dłużej, z pewnością wie, że uwielbiam Davida Garretta. Chociaż nigdy nie bombardowałam Was recenzjami jego płyt (popełniłam tylko jedną w ramach podsumowania 2015 roku, napisałam kilka słów o „Explosive„), na moim starym blogu pisanym razem z Metaliczną to ona przedstawiła Wam „Rock Symphonies”, a przez jakiś czas gościł na miResenie (tło do obejrzenia tutaj), to słucham go bardzo często i żadne podsumowanie roku z last.fm nie może obyć się bez niego. Ba, dziś wg last.fm jest najczęściej słuchanym przeze mnie artystą, a w 10 najczęściej słuchanych przeze mnie płyt znajdziemy jego „Musik”, „Rock Symphonies” oraz „Garrett vs. Paganini”. Marzyłam o jego koncercie, ale prawdę mówiąc, nigdy nie wierzyłam, że kiedykolwiek będę miała zaszczyt go posłuchać na żywo.

Kiedy dowiedziałam się, że David wystąpi w Polsce – nie wierzyłam własnym oczom. Po pierwsze – o koncercie dowiedziałam się ok. 2 tygodnie po tym, jak go ogłoszono (do dziś nie wiem, jakim cudem mogłam to przegapić!), a po drugie – jeszcze kilka dni wcześniej mówiłam o nim, że szanse na to, że zagra w Polsce są tak nikłe, że pewnie jeszcze przez kilka najbliższych lat się tu nie pojawi. A okazało się, że nie dość, że się pojawi w Polsce, to jeszcze w 2016 roku! Nie wahałam się i od razu zakupiłam bilet, bo to była okazja, której nie mogłam przepuścić.

Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Ja widziałam i nadal nie wierzę.

Zastanawiam się, czy mieliście kiedyś tak, że tak nie wierzyliście w to, że pewien artysta wpadnie do Polski, że nawet jeśli byliście na tym koncercie, to potem nadal trudno Wam było uwierzyć, że to się działo naprawdę? Ja właśnie to przeżywam. Do 10 grudnia nie wierzyłam, że naprawdę usłyszę Davida Garretta. Tego dnia nie wierzyłam, że naprawdę jechałam do Łodzi, żeby go usłyszeć i zobaczyć. Zanim zaczęli wpuszczać do środka, udało mi się odnaleźć miejsce, w którym świetnie było słychać jego próbę, a nawet w dwóch miejscach można było… go zobaczyć na scenie! (Tego miejsca nie odnalazłam ja, ale Karolina, którą poznałam w drodze na koncert). To chyba był jedyny moment, w którym naprawdę wierzyłam, że go widzę i że jeszcze 2 godziny, a usłyszę go w środku, a nie za ścianą…

Niestety siedziałam daleko (takie se miejsce wybrałam, no ale jak się nie chciało więcej zapłacić za bilet… :P), ale w Atlas Arenie nagłośnienie było tak świetne (podobno jakieś specjalne, francuskie, najlepsze na świecie), że nawet z mojej tylnej trybuny T (ale rząd 1!) było wszystko idealnie słychać. Co prawda Davida widziałam jako odległą postać (ale przez połowę koncertu pokazywano go na ekranie wiszącym nad sceną, bo poza nim puszczano również różne wizualizacje), ale tak naprawdę poszłam tam, żeby go posłuchać. Jeśli się zastanawiacie, jak brzmi gra Davida na żywo, włącznie sobie np. „Explosive” z ostatniej płyty. On gra tak idealnie, że gdyby nie pewność, że nie wykorzystuje playbacku, można by go o to posądzić. Jego gry na żywo w wielu utworach nie można odróżnić od nagrania studyjnego. Tylko w kilku starszych utworach było słychać różnicę w dźwięku (podejrzewam, że po prostu grał na innych skrzypcach) albo w kilku innych, w których pozmieniał aranżację. Do tego zagrał kilka „nowych” utworów. Znaczy się, one były nowe dla mnie, bo mimo mojego uwielbienia, nie znam jego wszystkich płyt, więc nie mam pewności, czy to były utwory z płyt, które nie znam, czy takie, których jeszcze nie wydał w studyjnej wersji. Pewnie gdybym śledziła Facebooki i inne, „Let it go” w jego wersji poznałabym wcześniej niż w sobotę… Aczkolwiek z drugiej strony się cieszę, że pierwszy raz usłyszałam to właśnie na żywo :)

Widzicie ten uśmiech?

Widzicie ten uśmiech?

Powiem szczerze, że byłam tak szczęśliwa, że usłyszę Davida, że było mi zupełnie obojętne, co zagra. To chyba jedyny koncert, przed którym nie miałam myśli: „Żeby zagrał to i to!”. Cieszyłam się z każdego utworu, jaki dane było mi słyszeć. Byłam tak oszołomiona, że dopiero następnego dnia zdałam sobie sprawę z tego, że jednym z pierwszych utworów było „Dangerous” – jeden z moich ulubionych utworów z „Explosive”. Bardzo ucieszyłam się z „Smells like teen spirit”, dzięki któremu go poznałam, „The don’t care about us”, które uwielbiam czy przepiękne „Viva la vida”, w którym używa Loop Station. Czy ktokolwiek z was w studyjnej wersji tego utworu słyszy chórek na końcu? Myślałam, że chórek na koncercie to taki ciekawy dodatek do występów na żywo. Ale dziś uświadomiłam sobie, a właściwie usłyszałam, że on występuje również w studyjnej wersji, ale jest tak cichy, że prawie go nie słychać. I to prawie wystarczy, bez tego ten utwór nie byłby taki sam.

I tu?

I tu?

Prawdę mówiąc przez te emocje nie jestem w stanie powiedzieć, co dokładnie zagrał poza tym, co już wspomniałam powyżej :)

Jego gra – zarówno na „klasycznych” skrzypcach, jak i elektronicznych – jest fantastyczna, genialna, zajebista. Ale ten koncert był udany nie tylko dlatego. David ma świetny kontakt z publiką, dość trochę opowiadał, kilka razy powiedział nawet „dziękuję” po polsku (co ładnie mu wychodziło, a jak już jestem przy tym, muszę wspomnieć o „Dobry wieczór, Łódź”, które ładnie wypowiedział na samym początku), szczególnie podobał mi się w moment, w którym mówił, że większość ludzi myśli, że nie zna klasyki, a następnie grając fragmenty Beethovena, Mozarta i Bacha udowodnił, że każdy z nas kojarzy te melodie. Początkowo myślałam, że zagra „The 5th”, ale niestety nie było nam dane usłyszeć tego utworu w Łodzi. Wiele było takich fajnych momentów, jednym z takich uroczych było, jak kosmyk włosów spadł mu na policzek, on zgarnął go za ucho, po czym krótką chwilę później uparty kosmyk wrócił na twarz :)

Ale wiecie co było najwspanialsze? Nie to, że David jest wybitnym skrzypkiem. Również nie to, że świetnie złapał kontakt z publiką i była świetna interakcja między nim, zespołem, a fanami. Najwspanialsza była jego radość: Autentyczna radość z tego, że może stać na scenie i grać. Muzyka jest jego największą miłością – i to widać na kilometr. Nawet  gdyby nie umiał grać i tak bym go chciała widzieć na tej scenie. Bardzo rzadko bije taka radość od artysty, gdy ten stoi na scenie i gra/śpiewa. Prawdę mówiąc, zazdroszczę mu. Zazdroszczę tej miłości do muzyki, bo ja chyba nic nigdy nie pokochałam tak bardzo… A chciałabym. Myślę, że każdy z nas chciałby pokochać coś tak bardzo, jak David Garrett kocha muzykę, że to nie tylko słychać, ale i widać oraz czuć.

Wybaczcie za taką chaotyczną relację/recenzję/opinię czy jak chcecie to nazwać. Ale nadal nie mogę uwierzyć, że naprawdę go słyszałam i widziałam. Mam wrażenie, że to był sen, tak piękny sen, że to nie mogło się wydarzyć naprawdę. To był zaszczyt móc go posłuchać. I chociaż David zagrał dłużej niż się spodziewałam (raz powiedział, że „to już ostatni utwór” jęk zawodu, a potem oklaski były tak ogromne, że ostatecznie to był przedostatni utwór), to właśnie przez tę moją niewiarę czuję niedosyt i czuję, że ja muszę pójść na jego koncert jeszcze raz. Jednak tym razem wierzę, że wróci. Ktoś tak oklaskiwany, do tego stopnia, że raz mówił „skończcie” po prostu musi przyjechać. Nie wierzę w to, żeby nie chciał.

Ale że apetyt rośnie w miarę jedzenia, teraz z chęcią pojechałabym do Niemiec (chociaż to droższe) – bo wiecie, usłyszeć Davida mówiącego po niemiecku, awww, a poza tym jeszcze z orkiestrą, której nie było w Łodzi… marzenie. Ale właściwie byłabym szczęśliwa, gdybym słyszała tylko jego i nikogo więcej.

Każdy z Was, kto zna i choć trochę lubi Davida, a nie był na tym koncercie – niech żałuje. Bo jest czego. To był jeden z najlepszych koncertów w moim życiu. Jeden z najlepszych wieczorów w moim życiu.

Zdjęcia pochodzą z Facebooka organizatora koncertu Prestige MJM oraz naszemiasto.pl. Więcej zdjęć znajdziecie na tych dwóch stronach, a po kliknięciu w dowolne zdjęcie w poście powinno się ono otworzyć w oryginalnym rozmiarze.

Reklamy

7 thoughts on “Relacja z koncertu Davida Garretta ♥

  1. Psotka

    Miałyśmy się okazję poznać właśnie w drodze na koncert. Tak jak dla Ciebie, dla mnie też było to niesamowite przeżycie i do teraz nie wierzę, że to nie było senne marzenie! Dla mnie o tyle nierealne, że w ogóle był to mój pierwszy koncert w życiu. Dla takich chwil warto żyć!

    Odpowiedz
  2. Rbl fleur (Rblfleur)

    Nie wiem kompletnie kto to jest :D i raczej jego muzyka nie jest w moim guście. Na pewno to było dla cb niesamowite przezycie, bo w końcu to twój ulubiony artysta. i wiem co czułaś. miałam tak samo z Rihanną. Nie wierzyłam po prostu, że widzę ją na żywo, że stoi przede mną i śpiewa.

    Odpowiedz
  3. Arco Iris

    Zazdroszczę. Muzykę Davida poznałam parę miesięcy temu i na koncert z chęcią bym się udała. Ale i tak by nie pozwolił brak czasu… :/
    Najbardziej go lubię chyba za „Viva la vida”, „Smooth criminal” (bo MJ) i klasyczną „Toccatę”. Cenię takich artystów. Szczerych, autentycznych.
    Nigdy nie zapomnę tej przygłupiej blogerki, która gdy zobaczyła jego zdjęcie, uznała że to Cobain. :D

    W wolnej chwili zapraszam też do mnie. (W sumie mnie tu dawno nie było :O).
    http://to-tylko-muzyka.blog.pl/

    Odpowiedz
  4. Arco Iris

    Zapomniałam dodać:

    „Zastanawiam się, czy mieliście kiedyś tak, że tak nie wierzyliście w to, że pewien artysta wpadnie do Polski, że nawet jeśli byliście na tym koncercie, to potem nadal trudno Wam było uwierzyć, że to się działo naprawdę?”

    Mnie trudno uwierzyć nawet w bycie na koncercie polskiego artysty, a co dopiero… Po Dawidzie Podsiadło dochodziłam po siebie przez 3 dni i nie mogłam w to uwierzyć. Ale chociaż mam parę zdjęć. :)

    ~Arco Iris

    Odpowiedz
  5. Arco Iris

    Właśnie się dowiedziałam, że koncert Garretta jest na DVD za 20 zł w Biedronce. Jutro mam akurat wolne od pracy, to będę latać po Biedronkach. :D

    Zapraszam serdecznie na pierwszą świąteczną recenzję.
    to-tylko-muzyka.blog.pl

    ~Arco Iris

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s