♫ Relacja z koncertu Margaret

Wczoraj, tj. 3.06.2017 w Świętochłowicach na dniach miasta zagrała m.in. Margaret. Ponieważ dzięki mojej przyjaciółce Adze, u której byłam już kilka razy, trochę lepiej orientuję się w jej rodzinnym mieście, postanowiłam skorzystać z okazji i wybrać się na ten koncert. Byłam już na dniach miasta 2 lata wcześniej (koncert Kamila Bednarka – niestety z tego Świętochłowickiego koncertu relacji nie napisałam, ale zawsze będę pamiętać, że to właśnie po tym koncercie mnie przytulił, chociaż nawet o to nie prosiłam; to była jego reakcja na to, co mu powiedziałam ;)), a więc, byłam już tam wcześniej, więc wiedziałam, gdzie się to odbędzie, dlatego na Google Maps obczaiłam, gdzie można w okolicy zaparkować (niestety Aga tym razem nie chciała mi towarzyszyć, więc wolałam zostawić auto gdzieś bliżej, niż potem samej iść na jej osiedle) i zadowolona pojechałam, zaskoczona bez problemu znalazłam miejsce, tylko… zaniepokoiła mnie cisza i brak ludzi.

Nie wiem, czy coś mi się pochrzaniło czy zmienili miejsce, gdzie odbywały się dni miasta. Dobra, czasami mam sklerozę, ale w tym przypadku jestem pewna, że zmienili miejsce, szczególnie że były miejsca, które rozpoznałam, a i pamiętam, że wtedy byłam zdziwiona, gdzie mnie Aga ciągnęła, jak wydawało mi się, że to miało być gdzieś indziej. W tym roku odbyło się to tam, gdzie wcześniej myślałam, że również i Bednarek wystąpi. Na szczęście oba miejsca są oddalone o siebie o jakieś 10-15 minut piechotką, dźwięk też się trochę niósł, upewniłam się na Google Maps (smartfony i Internet w komórce czasem się przydają :)), a gdy już trafiłam na ludzi, którzy zmierzali w tamtą stronę, wystarczyło tylko iść za nimi…

Zdjęcie nie powala jakością, ale jest ;]

I tak o 20 byłam na miejscu, przeszłam przez ochronę i trochę spanikowana usłyszałam dźwięki utworu Margaret. Jasne, miała zacząć o tej porze, ale że w Żorach miała grać do 19:30 (przynajmniej wg rozpiski znalezionej w Internecie), a wg Google jedzie się ok. 28 minut, byłam pewna, że się spóźni. Na szczęście okazało się, że to tylko próby dźwięku, jeszcze zdążyłam odwiedzić toi toi i włączyć się do tłumu ludzi, gdy na scenę weszła jakaś kobieta, zapowiadając Margaret. Udało mi się wbić tak blisko barierek (można powiedzieć, że byłam w 3 rzędzie) i ku mojemu zaskoczeniu o 20:05 na scenę weszła Gosia razem z zespołem.

Gosia fajnie złapała kontakt z publiką, była żywa i energiczna na scenie, wdała się nawet w rozmowę z pewnym mężczyzną z publiki, którzy krzyknął jej m.in., żeby „dała czadu”. Ona mu odpowiedziała, żeby też dał czadu i rozruszał ludzi wokół siebie :) Gdy nazwał ją: Małgola, była zaskoczona, że na Śląsku tak się mówi na Małgorzaty. To nie był żart, naprawdę czasem można tu usłyszeć Małgola. Nawet mam w rodzinie jedną, o której wszyscy tylko tak mówią.
Tak więc, za energię i kontakt duży plus.

Jednak na koncercie najważniejszy jest sam występ. Podobały mi się aranżacje utworów, które z zespołem brzmią inaczej na płycie, ale to plus. Właściwie ciekawym pomysłem byłoby nagranie tych utworów w takiej „koncertowej” aranżacji :) Co do śpiewu Gosi… Wiadomo, wybitną wokalistką nie jest, co można usłyszeć oglądając jakikolwiek występ telewizyjny na żywo. Byłam zaskoczona, jak dobrze dawała sobie radę wokalnie. W momentach, których było ją słychać, zazwyczaj wypadała pozytywnie. W pozostałych momentach – czyli tak przez połowę prawie każdego utworu – nie było jej słychać. Trudno mi jednoznacznie stwierdzić, czy dźwiękowcy popełnili błąd, czy to był celowy zabieg: Instrumenty w wielu miejscach zagłuszały Gosię, zazwyczaj w takich szybszych, które zazwyczaj są trudniejsze, więc i np. w tv gorzej jej wychodzą, a tu po prostu nie było ich słychać. Paradoksalnie nie przeszkadzało to słuchaczom – z jednym wyjątkiem, bo ona coś mówiła, kiedy zespół grał i trudno było zrozumieć, co dokładnie mówi (ogólnie to były podziękowania na koniec koncertu). Gosi na takim koncercie naprawdę się da posłuchać i sprawia to przyjemność.

Nie wymienię dokładnie, co zagrała. Na pewno zaczęła koncert od „Blue Vibes”. Poza tym z nowej płyty zagrała „What You Do”, „Nie chce” i chyba „Color Of You”, ale tu nie mam 100% pewności, czy to na pewno było to. Poza tym zaprezentowała „Smak radości” i „O mnie się nie martw”. Z poprzedniej płyty na pewno było „Cool Me Down”, „Wasted”, „Heartbeat”, „Thank you very much”, „Dance for 2”. Chyba też było „Tell Me How Are Ya” i… albo coś jeszcze, albo „Hearbeat” było zagrane dwa razy. Chociaż w to wątpię, a byłam wczoraj jakaś rozkojarzona, więc pewnie pomyliło mi się z czymś innym… Na pewno ten utwór był na bisie, ale co było wcześniej, wie pewnie ten, kto poświęcał jej całą uwagę ;)

Ogólnie cały koncert był fajny, pełen energii, słuchało się z przyjemnością. Niestety artystka podpadła mi po koncercie. Stanęłam z boku z nadzieją, że może uda mi się dostać autograf. Nie byłam jedyna, zebrała się grupka fanów, z czego większość to były dziewczynki, część już nastolatki, ale była też grupka dzieci, które z pewnością jeszcze chodziły do podstawówki. Obserwowałyśmy, jak za sceną udało się kilka czy kilkanaście „uprzywilejowanych” osób, które miały specjalny identyfikator – zapewne zdobyty dzięki temu, że ktoś z rodziny albo przyjaciół pracował w miejscu zajmującym się organizacją imprezy, więc mógł coś takiego załatwić. Trwało to może z 10 minut, jak rozdawała tamtym autografy (my jej nie widziałyśmy, stała za sceną, ale widać było odchodzące od niej osoby), a my w międzyczasie zapytałyśmy ochronę, czy ona tu przyjdzie. Gościu stwierdził, że pewnie tak. No to, jak zobaczyłyśmy że Margaret była już wolna i pojawiła się w zasięgu naszego wzroku, dziewczyny zaczęły ją od razu wołać.

Właściwie jestem w stanie zrozumieć sytuację, kiedy naprawdę ktoś nie może poświęcić więcej czasu i musi gdzieś jechać (np. wiem, że dziś przed południem miała być w Gdańsku) albo że nie chce rozdawać autografów na koncercie kogoś innego – chociaż myślę, że dopóki De Mono nie wyszło na scenę, mogłaby rozdać te kilka autografów, 5-10 minut by jej nie zabiło. Jednak wiecie, co było najbardziej przykre: te dziewczyny wołały jej imię, a ona to kompletnie olała. Udawała, że ich nie widzi i nie słyszy. Nawet nie odwróciła się w ich stronę, nawet nie uśmiechnęła się, nie pomachała, nic, null, nada, zero! Gdyby miała choć trochę szacunku do fanów (którzy oczywiście nie mają rodziców pracujących w Urzędzie Miasta czy gdzieś), podeszłaby, przeprosiłaby „sorry, ale muszę jechać do Gdańska, naprawdę dziś nie mogę” albo chociaż pomachałaby im z oddali i wysłała menedżera czy ochronę czy kogokolwiek z tą informacją. Ale nie, Gosia stwierdziła, że lepiej wsiąść do samochodów i udawać, że tych fanów, wołających jej imię, wcale tam nie było.

Ja, to ja, jestem stara, więc potrafię przeżyć coś takiego. Najbardziej mi żal tych dzieci. Oczywiście nadal będę słuchać Margaret, bo potrafię rozróżnić muzykę od zachowania artysty, ale po tej sytuacji pozostał niesmak i jako człowiek straciła mój szacunek.

Edit: Margaret przeprosiła fanów na… Instagramie, publikując w relacjach smutną minką i tekstem „Serce mi pęka jak nie moge spedzic z Wami chwili po koncercie. Przepraszam. Odbijemy to sobie (…)”. Bez komentarza.

Reklamy

4 thoughts on “♫ Relacja z koncertu Margaret

  1. Georgia

    Zachowanie faktycznie beznadziejne, ale, z tego co czasem słyszę od ludzi, wcale nie odosobnione. Mniemanie gwiazdeczkom w ostatnich latach jakoś tak dziwnie poszybowało w górę… A artyści, którzy naprawdę sobie zasłużyli na miano gwiazd, są na scenie od kilkudziesięciu lat, jakoś zawsze znajdują czas, zawsze są otwarci i nie mają bólu dupy o to, że ktoś z fanów czegoś chce w czasie, kiedy przecież wykonują swoją pracę… Przykro się słucha i czyta o młodym pokoleniu artystów, którzy wiecznie mają do fanów pretensje o to, że ci fani po prostu SĄ. Jakby znaczyli cokolwiek bez nich…
    Co do muzyki Margaret, to nie moje klimaty, męczy mnie strasznie jej barwa głosu, jak ją oglądałam na żywo gdzieś w tv, to zawsze miałam wrażenie, że za karę śpiewa. W ogóle, jak tańczy, to sobie leci półplayback przez pół piosenki, a ona coś mruczy koło mikrofonu, nawet tnie do, no słabe to jest jednak. :/ To, że nie było jej słychać, mogło być wprawdzie z winy kiepskiego sprzętu i nieogarniętego dźwiękowca, bo raczej na takich imprezach wypasionych sprzętów nie ma, ale skoro po koncercie nie było widać, żeby obsługa zbierała baty za to, a ona wokalnie jednak jest słaba, to cholera wie, jak to było…
    Ale dobrze, że się chociaż pobawiłaś. :)

    Odpowiedz
    1. Inna_odInnych Autor wpisu

      To zależy od gwiazdy. Z młodego pokolenia Kamil Bednarek wychodzi do fanów, raz grał przed Enejem, ale wykorzystał czas przygotowania muzyków do koncertu i spotkał się z fanami (ja na niego nie czekałam, ale widziałam potem zdjęcia), na innych dwóch koncertach czekałam na autograf od niego i dostałam. Tak samo Ewa Farna, chociaż ostatnio kobieta z ochrony mówiła, że nie wyjdzie, wyszła i naprawdę interesowało ją to, co fani mają do powiedzenia. To tak rzadko spotykane. 5 lat temu byłam na jej koncercie, była przeziębiona, padał deszcz, ale i tak wyszła.
      Właściwie rzadko się zdarza, żebym poszła na koncert i ktoś nie wychodził do fanów. Chyba że ten ktoś mnie nie interesuje i od razu wracam do domu, to nie wiem.
      Ja właściwie nie mam jej za złe, że nie dała ani jednego autografu (z wyjątkiem „uprzywilejowanych”), bo następnego dnia musiała być w Gdańsku o 11, ale mogła chociaż pomachać i kogoś wysłać do fanów z informacją: sorki, dziś nie wyjdzie, bo jutro musi być w Gdańsku przed południem. Naprawdę to takie trudne? :/
      Eee to brzmiało tak, żeby specjalnie ją zagłuszyć w tych trudniejszych momentach. Dzięki temu naprawdę dobrze się tego słuchało :D Jakoś inni wykonawcy (o ile potrafią śpiewać) rzadko miewają problem, że instrumenty ich zagłuszają :D W tv też jej nie słucham, rzadko, bo tam słychać WSZYSTKO.
      A co do jej barwy, rozumiem, może być irytująca, ale mnie akurat pasuje :) Jedynie średnio mi się podoba, jak śpiewa po polsku, co jest zadziwiające, bo zazwyczaj wolę, jak ktoś śpiewa w języku ojczystym :)

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s