Auta 3

Trochę czasu minęło od ostatniego postu i choć sobie obiecuję, że teraz nadrobię zaległe opinie itp., jakoś trudno mi się zebrać. Lipiec był trudnym miesiącem, przede wszystkim pierwsza połowa, a od 19.07 pracuję ;)

Mimo to mam nadzieję, że w sierpniu uda mi się zrealizować moje cele ;) A dziś zapraszam na kilka opinii:

Auta 3 (2017)

Zobacz na Filmweb.pl

Uwielbiam „Auta”. Pierwszą część widziałam kilka razy i mogłabym ją oglądać bez końca. Jakimś cudem nie widziałam drugiej części, nie wiem, jak mogła mi umknąć. Mimo to, jak tylko weszła część trzecia do kin, od razu poszłam na seans.

Bajka wciągnęła mnie praktycznie od początku. Udało jej się zrobić ze mną to, co rzadko udaje się jakiemukolwiek filmowi: Naprawdę przeżywałam to, co działo się na ekranie. Kibicowałam głównym bohaterom, trzymając mocno kciuki, wkurzałam się na przeciwników, w myślach złorzeczyłam na przeciwności, emocje roznosiły mnie do tego stopnia, że gdybym nie była w kinie wśród ludzi, pewnie krzyczałabym do ekranu, raz dopingując bohaterów, innym razem przeklinając innych. Aż w pewnym momencie zapomniałam, że to film, naprawdę. Były również momenty, w które mnie bawiły, w jednym tak się wzruszyłam, że aż się rozpłakałam.

To zdecydowanie jeden z najlepszych filmów, które widziałam w tym roku. Przede wszystkim ze względu na emocje, jakie u mnie wywołał, ale również i historię, która sama w sobie mnie urzekła.  10/10 

Facet do wymiany (2017)

Zobacz na Filmweb.pl

Jak już nie raz wspominałam, lubię francuskie komedie, a zwiastun tej również wydawał mi się ciekawy. Główny bohater jest aktorem, który ma stałą partnerkę i dziecko, ale przeżywa kryzys wieku średniego, gdy dowiaduje się, że dziewczyny już nie wpisują go na listę aktorów, z którymi chciałyby się przespać. Bierze to tak bardzo do siebie, że za wszelką cenę stara się odmłodzić.

Ciekawostką jest to, że chyba wszyscy w tym filmie występują pod prawdziwym nazwiskiem. Również filmowa para głównych bohaterów jest razem poza planem. I chociaż nawiązań do rzeczywistości jest mnóstwo, oczywiście sam film pewnie nie ma z nią wiele wspólnego.

O ile sam film określiłabym jako dobry, to niestety jak na francuską komedię czułam niedosyt. Żartów było dużo, jedne były śmieszniejsze, inne były… niby śmieszne, ale są tak znane, tak często wykorzystywane, że właściwie nie bawiły. Jednak ogółem film oglądało z przyjemnością, koniec mnie zaskoczył (chociaż pewnie można było przewidzieć, jak daleko posunie się bohater), ot taka komedia do obejrzenia na raz. Prawdę mówiąc, nie wiem, czy kiedykolwiek wrócę do tego filmu, bo są o wiele ciekawsze i zabawniejsze od niego, ale zdecydowanie nie żałuję czasu, który mu poświęciłam ;) 7/10

Patrick Süskind „Pachnidło. Historia mordercy”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

Oczywiście nazwisko Patricka Süskinda nie jest mi obce, chociaż na studiach nie przerabiałam żadnego jego dzieła (jeśli ktoś jeszcze nie wie – studiowałam germanistykę, a autor pochodzi z Niemiec). Dość przypadkowo trafiłam na ekranizację, której niestety nie byłam w stanie w pełni zrozumieć, ale sam film zapadł mi w pamięć, nie tylko ze względu na ciekawą i intrygującą fabułę, ale również rolę Alana Rickmana, którego bardzo lubię. Już wtedy obiecałam sobie, że przeczytam tę książkę. Po skończeniu studiów stwierdziłam, że jako germanistka wypadałoby znać jedną z  najbardziej znanych powieści literatury niemieckiej.

Lata mijały (no dobra, przesadzam, pierwszy raz film obejrzałam w 2014 roku, a studia skończyłam rok później), a ja jakoś nie mogłam się zebrać do wypożyczenia tej książki. W końcu pojawiła się w Biedronce za 13 zł w tej urzekającej okładce (może nie jest wybitna, ale podoba mi się). W końcu naszła mnie ochota na jej przeczytanie.

Pierwsze, co mogę Wam powiedzieć: Jeśli widzieliście film i tak jak ja, nie byliście w stanie w pełni go zrozumieć, przeczytajcie książkę. Dzięki opisom myśli głównego bohatera Jana Baptysty Grenouille’a oraz dodatkowymi informacjami, których nie sposób było zawrzeć w filmie, wszystko staje się jaśniejsze i już ta orgia na samym końcu powieści nie wywołuje myśli: WTF?, tylko jesteśmy w stanie pojąć, dlaczego do niej doszło. Chociaż wiadomo, ta scena sama w sobie jest dość dziwna.

Często boję się czytać klasykę literatury, myśląc: to pewnie będzie nudne. „Pachnidło” mnie wciągnęło, opisy są ciekawe i o ile główny bohater nie wzbudza sympatii czy współczucia, jesteśmy w stanie zrozumieć jego motywy i czasami zachwycałam się jego geniuszem. Może zachwyt to za dużo powiedziane, ale skubany był mądry. Niezależnie od tego, czy znacie już tę historię, czy nie, serdecznie Wam polecam. Do tej pory nie czytałam czegoś takiego, powieść jest jedyna w swoim rodzaju i jestem pewna, że jeszcze nie raz do niej wrócę. 8/10

Talent jest niczym, a wszystkim jest doświadczenie które zdobywa się skromnością i pracą.

Camilla Läckberg „Syrenka”

Zobacz na LubimyCzytać.pl

Trochę to u mnie trwa, ale kontynuuję swoją przygodę z Camillą Läckberg. Jeszcze trochę mi zostało, ale na szczęście mam wszystkie części w domu… ;) „Syrenka” jest już szóstą powieścią sagi o Fjällbace. Poznajemy kolejne losy Eriki, jej męża Patricka, siostry Anny i kilku innych osób stale występujących w sadze. W tej części bohaterowie muszą rozwiązać kolejną zagadkę, odszukać nie tylko mordercę, ale i człowieka, który grozi kilku osobom.

Jak to zwykle w tej sadze bywa, poza opowieścią, która dzieje się teraz, mamy retrospekcje. Na początku nie wiemy, kogo one dotyczą, ale chyba w połowie książki zaczęłam się domyślać, kim jest ten chłopak. Mimo to zakończenie „Syrenki” mnie zaskoczyło, to, kim jest sprawca, również.

Jeśli spodobały Wam się pierwsze części sagi, z pewnością spodoba Wam się i „Syrenka”. Czyta się to dobrze, lektura wciąga, główni bohaterowie wzbudzają sympatię, miło jest widzieć zmiany w ich życiach, a nawet w ich charakterach. Zagadka kryminalna również jest ciekawa, chociaż wiele rzeczy możemy się domyślić w trakcie lektury, myślę, że zawsze znajdzie się jakiś element, na który byśmy nie wpadli i który nas zaskoczy. A jeśli jeszcze nie znacie tej serii, napiszę to, co chyba zawsze piszę: polecam. Jest to jedna z najlepszych serii kryminalnych, jakie czytałam w życiu. 9/10

Nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą cię kochać. (…) lepiej mieć własne zdanie, niż próbować dogodzić innym.

Aplikacja: Papier

Na tę aplikację, a właściwie rozszerzenie do przeglądarki Google Chrome trafiłam już jakiś czas temu. Niestety nie mogłam w pełni nacieszyć się, że znalazłam coś tak świetnego, bo… krótko po tym zaczęłam korzystać z laptopa (i mój domowy komputer poszedł w odstawkę), a tu ze względu na małą pamięć zdecydowałam się zainstalować inną, lżejszą przeglądarkę, a niestety Papier jest dostępny (chyba) tylko na Chrome. A szkoda, bo zdążyłam polubić to rozszerzenie.

Czym jest Papier? Notatnikiem, ale na tyle fajnym, że nie trzeba włączać osobnego programu, żeby podejrzeć notatki. Niestety ja tak często mam, że zapominam zajrzeć do notatek, dlatego ważne rzeczy, informacje itp. muszę mieć na widoku – stąd lubię moją tablicę korkową, na której jest masa karteczek. Na komórce, jeśli jest coś ważnego, spokojnie mogę przykleić notatkę do „pulpitu”. A Papier? Włącza się sam, bo ustawia się jako strona startowa przeglądarki, więc rzucamy okiem na notatki za każdym razem, gdy włączamy przeglądarkę albo nową kartę. Świetne, co nie? W ten sposób mało prawdopodobne, że o czymś zapomnimy.

Papier jest prosty. Jest to biała kartka, z prostą, czarną czcionką, tylko linki zaznaczają się na zielono. Za pomocą znaków, jak np. # możemy tworzyć nagłówki, które są grubsze i większe, więc pozwala to nam na uporządkowanie notatek. Poza tym można za pomocą specjalnego kodu wstawić krateczkę przy zadaniach i jak już je wykonamy, to można myszką „odhaczyć” krateczkę, że zadanie zostało wykonane. Można chyba jeszcze wrzucić jakieś emotki czy coś, ale prawdę mówiąc, tego nie rozgryzłam ;)

Jeśli korzystacie z Google Chrome i jesteście jedynymi użytkownikami przeglądarki (może macie własne konto na komputerze czy coś) albo nie przeszkadza Wam, że ktoś inny może przeczytać Wasze notatki, polecam Wam to rozszerzenie. Jest bardzo proste w obsłudze (po zainstalowaniu instrukcja wyświetla się w miejscu notatek, możecie ją usunąć albo enterami zepchnąć na dół, pod notatki, ja tak robiłam ;)), wygląd również jest minimalistyczny – ale czego więcej chcieć od notatnika? – i co najważniejsze, gdy korzystamy z Internetu, często mamy je przed oczami, więc często przypominamy sobie, co jeszcze chcemy/musimy zrobić. Mam nadzieję, że w przyszłości pojawi się to rozszerzenie również na inne przeglądarki, np. Operę, z której korzystam. Jestem pewna, że jeśli tylko pojawi się to albo coś podobnego, od razu zainstaluję.

Chyba że Wy znacie na Operę coś takiego, to dajcie znać! A Papier na Chrome znajdziecie tutaj. Możecie zajrzeć również na stronę internetową mu poświęconą ;)

A teraz czas na garść artykułów, które warto przeczytać:
1. Are You Getting Enough Sleep? – Na Habitice w czerwcu podjęłam się wyzwania związanego ze snem i wśród zadań była lektura kilku artykułów, które uważam za interesujące. Naprawdę, warto przeczytać, można dowiedzieć się interesujących rzeczy, a i dzięki temu wprowadzić coś do swojego życia i poprawić jakość snu.
2. What to Do If You’re Not Getting Enough Sleep
3. How to Create Habits that Help You Sleep Better
4. How to Start Exercising and Stick to It – a tu ciekawy artykuł o uprawianiu sportu ;)
5. Anything Is Possible If You Pay The Price
6. Want More Time? Get Rid of The Easiest Way to Spend It
7. People think juice is good for them. They’re wrong. – Artykuł o sokach owocowych, mnie nie zaskoczył, ale ciekawie napisany i może kogoś z Was zainteresuje ;)

Reklamy

3 thoughts on “Auta 3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s