Podsumowanie 2016 – Książki

Już prawie minął styczeń, a ja się tak opieprzam, że jeszcze nie zrobiłam książkowego oraz filmowego podsumowania zeszłego roku. Może wyrobię się w tym miesiącu :) W każdym razie dziś zapraszam na moje książkowe podsumowanie 2016 roku

Najpierw trochę statystyki:

Przeczytałam 43 książki, w sumie ok. 15 127 stron.
Większość książek (24) pochodziły z mojej domowej biblioteczki.
3 pozycje były e-bookami, przeczytanymi na moim tablecie.
5 książek przesłuchałam jako audiobooki: 4 po niemiecku i 1 po polsku.
Reszta wypożyczona z biblioteki, z wyjątkiem jednej pozycji pożyczonej od przyjaciółki.

Niestety mój książkowy wynik z roku na rok się pogarsza :( Ale Pocket, o którym już Wam wspominałam, poprawił mój nastrój :) W podsumowaniu, które otrzymałam, poinformował mnie, że należę do 5% ludzi najwięcej czytających w Pockecie i w sumie przeczytałam 1.151.855 słów, co daje ok. 25 książek (tu moje wyniki się poprawiły, w 2015 przeczytałam w Pockecie „tylko” 24 książki ;)).

Do tego czytałam też FanFiction na FanFiction.net oraz Wattpad.com i nie jestem w stanie ocenić ani policzyć, ileż to mogłam przeczytać. Z resztą… po co?

To tyle, jeśli chodzi o statystyki, pora przyjrzeć się książkom, które przeczytałam:

Najlepsze:

W zeszłym roku nie przeczytałam ani jednej złej książki. Najniższa ocena, jaką wystawiłam to 6, co oznacza, że moim zdaniem książka jest przeciętna. W takim razie nie pozostaje mi nic innego, jak skupić się na tych najlepszych książkach :)

Na 10/10 oceniłam cztery książki, które dopiero w zeszłym roku poznałam:
Camilla Läckberg „Kamieniarz” 
Camilla Läckberg „Niemiecki bękart”
Stephen King „Cujo”
Paula Hawkins „Dziewczyna z pociągu”
O ile w przypadku pierwszych trzech książek nie mam wątpliwości, że to zdecydowanie najlepsze pozycje, które przeczytałam w 2016 roku i jakbym miała wybrać jedną jedyną, chyba bym wybrała „Cujo”, to tak w przypadku „Dziewczyny z pociągu” nie jestem pewna, czy nie zawyżyłam oceny. Musiałabym do niej wrócić, żeby się przekonać, bo może moje wątpliwości biorą się stąd, że faktycznie zawyżyłam ocenę. Tę książkę również oceniałam inaczej niż pozostałe, ponieważ to był jedyny audiobook w moim życiu, jaki przesłuchałam po polsku i to mogło zaważyć na ocenie. A może naprawdę mi się ta książka aż tak podobała (bo to że mi się podobała, nie ulega żadnej wątpliwości), ale moje wahanie wzięło się z wrażenia po filmie oraz tylu negatywnych opinii, których się naczytałam? Trudno mi to dziś jednoznacznie stwierdzić…

Poza książkami powyżej, powróciłam do kilku moich ulubionych książek, które również oceniam na 10:
Veronica Chambers „Radość niedoskonałości” – absolutnie książka numer 1, kocham, kocham, kocham!
Enahma „Szczęśliwe dni w piekle” + „Przecinając więzy” + „Poprzez mury” – zdecydowanie najlepsze FanFiction Potterowskie, jakie kiedykolwiek czytałam. Za kilka lat na pewno do niego wrócę!
Harry Potter, części 1-4 – tym razem niemieckojęzyczne audiobooki. Mam nadzieję, że w tym roku uda mi się przesłuchać resztę :)
Demi Lovato „Bądź swoją siłą” – tę książkę czytałam cały rok. Jeśli ktoś z Was ją zna, wie, że jest podzielona na dni i do każdego dnia jest przypisana jakaś rada Demi. Od ponad 1,5 roku korzystam z tego, jak z kalendarza: codziennie czytam jedną stronę :)

Oczywiście warto również wspomnieć o książkach ocenionych na 9:
Camilla Läckberg „Kaznodzieja”
Kathryn Stockett „Służące”

Diane Chamberlain „Dobry ojciec”
Stephen King „Przebudzenie”
Wojciech Cejrowski „Gringo wśród dzikich plemion”
Jojo Moyes „Razem będzie lepiej”
Diane Chamberlain „W słusznej sprawie”
Sven Hannawald „Triumf – Upadek – Powrót do życia”
Arthur Conan Doyle „Studium w szkarłacie” + „Znak czterech”
Tu wszystkie przeczytałam za pierwszym razem. Listę (ułożoną według kolejności przeczytania) otwiera Camilla. W sumie przeczytałam 4 jej książki, z czego jedna była trochę „gorsza” (7/10), może w tym roku uda mi się przeczytać pozostałe 4, które mam w domu :) Dalej są „Służące” i trochę jestem zaskoczona, że czytałam to w lutym. Wydawało mi się, że było to dawniej… Ale ostatnio wspominałam, że warto poznać tę historię: zarówno książka jak i film są świetne! Wspominałam też kilka razy, że Diane bardzo lubię, obie jej książki, które miałam okazję przeczytać bardzo mi się spodobało. „Przebudzenie” Kinga nie zachwyciło mnie, jak „Cujo”, ale nie zmienia to faktu, że to świetna książka i do dziś wracam myślami do tej historii. Książka podróżnicza Wojtka Cejrowskiego była dla mnie zaskoczeniem, ponieważ nie spodziewałam się, że będę się przy niej aż tak dobrze bawić. Jestem pewna, że dzięki „Gringo…” będę sięgać po inne książki podróżnicze, również innych autorów. Pierwsze książkowe spotkanie z Jojo Moyes było udane, „Razem będzie lepiej” jest uroczą historią. Mam nadzieję, że reszta jej książek jest równie udana, a „Srebrna zatoka”, którą ostatnio czytałam jest tylko wypadkiem przy pracy… Sven, kochany Sven. Chyba powinnam podnieść tej książce ocenę na 10 (może podczas następnego czytania :)). Za to, jak na mnie zadziałała i jak zmieniła moje życie. Nie tylko tym, że dzięki tej książce wróciłam do oglądania skoków narciarskich, co sprawia mi ogromną radość (jak w ogóle mogłam przestać je oglądać!?) i dzięki temu, że wróciłam właśnie w tym sezonie mogłam oglądać razem z innymi kibicami, jak Polacy pierwszy raz wygrywają konkurs drużynowy, jak pierwszy raz dwóch Polaków znalazło się na podium Turnieju Czterech Skoczni, a w pierwszej turniejowej czwórce było aż 3 Polaków! W tym sezonie Polacy pierwszy raz są liderami Pucharu Narodów… Jestem taka szczęśliwa, że mogę to przeżywać na bieżąco z innymi kibicami i tak często słuchać „Mazurka Dąbrowskiego” po zawodach (słyszeliście ten z Zakopanego po wygranej Kamila Stocha? Jeśli nie, migiem na YouTube!)… Ups, ostatnio jak zacznę temat skoków, to nie mogę się zamknąć… Ale książka Svena nie tylko sprawiła, że wróciłam do kibicowania… Sven opisał w niej również swoją drogę do wyzdrowienia i bardziej lub mniej świadomie opisał w niej kilka „rad”, jak żyć, żeby być szczęśliwszym. I bardziej lub mniej staram się do nich stosować i czuję się lepiej :) I ostatnimi na liście są dwie książki Doyle’a, dla wtajemniczonych: to są dwie pierwsze „przygody” Sherlocka Holmesa. Nie jestem w stanie zrozumieć, jak mogłam wcześniej nie zajrzeć do tych książek, ale cieszę się, że w końcu je przeczytałam i jestem pewna, że przeczytam resztę (tylko trudno powiedzieć, ile czasu będę na to potrzebować) :)

Mogłabym jeszcze wypisać książki ocenione na 8 i 7, ale doszłoby do tego, że wypisałabym (prawie) wszystkie książki przeczytane w 2016 roku :) Jeśli ktoś chce poznać wszystko, zapraszam do starych postów. Starałam się napisać coś o wszystkim (z wyjątkiem Pottera). Jakby kogoś interesowała opinia nt. którejś z wyżej wymienionych książek, po prawej jest wyszukiwarka, zachęcam do skorzystania z niej :) Oczywiście mogłabym zalinkować wszystkie tytuły, ale prawdę mówiąc nie jestem pewna, czy jest sens :)

To by było na tyle, jeśli chodzi o książki. Mam nadzieję, że się w końcu ogarnę i uda mi się jeszcze przygotować filmy, a tam tytułów jest zdecydowanie więcej i przeważają głównie nowości kinowe :)

Reklamy

5 thoughts on “Podsumowanie 2016 – Książki

  1. Psotka

    Kusi mnie żeby zrobić takie podsumowanie u mnie, ale jako, że mam za sobą 99 książek oraz 5 audiobooków to przeraża mnie ich podsumowywanie. Z drugiej strony każda z książek jest u mnie opisywana osobno, więc chyba wystarczy. W tym roku zaczynam lepiej i jak utrzymam to tempo to powinnam się wyrobić w 150 książkach :D
    Muszę pomyśleć o Pockecie, bo zainteresowałaś mnie tym.
    Służące miałam okazję oglądać film i wiem już, że książkę na 100% przeczytam, ale nie bardzo wiem kiedy. Ale obiecuję sobie to zrobić.
    Widziałam, że u mnie zainteresowałaś cię Chrisem Carterem. Dla mnie jest obłędny, ale warto go czytać po kolei. Gdybyś była chętna to posiadam ebooki, którymi chętnie się podzielę.

    Odpowiedz
  2. Isabelle :)

    Aż serduszko rośnie, kiedy widzę, jak cieszysz się z książek Demi i Svena, do których posiadania przez Ciebie się przyczyniłam :D
    Cóż, ja niestety nie mogę powiedzieć, żebym w 2016 trafiała na same dobre książki… Patrz: ‚Szalejąc za facetem’, czyli 3 część Dziennika BJ, która była totalnym klumpem (jak powiedziałaby Anita z kanału BookReviews :D)… Całe szczęście ‚Dziecko’ jest nieporównywalnie lepsze :) Trudno mi za to powiedzieć, która z przeczytanych przeze mnie po raz pierwszy w zeszłym roku była najlepsza (choćby dlatego, że jarałam się Siesicką, ale w większości przypadków wracałam do tych książek… pal sześć, że nie pamiętałam nic poza tytułem :P)… W głowie chyba najbardziej utkwiła mi „Złodziejka” Sarah Waters, której dałam 9/10…

    Odpowiedz
    1. Inna_odInnych Autor wpisu

      A ja się cieszę, że dzięki Tobie je mam :)
      No cóż, ja mam tak z filmami… a jeden to taki gniot, że aż mnie coś bolało, jak wklejałam bilet i ulotkę do pamiątkowego zeszytu :)

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s