♫ Relacja z koncertu Ewy Farnej

W końcu się doczekałam. 5 lat temu, we wrześniu 2012 roku pierwszy raz zobaczyłam (i przede wszystkim usłyszałam) Ewę Farną na żywo. Zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, bo naprawdę uwielbiam jej głos i świetnie śpiewa live, wtedy dodatkowo była przeziębiona, a spisała się lepiej od piosenkarki, która wystąpiła po niej…

Już wtedy obiecałam sobie, że jeszcze pójdę na jej koncert. Teoretycznie miałam kilka możliwości, ale zawsze coś mi stało na przeszkodzie. W końcu, prawie 5 lat później, udało mi się spełnić moją obietnicę!

Koncert, na którym byłam, odbył się w niedzielę 28.05.2017 w Tychach.
Standardowo nie podam Wam dokładnej tracklisty, a moja relacja to raczej zbiór luźnych przemyśleń na temat wydarzenia.

Podziwiam Ewę, że chociaż miała za sobą całodzienną podróż (w sobotę późnym wieczorem, a właściwie można powiedzieć: w nocy, dała półgodzinny koncert w Sopocie, który był emitowany w telewizji Polsat. Jeśli nie wiecie, gdzie leżą Tychy i jak długą trasę musiała przejechać: to ok. 30 km na południowy-wschód od Katowic), była tak pełna energii i widać było, że bawi się wspaniale, również próbowała rozbawić fanów (moim zdaniem jej się udało) opowiadając anegdotki m. in. nawiązując do wysokiej karuzeli niedaleko sceny, wspomniała jak jej gitarzysta przed koncertem skoczył z bungee czy czegoś takiego, ale potem jaką miał energię na scenie, jak nigdy przedtem :]

Oczywiście Ewka śpiewa na żywo świetnie, bez dwóch zdań. Kwestia repertuaru to druga sprawa. Są piosenki, które uwielbiam, a są takie, za którymi nie przepadam (w tym nowy singiel). Na koncercie Ewka i jej zespół pobawili się trochę aranżacjami, jak wyszło?

Trochę zabolało mnie „Cicho”, „Ewakuacja” i „Bez łez” – właściwie nie całe utwory, ale pierwsze zwrotki, które aranżacje miały zmienione i te nie do końca mi przypadły do gustu, ale potem zespół przeszedł do dobrze znanych wersji, więc kontynuacja utworów była już super (nie pamiętam, czy z „Cicho” również tak było). Z drugiej strony były aranżacje, które bardzo mi przypadły do gustu. Wspomniałam, że nie przepadam za nowym singlem „Bumerang” – trochę przeszkadza mi ta elektronika. Jednak podczas koncertu jej nie było i utwór brzmiał od razu lepiej, naprawdę. W takiej aranżacji polubiłabym go, mimo trochę infantylnego refrenu.

Poza tym Ewa zagrała medley z utworów z… pierwszej płyty. To było trochę dziwne doświadczenie, bo nie do końca wiedziałam, co właśnie zespół grał, ale tekst kojarzyłam. Po koncercie okazało się, że nawet jej najwierniejsi fani mieli problem z rozpoznaniem poszczególnych utworów. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że wśród nich była „L.A.L.K.A.”, a właściwie fragment, co bardzo mnie ucieszyło. I zapamiętałam to, nie tylko dlatego, ze Ewa się pomyliła i za pierwszym razem zaśpiewała „L.A.S.K.A.” (czeska wersja tej piosenki) :) Nawet jeśli gdzieś się myliła czy zapominała tekstu, co zdarzało się sporadycznie, to zawsze świetnie maskowała to mimiką albo jakimś zabawnym tekstem :) Podczas „Na ostrzu” tak się wygłupiała z Martinem (co fajnie się oglądało), że właściwie tak ją to rozbawiło, że nie była w stanie zaśpiewać jednej linijki tekstu (aczkolwiek ktoś po koncercie tekstu stwierdził, że zapomniała tekstu. Ja zostaję przy mojej wersji :)). Miło też mnie zaskoczyło, że wykonała „Wyrwij się”, nie spodziewałam się usłyszeć tego utworu.

Koncert trwał około godzinę, na końcu był tylko jeden bis. Chociaż proszono o kolejny bis, przyznała, że nie da rady, bo nie mieli przygotowanych więcej utworów (właściwie można to zrozumieć, bo miała „zastępczego” perkusistę, jako że jej „stały” właśnie „urodził dziecko”), ale nie chciała zawieść fanów i zaśpiewała a capella góralski utwór oraz „Sto lat” parodiując styl śpiewania Edyty Górniak :)

Po koncercie czekałam na autograf. Na początku pani z ochrony powiedziała, że nie ma po co stać, bo Ewa musi pilnie wyjechać i nie wyjdzie do fanów. Ale póki zespół się pakował, miałam nadzieję, że wyjdzie. Oczywiście wyszła.
Prawdę mówiąc, trochę mi głupio. Jedna dziewczyna zaczęła jej coś opowiadać o tym, że to chyba jej ostatni koncert, w tym czasie Ewa podpisała mi płytę „Inna”. Chciałam jej powiedzieć tylko jedno zdanie: że pomysł na nagranie tej płyty był genialny i kilka utworów w tej wersji wyszło lepiej niż wcześniej, ale nie chciałam czekać, aż tamta skończy opowiadać, bo zanosiło się na dłuższą rozmowę. Przeprosiłam je, czy mogę tylko coś szybko powiedzieć i… powiedziałam, co chciałam, a Ewa nie tylko ucieszyła się z moich słów, ale i zaczęła opowiadać, żebym obczaiła festiwal w Pradze, gdzie właśnie mają grać utwory w tych aranżacjach, a kilka nawet po polsku. Wiecie co, gdybym wiedziała, że się tak rozgada, poczekałabym, aż ta dziewczyna skończy opowiadać. Naprawdę. Jeśli jakimś cudem to czytasz: przepraszam. Naprawdę chciałam powiedzieć tylko jedno zdanie.
Na przyszłość będę mądrzejsza :) Mam nadzieję ;]

Tutaj znajdziecie koncert Ewy z Polsatu, zagrany dzień wcześniej. Oczywiście koncert z Tychów pewnie pojawi się na YouTube (chociaż stałam pod samą sceną, no, nie przy samych barierkach, bo wpuszczałam dzieci przede mnie, to widziałam, że masa ludzi to kręciło), ale prawdę mówiąc rzadko oglądam takie video, zazwyczaj są kiepskiej jakości. W każdym razie polsatowski koncert ukazuje zachowanie i dowcip Ewy na scenie (wiadomo, inne żarty, dostosowane do sytuacji, ale widać, że ma dystans do siebie i jest dowcipna), wersje utworów chyba są podobne albo te same, nie mam pewności. W każdym razie, jeśli Ewa będzie grać w Waszej okolicy, wybierzcie się, nawet jeśli to, co słyszycie w radiu nie do końca do Was trafia. Nigdy nie wiadomo, w jakiej aranżacji będą poszczególne utwory, a warto posłuchać jej na żywo – nie tylko jak śpiewa, ale również jak mówi, a kto wie, być może będziecie się dobrze bawić :)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s