Zmiany, czyli dlaczego usunęłam twittera…

Być może niektórzy z Was zastanawiają się, dlaczego postanowiłam założyć nowe konto na Twitterze i usunąć stare. Może uda mi się to wyjaśnić, chociaż to nie jedyna zmiana, ale może zacznijmy od początku…

Nie ścigaj człowieka, który postanowił od Ciebie odejść. Nie proś, żeby został. Nie błagaj o litość.
On pojawił się w Twoim życiu tylko po to, żeby obudzić w Tobie to, co było uśpione. Muzykę, z której nie zdawałeś sobie sprawy. Jego misja jest zakończona. Podziękuj mu i pozwól odejść. On miał tylko poruszyć strunę. Teraz Ty musisz nauczyć się na niej grać.

Wszystko zaczęło się od faceta. Poznaliśmy się 4 lata temu, spotkaliśmy, ale przed drugim spotkaniem on urwał kontakt… Oczywiście byłam tak zła, że postanowiłam już nigdy więcej się do niego nie odzywać (ale jak wiecie nigdy nie mów nigdy). W połowie sierpnia przypadek sprawił, że odezwałam się do niego i zaczęliśmy rozmawiać. Ponieważ mówił, że chciałby naprawić swój błąd, postanowiłam dać mu drugą szansę… Pierwsze dwie randki były super, przez chwilę czułam się fantastycznie, jakbym była szczęśliwie zakochana, wiecie, ta euforia, hormony szczęścia, bla, bla, bla. Niestety na trzecim spotkaniu wszystko się popsuło…

Nie ważne co, jak i dlaczego (ani z czyjej winy, chociaż powiem, że ta właściwie leży po obu stronach). Jasne, mogłabym się nad tym rozwodzić, analizować wszystko, ale po co… Wątpię, żeby to cokolwiek zmieniło. Natomiast istotne jest to, że ta sytuacja sprowokowała mnie do zastanowienia się nad moim życiem i tym, co robię.

Zaczęłam jeszcze tego samego wieczoru, usuwając pewne zdjęcia z galerii, do czego zbierałam się już od kilku miesięcy, ale chyba potrzebowałam jakiegoś bodźca, by w końcu to zrobić. Chyba to sprawiło, że wpadłam w „szał usuwania”, który dotknął Twittera.

Na początku chciałam tylko usunąć wszystkie moje tweety. Przez lata pisałam tam o wielu sprawach, w tym różne dziwne pierdoły itp., których już nie pamiętam i pewnie nie chciałabym, żeby ktokolwiek je wygrzebał. Nawet istnieje pewna aplikacja, która podobno usuwa tweety i właściwie próbowałam za jej pomocą wyczyścić moje konto, ale usunięcie 50 tys. wpisów trwałoby wieki. W ciągu 5-6 godzin udało się usunąć ich zaledwie… 3 tysiące. W końcu dotarło do mnie: Co stracę? Obserwujących? Jasne, liczba 198 czy coś takiego ładnie wygląda, ale połowa kont jest już nieaktywna, a myślę, że osoby, którym zależy na tym, żeby mnie obserwować nie będą mieć problemu, by kliknąć w „obserwuj” w nowym koncie. Nie pomyliłam się w przypadku 26 osób i jest mi miło, że aż tylu dalej czyta moje wypociny. Poza tym również ja mogłam zrobić „porządek” z kontami, które obserwuję, za co również zbierałam się od dawna…

Jestem tylko ciekawa, jak długo dotrzymam obietnicy samej sobie, tj. nie spamować Wam za bardzo i nie pisać bzdur, których miałabym się wstydzić w przyszłości ;)

Poza twitterem „mój szał” dopadł również facebooka, który wkurza mnie od dawna, a i tak marnuję na nim dużo czasu. Odlajkowałam większość stron, bo prawdę mówiąc i tak nie śledziłam tego, co one publikują. Właściwie facebook uniemożliwia bycie „na bieżąco”, chyba że miałabym włączać powiadomienia z każdej strony, co byłoby męczące… Poza tym stwierdziłam, że zamiast czytać historie z „anonimowych wyznań” lepiej przeczytać książkę, artykuł albo fanfiction na WattPadzie, a „anonimowe…” naprawdę zżerały mi mnóstwo czasu. Właściwie na FB zostawiłam tylko kilka stron, które naprawdę mnie interesują. Mam szczerą nadzieję, że to zniechęci mnie do długiego przesiadywania na FB i zachęci do spożytkowania tego czasu w inny sposób. Życzcie mi powodzenia, bo zmiana nawyku nie będzie łatwa ;)

Odniosę się jeszcze tylko do cytatu powyżej… Nie wiem, czy kontakt z tym facetem przetrwa czy się urwie, ale wiem dwie rzeczy: Chociaż mieliśmy nadzieję, nie będzie z tego związku, w każdym razie nie w najbliższym czasie. Po drugie… on na pewno poruszył jakąś strunę, która skłoniła mnie do zmian, m. in. tych opisanych powyżej. I chociaż powtarzam i obiecuję to sobie od czasu do czasu, chcę się skupić na istotnych dla mnie rzeczach, które albo są krokiem do spełnienia marzeń albo w jakiś sposób mnie rozwijają.

Życzcie mi powodzenia ;)

Am I brave enough?
Am I strong enough?
To follow the desire
That burns from within
To push away my fear
To stand where I’m afraid
(…) I promise to myself, me and no one else
I am more than this
I am the fire

Reklamy

5 thoughts on “Zmiany, czyli dlaczego usunęłam twittera…

  1. Zuza

    Ej, przerwałaś w najciekawszym momencie ;) Byłam ciekawa, co wam nie zagrało a tu koniec opowieści. Choć z drugiej strony rozumiem, że nie wszystko trzeba wywlekać na blogu, który każdy może przeczytać.
    Zaskoczyłaś mnie z tym zaczęciem wszystkiego od nowa na twitterze. Tyle miałaś wpisów O.o Zawsze mnie dziwiło, jak można taką liczbę nabić. Podziwiałam ;)

    Nowy wpis na http://the-rockferry.blog.onet.pl/

    Odpowiedz
  2. KarolinaM

    Ech dawno Cię nie odwiedzałam to fakt. Ale my prywatnie nadrabiamy to co można by pisać tu. Nie wszystkie zmiany są przyjemne, nie każde są łatwe. Znam to aż za dobrze. Ale wiem z doświadczenia, ze te najtrudniejsze i najmniej przyjemne przynoszą najwięcej korzyści. Jak przeżyje się pierwszy okres to potem jest lepiej. Wiesz, że zawsze możesz pisać, dzwonić i się żalić. Ale też chwalić! Walnij mnie w łeb bym częściej tu zaglądała mimo braku czasu. No i musimy w końcu zrobić nalot na kino, bo koncert nas zastanie, a kina nie odwiedzimy! ;)

    Odpowiedz
    1. Inna_odInnych Autor wpisu

      Spoko, nic się nie stało, ja też dawno nic tu nie pisałam, muszę nadrobić te wszystkie posty… ;) Nie mówiąc o tym, że nasze blogi dotyczą przede wszystkim naszego hobby, np. czytania książek (no i u mnie filmy, filmy, filmy :)), a co do prywatnych rzeczy, to stosunkowo nie wiele tu piszę, a i Tobie prywatnie mogę przecież napisać o wiele więcej niż tu. Ten wpis to raczej akie podsumowanie moich myśli po nabraniu dystansu do sprawy, rozmów z kilkoma osobami, m.in. z Tobą :)
      Postaram Ci się przypominać o moich nowych postach ;) A jeśli często zaglądasz na swojego e-maila możesz po prostu zacząć obserwować mojego bloga i za każdym razem jak coś opublikuję, dostaniesz powiadomienie o tym na e-maila :) Ja akurat korzystam z czytnika, bo blogów i stron, ktore obserwuję, jest dość trochę ;)

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s