Challenge #2

W styczniu zaczęłam „zabawę” z wyzwaniami i trochę opisywałam, jak szło mi z pierwszym (a właściwie jak mi nie szło ;)). Pora na drugie wyzwanie. Potrzebuję trochę motywacji i wsparcia :)

Cel: Czerwiec bez cukru,
czyli unikanie cukru oraz produktów, do których jest dodawany.
Inne substancje słodzące jak np. miód, stewia, erytrytol itd. 
są dopuszczalne.

Data rozpoczęcia: 01.06.2017
Data zakończenia: 30.06.2017

Relacja z przebiegu wyzwania:

04.07.2017

Już Wam napisałam, że się udało i jestem z siebie dumna. Prawdę mówiąc, byłam pewna, że challenge będzie o wiele trudniejszy niż był. Może wynika to z kwestii nastawienia…? Było kilka chwil, gdy miałam ochotę na coś słodkiego, trudniej było przede wszystkim pod koniec miesiąca, ale dałam radę. W weekend trochę  zaszalałam, pozwoliłam sobie na piwo smakowe (właściwie to lemoniada :P), moje ulubione anyżki i zrobiłam ciasto. W cieście były też wafelki, na obiad pizza… Miałam taki prawdziwy cheat day. Ale wiecie co? Nie obyło się bez kary, tzn. mój organizm się zbuntował. Mojemu tasiemcowi nie spodobała się taka ilość cukru na raz…

Uświadomiłam sobie, że odstawienie cukru nie jest takie straszne, jak może się wydawać. Przy odrobinie wytrwałości i cierpliwości można się bez niego obyć. Jego ograniczenie mi służy i myślę, że na stale ograniczę go w mojej diecie. Nie, nie wyrzucę go na stałe, bo jednak czasami zjedzenie cukierka czy kawałka ciasta nie zaszkodzi, ale ograniczenie go wyjdzie mi na zdrowie. Jego brak mi służy ;) Polecam każdemu spróbować :)

30.06.2017

Udało się! Za 1,5 godz. będzie już lipiec i wiem, że przed snem niczego nie zjem. Wytrwałam miesiąc bez cukru (z wyjątkiem tej odrobiny zawartej w musztardzie…)! Jestem z siebie dumna! :)

29.06.2017

Jutro ostatni dzień… czy będę silna? Dziś nachodziły mnie myśli: przetrwałam 28 dni, pełne 4 tygodnie, może już zakończyć to wyzwanie? Ale jak miał być cały czerwiec, to cały… Dziś jeszcze się trzymam, ale mam obawy, co do jutra… Co do ostatniego dnia.
Muszę być silna.
Ponieważ przyjeżdża do mnie przyjaciółka na weekend, prawdopodobnie podsumowanie challengu i to, czy wytrwałam ostatni dzień, pojawi się w niedzielę albo poniedziałek ;)

27.06.2017

Z każdym dniem coraz trudniej, bo mam taką ochotę na coś słodkiego… Dziś zrobiłam omlet na cukrze kokosowym i trochę mi przeszło, ale nie mogę przestać myśleć o cieście z czekoladą i truskawkami, które planuję zrobić w weekend. Jeszcze 3 dni, przecież nie poddam się, gdy już widać metę?
Żebyście mnie źle nie zrozumieli. To nie jest tak, że w czerwcu nie jadłam cukru, a potem wrócę do obżerania się słodyczami i produktami, do których jest on dodawany (tak jak syrop glukozowo-fruktozowy). Chcę na stale ograniczyć ilość spożywanego cukru i tak często, jak to możliwe, zastępować go zdrowszymi zamiennikami. Jednak to nie oznacza, że nie będę mogła sobie w ogóle pozwolić na cukier czy słodycze – w umiarze, od czasu do czasu, dlaczego nie? Jakieś ciasto (najlepiej samemu robione), cukierek czy coś innego… Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba znać umiar ;) Mój challenge miał mi pomóc wyrobić kilka nawyków i myślę, że świetnie się spisał ;)

25.06.2017

Kolejna próba za mną: Wczoraj byłam u babci na urodziny i był moment, kiedy bałam się, że ciotka wciśnie mi ciasto (w ogóle wkurzała mnie, że wciskała ludziom na chama, nawet jeśli nie chcieli :/), ale na szczęście dała mi spokój. Wiecie, nawet nie chodziło o moje postanowienie, to wyzwanie, ale… ja naprawdę nie miałam ochoty na to ciasto…
W przeciwieństwie do dziś. Teraz naprawdę mam ochotę na coś słodkiego… Chyba na kolację zjem omlet polany miodem…
W piątek zrobiłam sobie muffinki z dyni, przepis względem oryginalnego baaardzo zmieniony, cukier oczywiście zamieniony, tym razem na stewię, a że nie przepadam za jej smakiem, dałam jej mniej (wyliczyłam, że mogę wrzucić 24 tabletki, ale wrzuciłam 12 ;)). Muffinki wyszły smaczne, ale… w ogóle nie były słodkie :D Ale lepiej w tę stronę niż jakby miały być niejadalne ze względu na zbyt dużą ilość stewii ;)

Jeszcze 5 dni przede mną. Jestem zaskoczona, że przez ten miesiąc tak dobrze mi szło. Myślę, że do końca dam radę, ale zgadnijcie co planuję na weekend: Ciasto! ;) Weekend później też zrobię kolejne ciasto, bo wiecie, urodziny, to co się będę ograniczać… Nawet już wybrałam, jakie przepisy wypróbuję ;)

21.06.2017

Wczoraj byłam na koncercie i podczas takich wyjazdów najtrudniej trzymać się postanowień… Wtedy kusi najbardziej, by kupić jakiś napój do picia zamiast wody albo przegryźć coś słodkiego. Rano, przed wyjazdem, zaopatrzyłam się w bułki na cały dzień, ale i tak mnie kusiły jakieś lody czy coś. Jednak jestem z siebie dumna, że trzymałam się twardo, jedyne co kupiłam, to woda, więc jeden z trudniejszych dni, w których trudno trzymać się swojego postanowienia już za mną :) W tym miesiącu jeszcze weekend będzie wyzwaniem – urodziny babci. Ale będę silna, mam nadzieję…
Nie ogarniam, dlaczego do niektórych parówek czy kiełbasek jest dodawany cukier. WTF?!

17.06.2017

Naprawdę nie pisałam tu aż tydzień? OMG! Ale ten czas szybko leci! Nadal trzymam się mojego postanowienia (jedynie dziś zjadłam łyżkę musztardy, do której dodano cukier, no ale… ile tam mogło go być? Kilkanaście ziaren? Stwierdziłam, że to dopuszczę, szczególnie że zjadłam jej nie wiele), poza tym nadal nie jem słodyczy itp. Prawdę mówiąc, gdyby nie to postanowienie, to zjadłabym jakiegoś cukierka albo coś, szczególnie ostatnio naszła mnie ochota, ale nie jest ona na tyle silna, by nie wytrwać w tym, co sobie obiecałam :)

10.06.2017

Jak sobie osłodzić życie nie jedząc cukru i słodyczy? Wystarczą owoce: truskawki i czereśnie. Mmmm, słodziutkie, pyszne, a że sezon, to trzeba korzystać :)
Zaszalałam i w ciągu trzech ostatnich dni zjadłam ich sporo z bitą śmietaną (oczywiście taką zrobioną ze śmietany 30%, producent twierdzi, że do tej śmietany nic nie zostało dodane :)), a dziś truskawki z twarogiem… a to nie koniec, mam nadzieję, że przynajmniej do końca czerwca będę mogła szaleć i objadać się truskawkami ;)

07.06.2017

Udało się! Pokusa była silna, bo był biszkopt z galaretką, w której były truskaweczki, mmm, jedno z najlepszych ciast oraz ciasteczka czekoladowe przypominające „Jeżyki”, ale byłam silna, nie złamałam się i nie zjadłam ani kawałeczka! Jak już w końcu zniknęło ciasto, odetchnęłam z ulgą i kolację zjadłam już normalnie :)
Jestem tak z siebie dumna i tak zadowolona, że trzymam się swojego postanowienia, że w ramach nagrody kupię sobie jutro świeże truskaweczki, mniam, mniam. Może nawet zaszaleję i kupię do nich śmietanę kremówkę i ją sobie ubiję? :)

06.06.2017

Wczoraj miałam dzień, w którym dopadła mnie ochota na coś słodkiego. Na szczęście udało mi się z nią poradzić: wystarczyła garść rodzynek, moreli i migdałów, by mi przeszło :) Ufff… Niestety jutro idę na urodziny wujka i zastanawiam się, jaką wymówką się posłużyć, by nie zjeść ciasta… Macie może jakieś propozycje? I trzymajcie kciuki, by udało mi się odmówić i się nie złamać…

04.06.2017

Jestem z siebie dumna. Wytrwałam 3 dni bez cukru! I co więcej udało mi się to w piątek, gdy spotkałam się z przyjaciółką i zazwyczaj idziemy na lody do McDonald’s (jedna z 2-3 rzeczy, która naprawdę mi smakuje z Maca), ale byłam silna i tym razem zrezygnowałam :) Co więcej, nie czuję jakoś ochoty na słodycze. Kawę mam słodką (erytrytol), wczoraj zjadłam coś z miodem, owoce mają w sobie naturalny cukier i to mi wystarcza :) Oby tak dalej!

01.06.2017

Miesiąc bez słodyczy pora zacząć :) Habitica mnie wspiera, a dokładniej: ktoś na świecie miał ten sam pomysł, co ja. Na Habitice są wyzwania do których można dołączyć i przez 1,5 roku nawet do nich nie zaglądałam, nie bardzo rozumiejąc, o co chodzi. Można powiedzieć, że „odkryłam” je kilka tygodni temu i z chęcią dołączam do wyzwań, które są interesujące i które mogą zmienić coś w moim życiu. Naprawdę fajna sprawa, ogółem Habitica jest świetną sprawą. Ale jak to się ma do mojego wyzwania?

Pewna osoba stworzyła wyzwanie: czerwiec bez słodyczy. Do zadań należy unikanie słodyczy, sprawdzanie etykiet, czy produkt nie zawiera dodatku cukru itp., czyli dokładnie to, co sobie postanowiłam! A miło się patrzy, że już 48 osób zdecydowało się na zrezygnowanie w czerwcu z cukru i słodyczy. A wyzwanie „wisi” dopiero od kilku godzin, z czasem pewnie dołączy coraz więcej ludzi, więc… nie jestem sama! :)

30.05.2017

Muszę przyznać, że tak naprawdę nie jest to moje drugie wyzwanie. W ciągu kilku ostatnich tygodni miałam ich kilka, niestety tylko 3 udało mi się zakończyć sukcesem. Jednym z nich było skończenie drugiej części mojego fanfiction, co udało mi się zrobić sporo przed planowanym czasem. Drugim było zrobienie porządków w moim pokoju w określonym czasie, a trzeci – przeniesienie galerii, o czym Wam pisałam jakiś czas temu.

Skąd pomysł na miesiąc bez cukru? Właściwie nie dlatego, że jestem na diecie – chociaż to był główny powód, by od kwietnia ograniczyć jego spożycie. Dzięki diecie tak poprawił mi się stan cery, że zaczęłam podejrzewać, że cukier jest jednym z czynników odpowiedzialnych za mój trądzik. Ostatnio niestety cierpiałam na spadek motywacji, zaniedbałam moją dietę, a kilka dni temu miałam napad na słodycze. Prawdę mówiąc, od kilku dni jem coś, co ma tego cukru dość sporo i mi szkodzi. Nawet dziś zjadłam całą tabliczkę czekolady mlecznej… Efekt? Na mojej twarzy już pojawiło się kilka czerwonych pryszczy, nie chcę wiedzieć, co będzie za kilka dni…

Jeśli wiem, że coś mi szkodzi, powinnam to ograniczyć. Stąd to wyzwanie. Mam nadzieję, że dam radę, bo właściwie w kwietniu i część maja dość dobrze sobie radziłam… Szczególnie że cukier nie jest jedyną słodką substancją, którą można dodać do kawy, omletu czy ciasta…

Zaczynam od jutra, bo jak wspomniałam, dziś zeżarłam czekoladę. Trzymajcie kciuki!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s