#16-17/2017

Czas bardzo szybko leci. Ledwo rok się zaczął, już mamy maj!
Przedstawiam Wam dziś parę filmów i książek, które udało mi się przeczytać od świąt :)

Piękna i Bestia (1991)

Zobacz na Filmweb.pl

Podczas pisania opinii o najnowszej wersji „Pięknej i Bestii” z Emmą Watson, wspomniałam, że nie pamiętam oryginalnej bajki. Jedna ze stacji telewizyjnej postanowiła w święta przypomnieć ją widzom, co wykorzystałam.

Historia w obu wersjach jest ta sama, aczkolwiek zauważyłam dość sporo różnic. I prawdę mówiąc z tego powodu bardziej podoba mi się aktorska wersja. Po prostu scenariusz bardziej przypadł mi do gustu, jak np. motyw czarodziejki, który dodano do filmu, a bajce nie podobało mi się, że Bestia właściwie bez konkretnego powodu zamknęła ojca Belli w lochu, brakowało mi motywu róży dla Belli… i kilka innych.

Oczywiście klasyczną bajkę również ogląda się z przyjemnością, czasami nas śmieszy, niektóre postacie irytują (ale to te, które mają irytować), na końcu jak zwykle się wzruszyłam. I oczywiście warto puścić ją dziecku, ale… zabijcie mnie, bo jeśli będę wracać kiedyś do tej historii, raczej wybiorę sobie film z Emmą. 7/10

Małżeńskie porachunki (2017)

Zobacz na Filmweb.pl

Patrząc na plakat filmu, na którym widzimy Marcina Dorocińskiego z workiem na ramieniu (po przeczytaniu opisu domyślamy się, że pewnie znajduje się tam trup), byłam pewna, że to polski film. Ku mojemu zdziwieniu (jak już wgłębiłam się w szczegóły) odkryłam, że to duńska produkcja. I chociaż Marcin zagrał w nim Rosjanina, cieszę się, że w tym wystąpił, w przeciwnym razie prawdopodobnie nie moglibyśmy zobaczyć go w polskich kinach i pewnie nigdy bym o nim nie usłyszała.

Film zaczyna się dość źle. Przedstawione są problemy małżeńskie dwóch par – przy czym mężowie są przyjaciółmi i współpracownikami, a ich żony też się przyjaźnią. Większa część ich problemów i dialogów kręci się wokół seksu. Bałam się, że reszta filmu będzie w podobnym tonie. Jak już przetrwałam te pierwsze 20-30 minut, do scen, w którym bohaterowie zatrudniają płatnego mordercę z Rosji, potem poszło z górki i zaczęła się zabawa!

Zdecydowanie największą zaletą filmu jest Marcin, który świetnie zagrał wiecznie pijanego Igora Ladpolnego. Również jego postać jest motorem napędowym filmu i wielu zabawnych scen oraz dialogów. Przede wszystkim zaczyna się to podczas kłótni z taksówkarzem. Drugi płatny zabójca, a raczej zabójczyni już mnie aż tak nie śmieszyła, ale ta kobieta miała coś w sobie. Przede wszystkim to, że o ile Igor był stereotypowym Rosjaninem, tak panna Nippleworthy przedstawiała stereotypy na temat Brytyjczyków. Również główni bohaterowie, Duńczycy, zostali przedstawieni stereotypowo.

Zabawa stereotypami to jedno. Przede wszystkim to czarna komedia, a ja takie bardzo lubię i ta też przypadła mi do gustu, Do tego mam odczucie, że wpleciono do filmu trochę parodii. Całość tworzy mieszankę, która bardzo przypadła mi do gustu, która mnie rozbawiła i na pewno wrócę do tego filmu. Właściwie nawet mogłabym go teraz obejrzeć ponownie, przede wszystkim dlatego, że jestem zauroczona Marcinem Dorocińskim w tej roli. Jeśli lubicie czarne komedie i jesteście w stanie przeczekać nie najlepszą pierwszą część filmu, to polecam. 8/10

Niestety nie mogę Wam powiedzieć, jak inni widzowie reagowali na ten film, ponieważ byłam całkowicie sama w sali kinowej :) Mój drugi „prywatny” seans w Cinema City :)

Katarzyna T. Nowak, Ewa Zuberek „Sposob na singielkę”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

Tę pozycję kupiłam w Biedronce i dziś myślę, że to jedne z najgorzej wydanych 10 zł w moim życiu. Naprawdę. Najgorzej, że mogłabym tego uniknąć, gdybym przeczytała fragment albo początek tej książki w sklepie. To jedna z tych „złych książek”, które są złe od początku, aż do końca.

Po pierwszych kilku stronach mogłam się jeszcze utożsamić z Lilką, ponieważ mamy podobne podejście do dzieci (tzn. obie uważamy, że nie każda kobieta musi je mieć i nie każda ma coś takiego jak instynkt macierzyński). Więc o ile wzbudziła moją sympatię, to później ją traciła. Dlaczego? Bo jest płaską, wręcz głupią postacią. W tej książce występują tylko takie płaskie postacie, które irytują czytelnika i nie zmienia się to, aż do ostatniej strony. Niektóre pomysły autorek są tak wymyślone na siłę, że aż boli czytanie tej książki – żeby ją skończyć musiałam wypić drinka, na trzeźwo nie dałabym rady. Dialogi też są płytkie, większość z nich nie wnosi nic ciekawego ani wartościowego, są tylko po to, żeby było widać, że bohaterowie ze sobą o czymś rozmawiają. Postać Romka jest bardzo pozytywną postacią, przede wszystkim dlatego, że to wyidealizowany gej, którego wszyscy lubią.

Błagam Was, nie czytajcie tej książki! To jedna z najgorszych książek, jakie w życiu czytałam. Naprawdę, już wolę „50 twarzy Greya” od tego dzieła. Zastanawiam się, jakim cudem ktoś to wydał? Dlaczego? Brrr. Jedyną „zaletą” tej książki jest lekcja, którą dała mi na przyszłość: zanim kupię sobie książkę, która wydaje mi się ciekawa, może przeczytam stronę ani dwie. Gdybym zrobiła to w tym przypadku, na pewno bym jej nie wzięła, to jest tak złe. 1/10

Tak, dobrze widzicie, to druga książka w życiu, którą oceniam na najniższą ocenę.

Jojo Moyes „Zanim się pojawiłeś”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

To właśnie dzięki historii Lou i Willa rozpoczęłam swoją przygodę z twórczością Jojo Moyes. Prawie rok temu obejrzałam ekranizację tej książki i od tamtej pory marzyłam o tym, by ją przeczytać – co udało mi się dzięki Karolinie ♥

Jest to moja trzecia książka Jojo i na szczęście czytało się ją tak wspaniale jak „Razem będzie lepiej”, a właściwie zastanawiam się, czy ta pozycja nie jest nawet lepsza. Historia Lou wciąga już od samego początku i przyjemności czytania nie psuło mi nawet to, że wiedziałam, co się wydarzy i jak się zakończy. Dzięki głównej bohaterce, która jest bardzo pozytywną osobą, powieść jest miejscami zabawna, mimo poruszonego tematu. Przez większość lektury głównie się śmiałam, dopiero na końcu wylałam trochę łez. Myślę że tutaj lepiej przedstawiono bohaterów, ich relacje i przede wszystkim to, co skłoniło Willa do podjęcia jego decyzji. Pamiętam, że film pozostawił mnie w takim poczuciu pustki i jakiś czas nie mogłam się po nim pozbierać. Po tej książce tego nie miałam, ale trudno podać mi powód: jeszcze lepiej rozumiałam Willa? Może zawdzięczam to temu, że znam już tę historię? Czy może obietnica kontynuacji, bo tak, dzięki Karolinie zaraz zabieram się za ciąg dalszy przygód Lou. W każdym razie polecam tę książkę, wszystkim. Czytałam nawet opinie facetów, że im się podoba :) A ja poza kontynuacją, chyba obejrzę film ponownie :) 9/10

Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da.

Jojo Moyes „Kiedy odszedłeś”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

To kontynuacja „Zanim się pojawiłeś”. Nie wiedziałam, czego się spodziewać po tej książce, nie byłam pewna, w jakim kierunku pójdzie autorka: Czy stworzy radosną opowieść, jak Lou żyje pełnią życia czy może pokaże coś całkiem odwrotnego? Chyba spodziewałam się pierwszej wersji, bo żałoba Lou i jej egzystencja mnie zaskoczyły. Dlatego z początku dość dziwnie czytało mi się tę pozycję, ale jak już się do tego przyzwyczaiłam, szybko mnie wciągnęła. Chociaż nadal nie wiem czy stworzenie Lily było właściwym posunięciem, mimo to polubiłam tę bohaterkę i kibicowałam jej do samego końca. Chociaż „Kiedy odszedłeś” nie dorównuje pierwszej części, czyta się ją z przyjemnością i wciągnęła mnie tak bardzo, że spędziłam z nią połowę nocy, dopóki nie skończyłam czytać. Pojawiło się w niej kilka ciekawych zwrotów akcji, czytelnik już w pewnym momencie przeczuwa, jak się skończy, więc samo zakończenie mnie nie zaskoczyło, ale rozczarowało. Skończyłam z uczuciem: ale jak to? Już koniec? A co z dalszymi losami Lou, Lily i innych bohaterów? Na szczęście, Jojo Moyes odpowiedziała mi na Twitterze, że pracuje nad trzecią częścią. Trochę cierpliwości i za jakiś czas na pewno przeczytam dalsze losy Lou, nie mogę się doczekać :) 8/10

Nie jestem pewna, czy szczęście jest czymś, na co można zasłużyć lub nie.

W kwietniu przeczytałam 10 książek, łącznie ponad 2450 stron ;) Mój najlepszy wynik w tym roku :) Właściwie to pierwszy miesiąc od baaardzo dawna, w którym przeczytałam więcej książek niż obejrzałam filmów!

#Stosik 2/2017 📚 Przeczytane w marcu, z prawej: #DavidLagercrantz #CoNasNieZabije #Millennium ☺ i #WBruceCameron #ByłSobiePies 😐🐕🐶 (ebook) W kwietniu: #JKRowling #quidditchprzezwieki 😊 #PatsyBrooks #ZakochaneKundle ☺ #SabineZett #GeniuszKuba 😐 #JoannaChmielewska #WszyscyJesteśmyPodejrzani 😂 #carljohanforssenehrlin #okrolikuktorychcezasnac (audiobook) ☺🐰🐇#NicolaKraus #EmmaMcLaughlin #RealityShow 😊 #CoraCarmack #CośDoStracenia (ebook) 😑😕 #KatarzynaNowak #EwaZuberek #SposóbNaSingielkę 😤😡 #jojomoyes #ZanimSięPojawiłeś 😍 #KiedyOdszedłeś 😊 (ebooki) Opinie na moim blogu (link w bio) albo lubimyczytac.pl (nick taki sam jak tu). O ostatnvh książkach wkrótce coś napiszę 😊 Roślinka🌱 na pierwszym planie to #kalanchoe a w tle widać liście #dracaenamarginata #book

A post shared by Izabela (@inna_odinnych) on

Tym razem polecę Wam niestety tylko jeden artykuł :( Ostatnio więcej czytam książek niż czegoś na Pockecie (co sprawia, że znów posty z blogów będę czytać z coraz większym opóźnieniem ;))

For 18 years, I thought she was stealing my identity. Until I found her – To naprawdę ciekawa historia, wydaje się, że jest dość długa, ale… mnie bardzo zaciekawiła i dzięki niej przetrwałam pół godziny a kolejce w Urzędzie Skarbowym :)

Przez ostatnie kilka tygodni pracowałam nad zmianą galerii (niestety strona na jimdo.com zaczęła mnie irytować). Wszystko przeniosłam tu na bloga, a same zdjęcia znajdują się na Picasaweb czy może Photos Google. Osobiście wcześniejsza wersja Picasy podobała mi się o wiele bardziej (przede wszystkim dlatego, że opisy zdjęć były bardziej czytelniejsze), no ale już trudno. Przeżyję. Mam nadzieję, że i Wy także (o ile ktokolwiek tam zagląda ;)). A zapewne Google za jakiś czas zmieni i wygląd tej galerii… Więc żeby wejść do galerii, wystarczy kliknąć na podstronę u góry (pierwsza z prawej), a w opisie znajdziecie linki do poszczególnych albumów ;) Poza przeniesieniem galerii właściwie tylko uzupełniłam kolekcję albumów i DVD.  Zamierzam kiedyś zrobić listę życzeń, może uda mi się ją stopniowo uzupełnić :)

Poza tym trochę uaktualniłam podstronę z linkami :) Z czasem na pewno coś tam dorzucę :)

Zapraszam Was również na bloga do Karoliny, do piątku trwa konkurs, w którym można wygrać książkę :) Zajrzyjcie tutaj.

Miejmy nadzieję, że teraz już zrobi się ładnie, dawno nie było tak brzydkiego kwietnia :(

Reklamy

4 thoughts on “#16-17/2017

  1. Georgia

    Boshe, 10 książek w kwietniu… A u mnie taka posucha kulturowa, że wstyd… :/ …ani jednej, tylko ta do magisterki i audiobbok po kawałeczku…

    Odpowiedz
    1. Inna_odInnych Autor wpisu

      Jedna z tych książek miała jakieś… 30 stron xD
      Niestety też mi się zdarzają słabe miesiące. A jeśli chodzi audiobook, to chyba jeszcze w zeszłym roku zaczęłam 5 część Pottera po niemiecku i nadal się z nim „męczę” (w cudzysłowie, bo oczywiście słuchanie tego audiobooka to przyjemność, ale o ile na początku słuchałam prawie codziennie to teraz rzadko mam na to czas czy właściwie często robię coś innego zamiast słuchać tego audiobooka :)). I dodatkowo jestem dopiero na rozdziale, w którym Harry ma przesłuchanie w MM.

      Odpowiedz
      1. Georgia

        Ja teraz mam drugie podejście do Trylogii Husyckiej Sapkowskiego. Za pierwszym razem „Narrenturm” mnie nie wciągnęło, teraz już lepiej na szczęście.

        Odpowiedz
        1. Inna_odInnych Autor wpisu

          Czytałam „Narrentum” :D Do dziś pamiętam 4 czy 5 rozdział. Też mnie nie wciągnęło, dlatego nie sięgałam po kolejne części, ale może kiedyś do tego wrócę :)

          Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s